Ponadstuletni biały dom na Mazurach z ceglanym dachem, tradycyjnymi oknami ze szprosami i starymi drzewami wokół.

Rzucili Warszawę i kupili ponadstuletni dom na Mazurach. Tak wygląda ich życie dzisiaj

Domy w Polsce Czytaj nas częściej w Google

Miało być spokojniej, bliżej natury i z dala od miejskiego pośpiechu.
Łukasz i Arek znaleźli na Mazurach Garbatych stare siedlisko, które krok po kroku przywrócili do życia, zachowując jego historię, tradycyjny charakter i wszystko to, co sprawia, że stary dom ma duszę.

Przedpokój w starym domu na Mazurach z drewnianymi schodami, belkami stropowymi, dekoracyjnym lustrem i wzorzystym dywanem.

Chcieli ciszy i bliskości natury. Znaleźli ponadstuletnie siedlisko

Pierwszy sen to marzenie Łukasza i Arka: zamieszkać na Mazurach. Drugi to ten codzienny, ale też ważny. Żeby zasypiać i budzić się w ciszy. W Płowcach spełniły się oba.

Kto tu mieszka?

Łukasz i Arek z kotkami Kicią i Czarną 

IG @plowce5

Najważniejsze są cisza, spokój i dobry sen – mówi Łukasz. Ciszę i spokój wraz z Arkiem znaleźli w niewielkiej wsi Płowce na Mazurach Garbatych.
Lokalizacja idealna: jeśli ktoś potrzebuje mazurskiego high life’u, do Giżycka ma raptem 40 minut samochodem.
Do Ełku też niedaleko, a ledwie trzy kilometry dalej są Stare Juchy.
A tam plaża nad jeziorem, ścieżki rowerowe, kajaki.

Płowce zaś to wieś z kilkunastoma domami, z których tylko kilka jest zamieszkanych. Wkoło jeziora poutykane między pagórki, kawałek dalej Góra Płowiecka – najwyższe wzniesienie w okolicy.

Zobacz też: Gałkowo: siedlisko na zawsze

Przytulny kącik wypoczynkowy na dziedzińcu starego domu na Mazurach, z paleniskiem, plecionymi fotelami, wrzosami i kamiennym murem.

Łukasz żartuje, że tutaj są Mazury leniwe. A na nich ponadstuletnie siedlisko, do którego wynieśli się z Warszawy.

Szukali starego domu z duszą. Znaleźli go przez przypadek

Przeprowadzka odbyła się stopniowo. – Miasto dało nam wszystko, co mogło dać. Chcieliśmy mieć więcej swobody i bliższy kontakt z naturą – stwierdza Arek.

Zakup domu miał być spełnieniem marzeń i otwarciem nowego etapu w ich życiu.
Zaczęli od drewnianego domku, który postawili koło Giżycka. Przyjeżdżali tam w weekendy i na wakacje.

Ale rodził się już plan: przyglądać się Mazurom, eksplorować region. Jeździli autem po dalszej i bliższej okolicy, poszukując odpowiedniego domu.
Miał być stary i zbudowany w tradycyjnym stylu. Nie za duży i nie za mały.

Któregoś razu przejeżdżali przez Płowce. Urokliwy widok: stare drzewa przy niewielkim ewangelickim cmentarzu, wkoło rozległy krajobraz, pasące się krowy i gniazda bocianów. Pod wpływem impulsu spytali przypadkowo spotkaną mieszkankę, czy nie ma tu może domu na sprzedaż.

Był. 

Rustykalna jadalnia w starym domu na Mazurach z drewnianymi belkami, kaflowym piecem, stołem nakrytym do posiłku i zabytkowymi meblami.

I chociaż potem obejrzeli jeszcze kilka innych, szybko wrócili do Płowców.

– Jesteśmy po prostu niecierpliwi w realizacji marzeń – śmieje się Arek.
Dom miał atrakcyjną, symetryczną bryłę, odpowiedni rozmiar i – co najważniejsze – był w nienajgorszym stanie.
Przez dłuższy czas stał niezamieszkały, wymagał generalnego remontu.

Remont starego domu odsłonił niespodzianki sprzed ponad stu lat

Wymienili elektrykę, zniszczone deski podłogowe i tynki. Nim przełożyli dachówki, zmienili belki i ocieplili strop.
Wstawili tradycyjne okna ze szprosami.

Przy okazji odkrywania ścian „odnalazły się” zamurowane przez dawnych właścicieli dwa otwory okienne. Przywrócili im pierwotną funkcję.

Wisienką na torcie okazał się napis wydrapany na ścianie w piwnicy: „1918 Kriegsjahr” (rok wojny).
Czy to data budowy domu? Być może, choć gospodarze podejrzewają, że może być starszy.

Z układem ścian w środku na szczęście nie trzeba było wiele robić. Dom ma klatkę schodową, która dzieli wnętrze na dwa niezależne mieszkania.

W jednym żyją gospodarze, a pokoje w drugim są dla gości, na wynajem.

Wystrój wnętrza w oczywisty sposób nawiązuje do historii domu.

– Szkoda by było zagubić ducha tradycji we współczesnych trendach i modach – zauważa Łukasz.
Arek – z zawodu prawnik – odkrył w sobie pasję projektanta wnętrz, choć decyzje o nowych meblach czy dodatkach podejmują wspólnie.

Zobacz też koniecznie: Stary dom na Mazurach, z wnętrzem romantycznym, stylowym i współczesnym, zanurzony w tajemniczym ogrodzie

Przytulny salon w starym domu na Mazurach z drewnianymi belkami, ceglanym podłogą, jasnym fotelem, zabytkową szafą i kotem.

Zamiast nowych mebli wybrali antyki. Wnętrza mają duszę

Ich warszawskie mieszkanie było nowoczesne i białe, tu zebrali antyki, obrazy i sprzęty, które mają klimat i duszę. Część pochodzi z rodzinnych zasobów i od przyjaciół, inne kupili na targach staroci. W domu zachowali framugi i drzwi, ale czego nie dało się użyć, wykorzystali – regały na książki są zrobione ze starych ram. Skończyli remont półtora roku temu.

Stodołę zmienili w letni salon, a ruinę obory w niezwykłe patio

Gdy się tylko przeprowadzili, pojawili się goście. Najpierw kotka Kicia, potem Czarna. I zostały. Dla tych ludzkich odwiedzających przygotowali gościnne pokoje. 

Odremontowali też stodołę – pełni funkcję letniego salonu. Jest tu kącik do pracy i kanapy, a jak się otworzy wrota, widać zachód słońca. Zrujnowaną, pozbawioną dachu oborę zmienili w patio z altaną, miejscem na ognisko i winoroślą pnącą się po ścianach. Można spędzić tu miły wieczór, a potem... czas spać.
W spokoju, na dużych łóżkach i wygodnych materacach – w końcu to Siedlisko Dobrych Snów.

– Cieszymy się naszą ciszą i zapewniamy ją gościom – podsumowuje Łukasz. 

ZDJĘCIA: IGOR DZIEDZICKI
STYLIZACJA: EDYTA KWIATKOWSKA
TEKST: STANISŁAW GIEŻYŃSKI

Zobacz też: Mazurska arkadia w starym domu z zielonym gankiem i wielkimi oknami

Zobacz również