reklama

Niby wiemy, że kupując jedzenie, musimy mieć się na baczności – nie ufać różowiutkim wędlinom ani „całkowicie naturalnym” jogurtom, tylko ćwiczyć czujność, dokładnie sprawdzając podany na etykiecie skład produktu. Ale kto ma czas na snucie się po supermarkecie jak po bibliotece?

Na szczęście na stronie internetowej "Czytamy Etykiety" ktoś już to za nas zrobił. Możemy sprawdzić tam na zapas skład dostępnych w sklepach wędlin, nabiału, słodyczy czy przetworów i przygotować się do odpowiedzialnych zakupów.

Każda etykieta jest starannie opisana, wszystkie tajemnicze E – te szkodliwe i te neutralne – zdemaskowane. A przy tym jest to naprawdę porywająca lektura, choć miejscami mrożąca krew w żyłach.

Wiecie, że w zwykłej parówce pewnej znanej firmy są 23 różne substancje, o których nie śniło się filozofom? Sprawdźcie na czytamyetykiety.pl.

Tekst: Weronika Kowalkowska
Zdjęcie: Agefotostock/BE&W

reklama

Zobacz również