mieszkanie w stylu prowansalskim

Francuska prowincja… w środku miasta. To wnętrze zachwyca detalami i tarasem

Domy w Polsce

To historia o kompromisie między miastem a marzeniem o życiu blisko natury. Maja i Bartek stworzyli przestrzeń, która łączy funkcjonalność miejskiego apartamentu z atmosferą wiejskiego domu – z ogrodem… na dachu.

Kto tu mieszka?
Maja (stylistka i projektantka wnętrz) z mężem Bartkiem (farmaceutą), synami Leonem i Franciszkiem oraz kotem Boni, gekonicą Sarą i rybkami akwariowymi.
Instagram właścicielki: @maja_z_pracowni_

styl prowansalski

Miasto zamiast wsi – świadomy wybór

Swojego miejsca na ziemi szukali ponad trzy lata. – Zależało nam na dwóch poziomach z dużym tarasem.
Nie było łatwo – opowiada Maja. Dom gdzieś na wsi nie wchodził w grę. Mieli wtedy małe dzieci i trudno było wynieść się w głuszę.

I tak trafili na warszawską Białołękę. To spokojna dzielnica, nad Wisłą, ze sklepami, szkołami, można powiedzieć – takie miasto w mieście.
Powstawał tu budynek z dwupoziomowym penthouse’em, aż dwoma tarasami i balkonem. To było to, czego szukali.

Zobacz koniecznie: Ten dom wygląda jak z innej epoki - kobalt, falbany i stare okna

drzwi przesuwne drewniane

Projektowanie wnętrza od podstaw

Spodobał im się też deweloper, który nie stwarzał problemów z wprowadzaniem zmian w układzie mieszkania.
Zaproponowali na przykład zmniejszenie komina, dzięki czemu zyskali kilka metrów na pracownię Mai.
Kryje się ona za rozsuwanymi drzwiami w salonie.

– Nie widać komputera i kabli. Mam też półki do sufitu na przechowywanie różnych rzeczy – zachwyca się.
Z wykształcenia jest magistrem prawa. Spełniła marzenie rodziców, ale w zawodzie nie pracowała.
Za to już na studiach była dekoratorem. Potem zajmowała się home stagingiem, czyli przygotowaniem nieruchomości do sprzedaży.
Teraz projektuje wnętrza, często wspólnie z siostrą, architektką.

przestronne mieszkanie

Taras, który zastępuje ogród

Udało się też wstawić dodatkowe okno w kuchni. Raz, że wpada przez nie dużo światła, dwa, że widać zieleń. Cieszą się, że ścianę na tarasie deweloper pomalował na biało, a nie, jak pierwotnie planował, na ciemny brąz. – Rośliny na jasnym tle prezentują się dużo lepiej. Poza tym zauważyliśmy, że w kolejnych blokach na tarasach ostatnich pięter też dominuje biel. Najwyraźniej deweloper wziął sobie nasze uwagi do serca – mówi Bartek.
Pomieszczenia rozplanowali nietypowo. Na dole jest wejście do domu, pokoje chłopców i ich łazienka. Na górze salon, z którego można wyjść na taras, osobna kuchnia i sypialnia gospodarzy, z dostępem do drugiego tarasu, a także łazienka. Można więc powiedzieć, że mieszkanie otacza ogród. Spędzają w nim mnóstwo czasu.

Zobacz koniecznie: Sielskie życie za miastem - dom urządzony między shabby chic a klasyką angielską

piękny taras

Letnia kuchnia, siłownia i basen na dachu

W tym większym znajduje się część wypoczynkowa.
Maja urządziła ją aluminiowymi meblami z Jysk.

– Nie mamy ich gdzie schować na zimę, więc drewniane by się nie sprawdziły.
Poduszki i tkaniny upychamy za to do domku ogrodnika, w którym przechowujemy też narzędzia – wyjaśnia.
Mają również jadalnię i letnią kuchnię.

