wiejska chata wnętrza

Kurpie: stuletnia wiejska chata pełna obrazów, antyków i rękodzieła

Domy w Polsce

Z zasięgiem bywa tu różnie – w domu, który stoi na skraju Puszczy Białej na Kurpiach, we wsi Cieńsza, przez komórkę raczej się nie porozmawia. Na zewnątrz trzeba poszukać dobrego miejsca. Ale Joli nigdy to nie przeszkadzało, nawet teraz, gdy osiadła tu na stałe. 

 

dekoracja okna w kuchni
Pandemia sprawiła, że Jola na stale przeniosła się do swojego wiejskiego domu.

Pracownia Cieńsza w starej wiejskiej chacie

 – Pandemia wszystko zmieniła – mówi. – Przed nią pracowałam jako stylistka wnętrz. Fascynujące zajęcie. Jeździłam po Polsce, odwiedzałam ciekawe miejsca i spotykałam ludzi. Ale gdy przyszło covidowe zatrzymanie świata, odpuściłam pracę zawodową.

W marcu zeszłego roku, kiedy to wszystko się zaczęło, zjechałam do Cieńszy z Warszawy z moimi psami – Mambą (przybłąkała się pod płot) i Milą (przygarniętą ze schroniska w Białymstoku). I od tego czasu jesteśmy. Ale to nie znaczy, że moje życie się zatrzymało, a ja przeszłam na emeryturę – dodaje zaraz. – Zamieniłam hałaśliwą stolicę na miejsce ciche i spokojne, w którym jednak dużo się dzieje. Stworzyłam sobie taki „pępek świata”, jak lubił to miejsce nazywać mój tata, malarz i rzeźbiarz Henryk Musiałowicz. Do tego z ciekawymi ludźmi, bo w jego dawnej pracowni urządziłam galerię, a w domu rodziców, którzy już nie żyją, odbywają się warsztaty rozwojowe, więc ciągle spotykam kogoś interesującego.

wnętrze chaty wiejskiej
Właścicielka chciała, żeby chata wyglądała jak za dawnych lat.

Jak za dawnych lat – wnętrze chaty wiejskiej

Rodzice Joli 30 lat temu kupili pod Pułtuskiem ziemię i stary dom. Tata po kawałku dołączał kolejne włości, w stodole urządził sobie pracownię. Jola też kupiła kawałek przyległego gruntu, najbliżej drogi, ale już na końcu wsi, obok dwóch innych gospodarstw. Stary sad, w którym nie było domu. Jako miłośniczka dawania rzeczom drugiego życia nic nowego budować jednak nie zamierzała.

Zamiast tego przeniosła stuletnią chatę z sąsiedniej wioski. Fachowcy rozłożyli ją na kawałki, a potem złożyli jak klocki i postawili na fundamentach z kamieni, charakterystycznych dla starego budownictwa w tym rejonie. Właścicielka chciała, by wyglądała jak za dawnych lat. Nawet ściany udają wapnowane, choć w rzeczywistości to szaroniebieska farba Flüggera do drewna. – Wprowadziłam tylko dwie zmiany –  mówi Jola. – Podniosłam więźbę dachową, która i tak była do wymiany, żeby zmieściły się tam dodatkowe sypialnie, a na parterze wygospodarowałam łazieneczkę. No i dobudowałam werandę.

meble w stylu rustykalnym
– Fotel jest za niski i niezbyt wygodny, ale mam do niego sentyment – mówi gospodyni. – Po wojnie rodzice zdjęli go z barykady na Starym Mieście w Warszawie i od tego czasu stał u nas w domu.

Remont starego domu z zachowaniem dawnych elementów

Przez lata był to dom letni i weekendowy, gdzie Jola i jej mąż przyjeżdżali z dziećmi, Martą i Mateuszem. Domek jest malutki i ma niskie drzwi (pewien etnograf powiedział Joli, że tak kiedyś budowano nie dlatego, że ludzie byli o tyle niżsi, ale by wchodząc do chaty, pokłonić głowę), ale wystarczał im w zupełności. Dół to przedsionek, jedna izba, która służy dziś Joli za salon, jadalnię i sypialnię, kuchnia oraz mała łazienka.

Góra – dwa niewielkie pokoje. I tyle. – Przy takiej powierzchni życie musi toczyć się na zewnątrz, a ogród i taras stają się przedłużeniem domu – podkreśla właścicielka. – Od wiosny do jesieni to na werandzie jada się i przesiaduje. Ale zimą, przekonałam się o tym w tym roku, też sporo wychodzę. A to pójdę z psami na spacer, to znów po drewno do szopy.

Zresztą ostatnia zima pokazała Joli, że urządzając się tu, nie była przewidująca. Przez stare deski, oryginalne okna i kamienny fundament nieźle wiało chłodem, więc szykując się na kolejną, już ociepliła ściany wełną mineralną, a pod podłogą ułożyła styropian w kulkach i zainstalowała pompę cieplną typu powietrze–powietrze.

wnętrza w stylu wiejskim
Obraz przedstawia Anielę Musiałowicz, mamę Joli, która pozowała ojcu w stroju chłopki.
sypialnia w stylu rustykalnym
Nad łóżkiem wisi lewe skrzydło okiennicy. Właścicielka przez lata zbierała drewniane rzeźbione ptaszki, ale dziś nikt już takich ładnych nie robi.

Wiejskie wnętrza, które ciągle wyglądają inaczej

To niejedyne nowości w chacie. Jola ciągle coś zmienia. – Urządzałam ją wiele razy – mówi. – Kupowałam nowe meble i dekoracje, zazwyczaj z drugiej ręki, bo lubię rzeczy z historią, coś przestawiałam, przemalowywałam. Goście nigdy nie mogą wyjść z podziwu, że za każdym razem, gdy przyjadą, coś jest inaczej. Na przykład, kiedy nagle naszło mnie na fuksję, przemalowałam na taki kolor nadstawkę od kredensu i kupiłam ciemnoróżową narzutę oraz poduszki do jednej z górnych sypialni.

Malutka łazienka to też nieustające pole do dekoracyjnych popisów. Któregoś dnia pani domu na ścianie powiesiła drewnianą kaczkę. Ale dziobem w dół, żeby widzieć jej pięknie pomalowany grzbiet. A ceramicznej głowie barana najpierw dodała tło odmalowane z szablonów, a potem jeszcze ramę. – Przy takim małym domku trzeba coś robić, żeby nie było nudno – mówi. – A ja mam z tego mnóstwo frajdy. 
Więcej zdjęć obejrzysz w galerii.
Kontakt do właścicielki: facebook.com/pracowniaciensza/
TEKST: AGNIESZKA WÓJCIŃSKA STYLIZACJA: JOLA MUSIAŁOWICZ ZDJĘCIA: IGOR DZIEDZICKI

Zobacz także:
Jak u babci – dom w stylu wiejskim
Dom na Podlasiu: rustykalne wnętrza pełne staroci

Zobacz również