weranda.pl werandaweekend.pl
reklama

Trąba powietrzna z 4 lipca 2002 roku zabrała 12 tys. hektarów Puszczy Piskiej w 20 minut! Ale i w dawnych czasach zdarzały się takie kataklizmy, np. 20 lipca 1931 roku w okolicach Lublina wiatr dochodził do 522 km/h – był trzy razy silniejszy niż na Mazurach. Zniszczył budynki o półmetrowych murach, porwał wagony z węglem, a żelazne konstrukcje powyginał, jakby były z plasteliny. 15 sierpnia 2008 roku o 14.00 tornado spustoszyło województwo opolskie, tego samego dnia kolejne szalały pod Częstochową i w okolicach Łodzi. Choć statystyki mówią, że cztery rocznie to aż nadto, ostatnio obserwuje się, że są coraz silniejsze i bardziej niszczycielskie. Tornado to po hiszpańsku burza. U nas takie zjawisko nazywamy trąbą powietrzną. Na niebie widoczny jest gigantyczny lej, wąską stroną dotykający ziemi, szeroką sięgający podstawy chmur. Najczęściej pojawia się od maja do końca sierpnia, w godzinach popołudniowych.

reklama

Jak rozpoznać, że nadchodzi? – Mamy na to kilka minut – tłumaczy Artur Surowiecki z portalu www.lowcyburz.pl. – Jeśli widzimy ciężką płaską chmurę, a pod nią jakby wybrzuszenie (tzw. chmurę stropową), które zaczyna wirować, na naszych oczach rodzi się tornado. Zazwyczaj zjawisku towarzyszy silny wiatr wiejący z południa lub południowego wschodu w stronę chmury – to znak, że zasysa ona powietrze. Jeśli lejek nie przemieszcza się na boki, a staje się coraz większy i grubszy, idzie on prosto na nas. Chowamy się wtedy w piwnicy albo w solidnym domu i czekamy, aż przyroda się uspokoi.


Fotografie: Joanna Zatorska, Biosphoto/East News, Flora Press, Be&W, Fotochannels/Corbis, shutterstock.com

reklama

Zobacz również