weranda.pl werandaweekend.pl
reklama

Dawno temu chłopiec, jeśli miał ochotę i możliwości, mógł zostać żakiem Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Niestety, wyasygnowanych przez rodzinę pieniędzy często starczało tylko na mieszkanie, więc w kwestii jedzenia żacy musieli ostro kombinować. Od tych właśnie głodnych krakowskich chłopaków wywodzi się tradycja pucheroków, dziś żywa tylko w podkrakowskiej gminie Zielonki. Zaczęło się od tego, że żacy stawali pod krakowskimi kościołami i recytując zabawne wierszyki potrząsali puszkami, aby uzbierać kasę na posiłek. Jednak ani forma, ani treść wierszyków, często wulgarna, nie licowała z sacrum. I tak głodomorów pogoniono sprzed świątyń. Przenieśli się do podkrakowskich wsi, gdzie zmiękczone żałosną gadką gospodynie obdarowywały ich ciastem, zupą lub kołaczem. Szczególnie upodobali sobie Bibice, w których mieściła się bursa studentów Akademii Krakowskiej. W końcu zwyczaj ustalił się jako zabawny korowód chłopaków w wysokich czapach, o twarzach usmarowanych popiołem, obchodzących domostwa w Niedzielę Palmową. Do dziś więc można usłyszeć w Bibicach pucheroki recytujące:

reklama

A jo pucherocek
wylozem na pniocek
Z pniocka do dołecka
zabiłem robocka
A z tego robocka mlyko i owiecka
Owiecki zbłądziły mnie tu zaprosiły.


Fotografia: East News

reklama

Zobacz również