Zrobił błąd na kole garncarskim, a ona dokleiła dziób. Tak narodził się ceramiczny hit!
RzemiosłoPierwszy ceramiczny ptak powstał właściwie przez przypadek – z nieudanego jajka uformowanego na kole garncarskim.
Dziś w rodzinnej pracowni Moniki, Roberta i Oli Jehn-Olszewskich mieszkają ceramiczne dudki, kosy, jaskółki, kogutki i wiele innych gatunków.
Ich rękodzieło łączy wiedzę technologiczną, tradycję garncarską, inspiracje sztuką ludową i uważną obserwację natury.
Rodzinna pracownia Moniki i Roberta Jehn-Olszewskich w Bąkówce koło Piaseczna.
jehn.pl
Jak zaczęła się historia rodzinnej pracowni Jehn?
Będę pracował z ceramiką, to wiedziałem od dzieciństwa – opowiada Robert. – Moi rodzice prowadzili zakład produkujący płytki, w latach 80. nie były one szczególnie ładne – uśmiecha się. – Kiedy ja go przejąłem, szukałem czegoś, co byłoby bliższe mojej estetyce, a jednocześnie poszerzałem wiedzę techniczną. Studiowałem na Wydziale Chemii Politechniki Warszawskiej, specjalizacja z technologii nieorganicznej i ceramiki.
Na studiach poznał Monikę, zajmowała się technologią tworzyw sztucznych.
Do dziś na czerwonej tacy, którą zrobiła z plastiku, podają kawę w ceramicznych filiżankach z własnej pracowni.
Był początek lat 90., manufaktura wytwarzała wtedy doniczki. – Jeździłem na bazary i handlowałem nimi z koca – wspomina artysta.
Potem przyszła pora na eksperymenty z odbiciem jutowych faktur na naczyniach. Ten projekt zdobył sobie uznanie – klientów było tylu, że musieli zatrudnić pracowników.
Ale Robert chciał robić rzeczy jeszcze bardziej autorskie.
Przed laty z kolegą wybrał się na warsztaty do Edmunda i Bolesława Piechowskich w Czarnej Wsi Kościelnej na Podlasiu, gdzie poznał tajniki garncarstwa.
Teraz przyszedł czas, żeby do tego wrócić. – Praca na kole jest dużo bardziej pierwotna. To nie jest produkcja, tylko rękodzieło – opowiada Robert.
Lubisz ceramikę? Zobacz to: Soil Ceramics: jak powstaje ceramika artystyczna inspirowana psami, kotami i naturą
Jak z ceramicznego jajka narodziła się cała ptaszarnia?
Z czasem do rodzinnego przedsięwzięcia dołączyła córka artystów. Robert toczy najchętniej na kole, Monika opracowuje nowe projekty i maluje figurki, a Ola szkliwi i fotografuje prace, żeby mogły dalej iść w świat.
Jajo, które stało się zalążkiem pierwszego ptaka, było prajajem wielu gatunków w ceramicznej ptaszarni Jehn-Olszewskich.
W przydomowym sadzie i ogrodzie przez cały sezon coś kwitnie, owocuje, więc ptaki chętnie się tam osiedlają.
Do budki wprowadziły się sikorki, a do dziupli w starej jabłonce szpaki.
– Zawsze byliśmy blisko natury, więc nasze prace są jej odzwierciedleniem – opowiada Monika.
– Mamy dudki, bąki, kosy, jaskółki. Jest też drób gospodarski. Gdzieś w pracowni siedzi jeszcze ostatni flaming, ale jednak z tutejszymi ptakami jest nam bardziej po drodze – opowiada autorka projektów, Monika.
Inspiracją, poza naturą, jest także tradycyjna kultura. Artyści należą do Stowarzyszenia Twórców Ludowych.
Ich dzieła mają już zwykle nowoczesną formę, ale nawet w ptaszkach można dostrzec nawiązanie do dłubanych w drewnie figurek tworzonych przez wiejskich rzeźbiarzy.
Zobacz to: Ceramika z Malinowej ulicy
Pracownia ceramiczna nad mieszkaniem i rytm dnia z radiem w tle
Pracownia mieści się w domu nad mieszkaniem. Między regałami, na których suszą się prace, każdy ma swoje stanowisko. Przy kołach zasiada Robert, ale odwiedza też często stolik z wagą, gdzie odmierza porcje gliny. Obok Monika mokrą gąbeczką wygładza figurki. Stół pod oknem zajmuje Ola – zanurza ptaki w szkliwie, a nieopodal jest jej ministudio fotograficzne. Słuchają radia – o tym, jakiej muzyki, decyduje osoba, która pierwsza pojawia się w pracy. – Rodzice mają łatwiej – śmieje się Ola – są na miejscu. No, chyba że się zasłuchają w Ptasim Radiu w sadzie. n
Kiedy latem Robert z Moniką jedzą śniadanie na tarasie, mogą do woli obserwować odwiedzające ich ogród Ptaki. często stają się one inspiracją do pracy. Tak było ze słonką, która w ceramicznej odsłonie dostała delikatny różowobeżowy kolor, czy z rudzikiem – jasnoszarym z dekoracyjnym pomarańczem na piersi.
Jak krok po kroku powstaje ręcznie robiona ceramika?
Pierwsze kształty figurek były kiedyś formowane na kole garncarskim, później Monika przekształcała je w ptaki, ale kiedy ta menażeria stała się popularna wśród klientów, artyści usprawnili pracę. Dziś każdy gatunek ma swoją formę do wypału. To nadal ręczna robota, bo kształty trzeba dopracować, krawędzie wyprofilować, zanurzyć w kąpieli szkliwiącej, czasem pomalować.
Ręcznie robione przedmioty są jedyne w swoim rodzaju, ale mimo wszystko potrzebna jest jakaś powtarzalność. Dlatego każde naczynie ma swoją stronę w zeszycie Roberta, z zanotowanymi wymiarami i potrzebną do ich wytoczenia ilością gliny.
Czytaj też: W tajemniczym świecie gliny - ceramika artystyczna na warszawskiej Pradze
ZDJĘCIA, STYLIZACJA i TEKST: GUTEK ZEGIER