dom drewniany szkieletowy

Zielna Farma: drewniany dom szkieletowy, który Małgosia zrobiła sama

Domy w Polsce

Kiedyś Małgosia miała urodziny. Siedziała w swoim toruńskim mieszkaniu, popijała poranną kawę i przeglądała „Werandę 
Country”. – Zobaczyłam biały romantyczny dom skąpany w zieleni. Tak chciałabym mieszkać, w takim cudownym miejscu.

ciepłe wnętrza aranżacje
Szafki w kuchni mają 20 lat i nie wyglądają na swój wiek. To zasługa ledowych światełek i piaskowej farby.

Drewniany dom szkieletowy – trudne początki

I od razu się zganiłam, że to nie dla mnie i nie dam rady zmienić swojego życia – opowiada. Jednak zebrała się na odwagę i zadzwoniła do bohatera opowieści. I tak od słowa do słowa kupiła od niego ziemię. To było siedem lat temu.

Projekt miała upatrzony. Nazywał się „Dom nad jeziorem”. Ponieważ na jej 2,5 hektarach jeziora nie było, postanowiła wykopać staw. Tak jak w marzeniach – zrobiła pomost, postawiła ławeczki, aby patrzeć na wodę, malownicze łąki i klucze gęsi przecinające niebo. Gdzie postawić dom? Rozejrzała się, weszła na górkę. – Tu będzie dobrze – stwierdziła.

Zbudowany w konstrukcji drewnianej szkieletowej, powstał szybko – od maja do jesieni. Ale łatwo nie było. Zaczęło się od przeciekającego dachu. – Ekipa spartaczyła robotę. Ogromnym kosztem udało się go naprawić. Wtedy zdałam sobie sprawę, że jeśli wszystkiego się nie nauczę, fachowcy to wykorzystają. A fundusze miałam bardzo ograniczone – opowiada. Postanowiła więc dom wykończyć sama. Kładła płytki, montowała ubikacje, tylko z podłogą się nie udało.

zielna farma
jak odnowić stary kredens
Aby odmłodzić babciny kredens, potrzebowała pół dnia, puszkę farby i kawałek kurniczej siatki.

Remont drewnianego domu – kreatywnie i po kosztach

– Gdy przyjechały deski, pomyślałam: „Co? Ja nie dam rady?”. I odpowiedziałam sobie: „oczywiście, że dam”. Ale były za ciężkie, za długie i w ogromnej ilości. Potrzebowałam pomocnika siłacza i go znalazłam – śmieje się.

Niewielki budżet zmusił ją do kreatywności. – Chodź, pokażę ci baterie w łazience – zaprasza. A tam przy umywalce i wannie połyskują dizajnerskie rurki, kolanka i czerwone kurki jak w nowojorskim lofcie. – Wszystko dostałam za grosze w markecie budowlanym, przemalowałam tylko pokrętła z czarnych na czerwone. No i trochę kombinowałam.

Z kranu musiała przecież lecieć ciepła woda, zimna i zmieszana. Nieźle wyszło, co? – pyta. Tak samo „nieźle” wygląda dywan w jadalni. Małgosia zrobiła go na szydełku z jutowej włóczki. Zupełnie „nieźle” wypadły też meble w kuchni – w tym wypadku przemalowała dwudziestoletnie szafki.

A jak wspaniale wygląda mlecznobiały kredens. Kiedy go kupiła w Olsztynie na starociach, był rudawy i miał pękniętą szybkę.

łazienki w drewnie i bieli
W łazience położyła płytki, odnowiła przedwojenną wannę. Z rurek kupionych w markecie budowlanym zrobiła baterie.

Dekoracje rustykalne kupione na starociach

Na starociach albo OLX czuje się jak myśliwy, który chce ustrzelić trofeum. Stragany lustruje tak samo wprawnym okiem jak strony w internecie. Zatrzymuje się na chwilę, przygląda i uśmiecha na przykład do żeliwnej wanny na nóżkach.

– Mój skarb znalazłam na aukcji i pochodził ze złomowiska w Gdańsku. Pojechałam, panowie załadowali mi go do samochodu – zachwyca się. Uważa, że złomowiska to kopalnie wyjątkowych rzeczy.

W okolicach Olsztyna wszyscy ją znają. Kiedyś wypatrzyła ciekawą metalową konstrukcję i zapytała, ile za nią chcą. – A po co ona pani? – rzucił zaczepnie szef.

– Nie powiem, bo podniesie pan cenę – przekomarzała się. Zapłaciła 15 zł i ma teraz nietypową półkę. Niektóre rzeczy przeszły jej koło nosa. Nie może odżałować pałacowych grzejników.

Urządzanie domu zajęło trzy lata. Są w nim aż cztery apartamenty, dwa po 100 metrów i dwa po 60. W jednym mieszka sama, reszta jest dla gości.

styl rustykalny sypialnia
aranżacje przedpokoju wąskiego
Sposób Małgosi na przytulne wnętrze? Dywany, stare meble i ciepło drewno.

Zielna Farma za domem

Wszystkie mają duże okna, otwarte przestrzenie, mnóstwo miodowego drewna, klasyczne dywany i wiekowe meble. – Założyłam, że ludzie tak jak ja najlepiej czują się w ciepłych wnętrzach, że szczególnie w wakacje chcą przebywać razem, dlatego w domu jest tak mało ścian – wyjaśnia. Z myślą o wspólnej zabawie wybudowała saunę.

Teraz kombinuje, jak zorganizować kino na świeżym powietrzu. Robi to wszystko dla siebie i jest szczęśliwa, a okoliczności jej sprzyjają.
Zawsze chciała zajmować się ziołami. Kiedy dom już stał, odwiedziła ją znajoma. Przyszła im ochota na szklaneczkę mięty. Ale Małgosia miała tylko herbatę. – Wystarczyło wyjść za dom i rwać ją garściami – śmieje się dzisiaj. 

Już po przeprowadzce dowiedziała się, że mieszka w zielarskiej wiosce. Mięta, majeranek, bazylia rosną w Blankach w każdym ogródku, a kobiety wymieniają się przepisami. Czy mogła lepiej trafić?– Oglądanie magazynów pozwoliło mi przenosić się w inny wymiar. Teraz ja jestem w magazynie. Popijam schłodzoną miętę. Chyba sobie poradziłam – cieszy się. 
Więcej zdjęć obejrzysz w galerii.
Kontakt do właścicielki: zielnafarma.com
Tekst: Beata Woźniak Zdjęcia: Michał Mrowiec Stylizacja: Karolina Mears

Zobacz także: Ciepłe wnętrza w bieli w drewnie w stylu farmhouse

Zobacz również