Walizki spakowane, urlop czas zacząć. Ale co z psem? Zabrać go czy zostawić pod opieką babci? Jak podróżować ze zwierzakiem? - radzi Dorota Sumińska, doktor weterynarii, która pisze książki oraz prowadzi audycje telewizyjne i radiowe o zwierzętach.

Zabierać psa na wakacje czy nie?


Pies tak jak człowiek jest istotą społeczną. Ponieważ oddał serce swojemu ludzkiemu przyjacielowi, pójdzie za nim nawet do piekła – choć oczywiście czworonogi na nie nie zasługują! W odróżnieniu od kota kocha też nowości, ale tylko te, które poznaje z bliskim człowiekiem. Na szczęście można znaleźć coraz więcej hoteli i ośrodków wypoczynkowych otwartych dla zwierzolubów. Dlatego na pytanie, czy zabierać psa na wakacje, zawsze odpowiadam: oczywiście! Pod takim warunkiem jednak, że zadbamy o jego komfort podczas wyprawy i o to, by na miejscu on też wypoczął.

Podróż z psem bez stresu


Przygotowania do wyjazdu samochodem powinniśmy zacząć jak najwcześniej. Najpierw oswajamy psa z autem – przez kilka dni, codziennie, wsiadamy na chwilę i dajemy czworonogowi jakiś smakołyk. Potem wybieramy się na krótkie, stopniowo wydłużane przejażdżki, zawsze zakończone jakąś przyjemnością, na przykład spacerem w lesie. Jazda będzie mu się dobrze kojarzyła i łatwiej zniesie urlopową, zazwyczaj długą trasę. Jeśli z jakichś powodów nie zdążymy zaprzyjaźnić psa z samochodem, musimy odwiedzić lekarza weterynarii i kupić leki minimalizujące objawy choroby lokomocyjnej. W trasie pamiętajmy, że nie tylko my musimy zapinać pasy bezpieczeństwa. Odpowiednią uprząż dla psa kupimy w większości sklepów z artykułami dla zwierząt. Podczas podróży musimy robić przerwy, aby pies załatwił swoje potrzeby i rozprostował nogi. Nam też się to przyda. Przed wyjściem z samochodu zapinamy mu smycz i nie spuszczamy w pobliżu drogi. NIGDY! Tak samo jak NIGDY nie zostawiamy psa w aucie. Nawet kiedy parkujemy w cieniu. Ziemia się przecież obraca i po chwili cień przeniesie się w inne miejsce. Karmienie pupila przed podróżą nie jest wskazane. Tylko gdy droga jest długa, podajemy na postojach karmę w malutkich porcjach. Za to pamiętamy, że zawsze musimy mieć dla niego wodę i miskę.

Pies w pociągu i samolocie


Jeśli wybierzemy jazdę pociągiem, proponuję dać czworonogowi lekarstwo na chorobę lokomocyjną przepisane przez weterynarza. Na czas podróży zwierzak musi być w kagańcu. Pamiętajmy, że potrzebujemy dla niego oddzielnego biletu i ważnej książeczki szczepień. W ogóle radzę ją mieć przy sobie zawsze, kiedy podróżujemy z psem, a w przypadku wyjazdu za granicę, konieczny jest również ważny paszport. Pociągi nie zatrzymują się na żądanie, więc przydadzą się chłonne podkłady kupione w aptece, na które pies będzie się mógł załatwić. Podkład kładziemy na podłodze w toalecie, a zapach miejsca podpowie zwierzakowi, po co go tu przyprowadziliśmy. Podróży samolotem z psem nie polecam. Lot w luku bagażowym i bez kontaktu z opiekunem jest bardzo stresujący.

Kiedy pies musi zostać w domu


Najlepiej poprosić kogoś bliskiego, kogo pies zna i lubi, żeby przeprowadził się do nas. Ale wiadomo: nie zawsze mamy taką możliwość. Niezłym rozwiązaniem jest też zostawienie zwierzaka u babci czy cioci, jednak pod warunkiem, że ta osoba naprawdę lubi psa, a on zna i akceptuje nie tylko ją, lecz także jej dom. Zawozimy go tam kilka dni przed urlopem i upewniamy się, że dobrze znosi rozstanie. Niezależnie od tego, czy pies zostanie u siebie w domu, czy u kogoś innego, ważne jest, by tymczasowy opiekun nie spuszczał go ze smyczy. Nawet najposłuszniejszy zwierzak może zechcieć prześledzić trasę naszej podróży.

Hotel dla psów


Jeżeli nie mamy nikogo do pomocy, a nie możemy psa zabrać ze sobą, pozostaje hotel. Pies nie zrozumie, dlaczego zostawiamy go w obcym miejscu, i będzie bardzo tęsknił. Dlatego trzeba wybrać hotel najbardziej przypominający domowe warunki. Kilka dni przed wyjazdem zabieramy tam psa codziennie i zostawiamy na krótko, a w dniu wyjazdu moment rozstania skracamy do minimum. Nie żegnamy się, po prostu wychodzimy. Zostawiamy psu znajome przedmioty: posłanie, miskę. Prosimy, aby był karmiony tym samym, co w domu i o tej samej porze.

Relaks dla całego stada


Jeśli zabraliśmy psa ze sobą, to co dalej? Dostosowujemy swoją aktywność do jego potrzeb i możliwości. Tak samo jak podczas wypoczynku z dzieckiem: zamiast szaleć na imprezach, idziemy na plac zabaw. Wprawdzie pies nie potrzebuje huśtawek ani zjeżdżalni, ale nie zainteresuje go również wielogodzinne plażowanie. Co więcej, może być groźne dla jego zdrowia, bo nie poci się jak człowiek. Jeśli nie lubi wody, nie zmuszajmy go do kąpieli. Jeżeli kocha pływanie, stójmy na straży jego bezpieczeństwa. Zarówno psi wiek, jak i kondycja mogą być przeszkodami w nadmiernym wysiłku. Dotyczy to też pieszych, a szczególnie rowerowych wycieczek. Nie ma mowy o smyczy przytroczonej do ramy jednośladu! Jedziemy wolno i gdy tylko zauważymy u zwierzaka pierwsze oznaki zmęczenia, kończymy wycieczkę. Myślę, że każdy opiekun zna na tyle dobrze swojego psa. Urlop ma być przyjemny dla obojga. Czego życzę wszystkim!

Tekst: Dorota Sumińska

Zobacz również