weranda.pl werandaweekend.pl
reklama
Bez wiosny czeka nas susza

Bez wiosny czeka nas susza

Zwierzęta w naturze

Klimat nam się zmienia i wszystko wskazuje na to, że za chwilę nie będziemy mieli ani wiosny, ani jesieni, a tylko dwie pory roku: ciepłą i zimną. A obie suche. W górach i na flance wschodniej będzie to na początku mniej wyraziste, ale jak zaczną wymierać świerki, to pojawią się rozmaite problemy, z pożarami i huraganami włącznie.

Przyrodnicy i leśnicy dobrze już o tym wiedzą, stąd programy tak zwanej małej retencji, których zadaniem jest zatrzymanie wody w lasach i rozpaczliwe próby ratowania świerków. Z pomocą przyrodnikom i leśnikom przyszły bobry, których tamy na śródleśnych strumieniach skutecznie spowalniają spływanie wody, ale pomimo szybkiego wzrostu liczebności tych wielkich gryzoni nie możemy liczyć na to, że kolejny raz natura sama sobie poradzi.

Susza w Polsce: nie ma czego kosić

Problem chyba leży w tym, że decydenci i tak zwana opinia społeczna są głównie w dużych miastach, a nie na wsi lub w lasach. W miastach problemów nie widać, zresztą kogo obchodzi brak na wsi rozlewisk rzek czy zanikanie żab, cietrzewi lub traszek? Na wsi nie jest ze świadomością ekologiczną lepiej, ale tam przynajmniej widać problem. Kiedyś wiosną po roztopach bywały nieprzejezdne drogi, ścieżki nie do przejścia i łąki nie do skoszenia. Dzięki wysokiemu poziomowi wody miały gdzie rechotać żaby, a ptaki mogły bezpiecznie wysiadywać jaja i wodzić swe pisklęta. Teraz – z pozoru – jest lepiej, bo roztopy nie niszczą dróg, a w maju można dojechać z kosiarką na dowolną łąkę. Za to w lecie nie ma czego kosić. Susza niszczy wszystko. Życie na łąkach cichnie. Ptaki nie są w stanie wychować potomstwa, bo wszędzie potrafią dotrzeć lisy, psy i koty.

Susza w Polsce: milkną żaby i skowronki

Kolejny raz z zimy niemal od razu robi się lato. Bez cudownej nadziei przedwiośnia i szaleństw wiosny. Wiosenne kwiaty w pośpiechu rozkwitają i nikną. Kto przez kilka wiosen słyszał koncerty żab? U mnie w stawie ostatnio pojawiły się grzebiuszki, a potem było w nim kilkadziesiąt ogromnych kijanek. Brakowało im jednak tlenu w ciepłej jak zupa wodzie, staw szybko wysychał i larwy nie zdążyły się przeobrazić w żabki. Jak okiem sięgnąć, w okolicy wysychają stawy, bajora i kałuże. Nie słychać żab. Kijanki nie dożywają szansy na wyjście z wody. Skowronki ostatnio śpiewają tylko troszkę z rana, a potem milkną. Upał wiosenny im doskwiera. Oddychają z otwartymi dziobami i szukają cienia. To samo z czajkami. Latają tylko z rana i wieczorem. Majowe i kwietniowe temperatury biją rekordy. Ptaki na swe lęgowiska przybywają coraz wcześniej, ale letnia susza i tak nie pozwoli im przedłużyć lęgów.

Nad Biebrzą ostatniej wiosny żurawie w większości nie przystąpiły do lęgów. Tylko te, co miały rewiry na resztkach wilgotnych łąk, jakoś dały sobie radę. Zwykle w kwietniu na łąkach i polach widywało się pojedyncze żurawie, bo drugi osobnik od pary siedział w gnieździe i wysiadywał jaja. Teraz widuje się pary żurawi razem – przez całą wiosnę. To najlepszy dowód na brak lęgów.

W dolinach nizinnych rzek, na rozlewiskach masowo rozwijał się plankton, a tam, gdzie woda choć lekko ciurkała, były skupiska przekopnic, reliktowych skorupiaków, które pojawiają się tylko wiosną, by potem zniknąć i przetrwać jako wysuszone jajeczka ukryte w ziemi. Jak nie ma rozlewisk, to nie ma przekopnic i nie ma pokarmu dla migrujących ptaków: bekasów, batalionów, siewek i kaczek. A gdy wiosenne susze będą się powtarzały przez kilka lat z rzędu, to przekopnice znikną bezpowrotnie.

Wiosenna susza prowadzi także do zmniejszenia liczebności komarów i meszek. Akurat to się ludziom na wsi i w mieście bardzo podoba. A gdy przed rokiem troszkę wiosną popadało, a było bardzo ciepło, zawitały do Warszawy komary, to natychmiast zaczęły się pretensje do władz miasta, że nie zwalczają tej plagi. W odpowiedzi na potrzeby społeczne pojawiły się firmy robiące opryski przeciwko komarom. Gdybym nie widział reklam i specjalistycznych pojazdów, tobym w to nie uwierzył.
A teraz idę do ogrodu powąchać kwitnący podbiał, forsycję i pigwowca. Za chwilę znikną, bo w cieple szybko przemijają. Trzeba je wąchać, dopóki jeszcze są. A może komar do mnie przyleci? 

 

O zwierzętach opowiada dr Andrzej G. Kruszewicz, lekarz weterynarii, ornitolog, znawca ptasich obyczajów, autor wielu książek, dyrektor warszawskiego zoo.

Zdjęcia: Shutterstock

Chcesz pomóc ptakom odwiedzającym twój ogród? Polecamy najpiękniejsze poidełka i karmniki

Zobacz także: Ptaki przylatujące na wiosnę

Zobacz również