folkowy dom na podlasiu

Wszystkie kolory Podlasia. Folkowy dom z zieloną podłogą

Domy w Polsce

Bogumiła i Marek kilka lat żyli w Kenii, ale ostatnio zakotwiczyli w Milejczycach na Podlasiu. Oboje są zgodni, że to miejsce ma więcej magii i kolorów niż Afryka.

Błękit, czerwień, biel i zieleń to kolory najczęściej używane na Podlasiu

Z miłości do Podlasia

Nie trafili tu przez przypadek. Marek, zainteresowany filozofią religijną wschodniego chrześcijaństwa, już za czasów studenckich, wraz z Uniwersyteckim Klubem Turystycznym „Unikat” przemierzył całe Podlasie na piechotę. Sam pochodzi z Kujaw, ale zauroczony Polską Wschodnią chętnie wrócił w rodzinne strony żony. Bogumiła jest tu zakorzeniona od pokoleń. Dom w Milejczycach ponad 100 lat temu zbudowali jej dziadkowie, Piotr i Nina. Pamięta go z dzieciństwa, bo przyjeżdżały tu z mamą na każde Prowody, czyli pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Na południowym Podlasiu jest zwyczaj odwiedzania grobów bliskich dwa razy do roku: nie tylko jesienią, ale także wiosną, a na tzw. dziady wiosenne ozdabia się je nie tylko kwiatami i zniczami, ale też pisankami.

Kiedy przyjechali tu 10 lat temu, dom dziadków był w ruinie, niebezpiecznie przechylał się w jedną stronę i… nie należał już do rodziny. Odziedziczyła go jedna z sióstr mamy Bogumiły, a potem sprzedała. A może udałoby się go odkupić? – pomyśleli. Bogumiła odnalazła nowych właścicieli i… okazało się, że tak, są gotowi sprzedać chatę.

podlaskie ikony
Wyrezki, czyli koronkowe zdobienia, są dziełem Jerzego Juchimowicza z Bielska Podlaskiego. Ikony dostali w prezencie od przyjaciół

Rekonstrukcja wiejskiego domu, czyli wnętrze w stylu zero waste

Czekało ich jednak mnóstwo pracy. Nie remont ani renowacja, tylko totalna rekonstrukcja. Dom powstał z bala (ostrokrawężnego, ciętego do kantu) z najdorodniejszych tutejszych sosen. – Sam Sergiusz Niczyporuk, wybitny znawca lokalnego budownictwa, mistrz ciesielstwa, dla nas największy autorytet, opowiadał nam o tym cudownym żywicznym drewnie, które wciąż pachnie i sprawia, że tak wspaniale się tu śpi – mówi Bogumiła.

Bale zostały osadzone na podstawie z kamienia. Kiedy okazało się, że nadają się do wymiany, cały dom podniesiono i zastąpiono głazy fundamentem. Przy okazji udało się wykopać piwniczkę, w sam raz do przechowywania wina i nalewek roboty Marka. A tworzy je – właśnie tak, to jest właściwe słowo – z lokalnych ziół, np. dziewanny albo z płatków dzikiej róży (ta jest nadzwyczajnie przepyszna), stosując zasadę „im mniej cukru, tym lepiej”.

Szalówkę z elewacji też trzeba było wymienić. To, co uratowali, wystarczyło na… obudowę wanny. Dzięki stalowej konstrukcji, wspierającej całość domu, gospodarze pozbyli się kilku ścian, a stryszek zmienili w przytulne poddasze. Marek wraz z lokalnym spawaczem zaprojektował superwygodne schody, trochę w industrialnym stylu, ale stopnice zrobiono ze starych desek z tego domu.

Kiedy Bogumiła weszła tu po raz pierwszy po latach i zobaczyła zieloną podłogę, którą pamiętała z dzieciństwa, wiedziała, że tego nie pozwoli zmienić.

Tradycyjne podlaskie kolory i motywy

Szalówkę z elewacji też trzeba było wymienić. To, co uratowali, wystarczyło na… obudowę wanny. Dzięki stalowej konstrukcji, wspierającej całość domu, gospodarze pozbyli się kilku ścian, a stryszek zmienili w przytulne poddasze. Marek wraz z lokalnym spawaczem zaprojektował superwygodne schody, trochę w industrialnym stylu, ale stopnice zrobiono ze starych desek z tego domu.

Kiedy Bogumiła weszła tu po raz pierwszy po latach i zobaczyła zieloną podłogę, którą pamiętała z dzieciństwa, wiedziała, że tego nie pozwoli zmienić. Farbę w kolorze identycznym z tym starym, oryginalnym, znaleźli w Tikkurila. Kamienne schody zrobione są z resztek spalonej obórki, podłoga w wiatrołapie i na tarasie ze starych desek ze strychu, a z pozostałych, odzyskanych desek Marek skonstruował półki.

Bogumiła szlifowała i malowała dawne stołki i łóżka i przemalowała stół na niebiesko. Oczywiście na podlaską modłę. – Po co komu na Podlasiu dom w skandynawskim albo prowansalskim stylu, skoro tu jest tyle piękna! – zachwyca się. Materiały, kolory: błękit, czerwień, biel i zieleń, to tutejsze dziedzictwo. We wszystkim pomagali genialni lokalni twórcy rękodzieła i rzemieślnicy. Charakterystyczną dla tego regionu tzw. wyrezkę, czyli balustradę na ganku, nadokienniki, koronkowe półeczki, wyrzeźbił pan Jerzy Juchimowicz z Bielska Podlaskiego, którego spotkali na jarmarku w Kiermusach.

Na kilku ścianach położono surową płytę OSB. Jest świetnym tłem dla prac mistrza Koguciuka i afrykańskich tingatinga.

Sztuka naiwna i dodatki w folkowym stylu

Próżno szukać tu rzeczy cennych, za to wszystko jest drogie sercu. Bogumiła namiętnie kolekcjonuje drewniane figurki zwierząt, które kupuje na okolicznych jarmarkach; wiszący bocian na przykład przyleciał z Choroszczy. Duże rzeźbione ptaki (pawia i stojącego bociana) Marek kupił w okolicach Tarnowa po drodze na mecz żużlowy. W ten tygiel kulturowy fajnie wpasowują się włocławki i pamiątki z Afryki (ceramiczny wazon z Kenii czy tanzańskie obrazy w sypialni, tzw. tingatinga).

Wszędzie wiszą obrazy niedawno zmarłego mistrza sztuki naiwnej – Stanisława Koguciuka. Gospodarzy urzekła ich niesamowita kolorystyka i mądrość. – Chyba najbardziej lubimy koguciukowe „humory”, czyli scenki rodzajowe opatrzone lokalnymi dowcipami albo sentencjami. Powiesiliśmy je, dobierając tematycznie: matrymonialne, kulinarne, polityczne… Natychmiast poprawiają nam nastrój.

Zobacz więcej zdjęć tradycyjnego podlaskiego domu.  

TEKST I STYLIZACJA: KASIA MITKIEWICZ  ZDJĘCIA: MAREK SZYMAŃSKI

Zobacz również