– Zbudowałem sobie siłownię na powietrzu. Właściwie wymusiłem, bo zaburza estetykę.
Zainstalowałem także balię, więc morsuję zimą. Żona mówi do mnie Ice Man – śmieje się Bartek.
Latem rozstawiają niewielki basen. Dzieci często robią nocowanki pod gwiazdami.

szklarnia na dachu

Warzywnik i sad na tarasie

Na tarasie można poczuć się jak w prawdziwym ogrodzie. W dwudziestu prostokątnych donicach o metrowej średnicy rosną kosodrzewiny, sosny, miłorzęby, ostrokrzewy bukszpanowe, tuje i bzy.
Na drugi taras, mniejszy i kameralny, wychodzi się z małżeńskiej sypialni. Właśnie zaczyna kwitnąć jabłoń i już po raz trzeci będą mieli własne owoce. Wyśmienicie udają się warzywa.

– Mamy tutaj las pomidorów. Od kiedy jest szklarnia, a dostałem ją na urodziny, plony zbieramy do października – dodaje Bartek.
Z powodzeniem uprawiają papryki, ogórki, szczypiorki, groszek, marchew i zioła. Eksperymentują z borówkami.

Kochają też kwiaty. W tym roku posadzą na pewno dalie i wrzosy.
– Uprawy na dachu nie należą do prostych. Rośliny nie lubią przeciągów, a zdarzało się, że wiatr przesuwał narożnik.
Bywa także gorąco. Metodą prób i błędów doszliśmy do tego, co się najlepiej udaje – mówią.
Jednak i tak od czasu do czasu wymieniają rośliny. Rozwiązali też problem z podlewaniem.
Zajmowało godzinę i trudno było znaleźć chętnego, kiedy wyjeżdżali na wakacje.
Postanowili więc zamontować system nawadniania kropelkowego, którym steruje komputer.

Zobacz: Domowa uprawa pomidorów: które pomidory wybierać i jak o nie dbać?

styl prowansalski

Wnętrze inspirowane francuską prowincją

Równie sielski klimat panuje wewnątrz.
Maja wymarzyła sobie dom w stylu francuskiej prowincji. Dlatego w salonie stanął 100-letni kredens z @vintagestorewitkowo.
Projektantka odrobinę go podkręciła, malując dół na niebieski kolor. To on nadał ton całemu wnętrzu.

Stół jest po dziadkach Bartka. Lampa pochodzi z nieistniejącego sklepu Łasuch przy ulicy Piwnej, który przez lata prowadziła jego babcia.
Znał go każdy dzieciak w Warszawie. Rama okna przyjechała z Lądka-Zdroju, z rozbieranego sanatorium. Zdobi je vintage’owy pęk kluczy.

 

styl vintage

Styl vintage i rodzinne pamiątki

Jest jeszcze upolowany w internecie krawiecki manekin.
– Powiesiłam na nim korale, które nosiłam w liceum, w moich hipisowskich czasach – śmieje się Maja.
Z kolei nad różowym fotelem z IKEA wiszą przemysłowe lampy. To podarunek od taty Mai, który je odrestaurował.
Zresztą żyrandol w kuchni też jest jego dziełem.

Urządzanie nowego apartamentu zaczęli od sypialni i kupienia drewnianego łóżka, które spokojnie mogłoby stanąć w jakimś domu w Prowansji.
​​​​​​​Szafeczkę zabrali ze starego mieszkania na Bielanach, a lampy, które ustawia się w różnych pozycjach, są z Zorka Factory.

Rodzina już zaczęła przygotowania do sezonu na tarasie. W lutym wysiali pierwsze sadzonki. Bojowo strzegli je przed kotem, który rok wcześniej wszystkie zjadł. W marcu porządkują „teren” i przygotowują donice. W kwietniu wezmą się do sadzenia. – Każdego poranka, jeśli nie pada, wkładamy szlafroki i ruszamy na taras na przechadzkę z kawą. To cudowne chwile. Czujemy się jak na wsi – uśmiecha się Maja. 

Czytaj dalej: Dom jak z baśni urządzony w stylu prowansalskim

ZDJĘCIA: igor dziedzicki  stylizacja: MAJA DĄBROWSKA  TEKST: Beata Woźniak

Zobacz również