weranda.pl werandaweekend.pl
reklama
wnętrza rustykalne

Katalonia: ażurowy dom w stylu rustykalnym z ogrodem i dwiema werandami

Domy na świecie

Wydawałoby się, że znalezienie cichego zakątka w tej części Hiszpanii to marzenie ściętej głowy. Do Girony przyjeżdżają tłumy turystów – na wycieczki z pobliskiej Barcelony czy Costa Brava. 

Stare katalońskie miasto przyciąga jak magnes. Są w nim zabytki romańskie, gotyckie, arabskie, świetnie zachowane mury obronne, jak również niezwykła dzielnica żydowska. Bliskość morza i magicznych Pirenejów robią swoje. Właściciele – biznesmeni z Barcelony – wymarzyli sobie, że właśnie tu urządzą weekendowe siedlisko, bo na zielonym zboczu góry mają szansę żyć bardziej kameralnie i bliżej natury niż w nadmorskich kurortach. Gdy zatęsknią za ludźmi, zawsze mogą wskoczyć do samochodu i dojechać w pół godzinki na wybrzeże. 

Zaprojektowanie willi powierzyli architektowi Lluísowi Auquerowi. Na czym zależało im najbardziej? – Żeby dom był otwarty na ogród i sad, pełen cudownie pachnących drzewek cytrusowych – mówią. – Żeby był przewiewny, bo w upały warto wyłapywać każdy podmuch wiatru od Pirenejów. I żeby dawał upragniony cień zarówno ludziom, jak i zieleni, którą tak bezlitośnie wypala tu słońce. Chcieli też, by był nowoczesny, ale pasował do zabytkowych budowli, które w żydowskiej dzielnicy mają po kilkaset lat. Do tego naturalny: z kamienia, drewna, terakoty, lekkich plecionek z traw, wikliny, hiacynta wodnego.

 

styl rustykalny

Lluís Auquer zaproponował rodzinie dom ażurowy, inspirowany tradycyjnymi wiejskimi posiadłościami. Zbudowany został zgodnie z zasadami bioarchitektury. Dwa najważniejsze pokoje to przestronne werandy z dachami ułożonymi ze specjalnie impregnowanej trzciny wspartej na metalowych konstrukcjach. Ich ruchome ściany – lekkie rolety – można opuszczać i podnosić, kiedy upał staje się nieznośny.

Kuchnię połączono z jadalnią i salonem, a całość otoczona została ścianami ze składanych w harmonijkę shuttersów. Dzięki temu ogród wdziera się do domu z każdej strony. – Jeden taras służy do jedzenia, a drugi do leżenia – śmieją się gospodarze.
Cementowe posadzki dają stopom upragniony chłód, zawsze zimne są marmurowe blaty w kuchni i łazience,  a surowe, wapnowane ściany odbijają promienie słońca, które przenikają przez deszczułki żaluzji. Południowe ściany są bardzo grube. Dzięki temu latem chronią przed słońcem, a jesienią i zimą nagrzewają się w dzień, a potem nocą oddają ciepło domowi. Latem naturalnym filtrem są nie tylko rolety w oknach, ale i zielone liście, które pomagają utrzymać w środku chłód, poza tym oczyszczają powietrze.

Rustykalny klimat tworzą kolebkowy ceglany sufit oraz ściany ze starego kamienia i cementu, zmieszanego z lokalną gliną – ten prosty zabieg sprawił, że nowy budynek nie wyróżnia się spomiędzy zabytkowych. Dopieszczaniem wnętrz zajęła się zaprzyjaźniona barcelońska projektantka Ana Generó. – Wiedziałam, że to świeżo postawiony dom, ale gdy pierwszy raz go zobaczyłam, miałam wrażenie, że stoi tu od setek lat – mówi.

Atmosferę stworzyła, dobierając tylko naturalne materiały – proste, surowe, gdzieniegdzie przetarte albo niedomalowane. Wyszukała drewno sosnowe, specjalnie cięte, tak by nosiło ślady piły.

Deski na drzwi czy blaty pochodzą z rozbiórek, więc nie trzeba było ich postarzać. Stół i siedzisko w holu przyjechały z pchlego targu. Wakacyjny klimat podkreślają plecione lampy i chodniki z traw oraz kosze. Dla kontrastu – gdzieniegdzie błyskają metalowe klosze industrialnych lamp. Gospodarzom jest tu dobrze. Zamiast włóczyć się po Europie, każdą wolną chwilę spędzają w Gironie.

Zobacz więcej zdjęć w GALERII.

Tekst: Joanna Halena

Stylizacja: Olga Gil-Vernet/rba images

Zdjęcia: Ferran Freixa/rba images

Zobacz także: Stara farma przemieniona w siedlisko w stylu prowansalskim

 

Zobacz również