weranda.pl werandaweekend.pl
reklama

Wilki budzą w nas lęk, ale to my jesteśmy dla nich zagrożeniem. ADAM WAJRAK, który wilkom poświęcił swoją najnowszą książkę, opowiada, dlaczego nie musimy się ich bać.

W Puszczy Białowieskiej, gdzie pan mieszka, często spotyka się wilki?

Łatwiej je usłyszeć. Kiedy zimą znoszę drewno na opał, stale towarzyszy mi wycie dochodzące z oddali. Brzmi to jak podkład dźwiękowy, coś jakby muzyka minimalistyczna. Moje psy zaczynają się wtedy denerwować. Gdy wilki podejdą bliżej, odgłosy przypominają szaloną maszynę, bo słyszy się ich więcej.

I drętwieje się ze strachu?

Tylko jeśli nie zna się tych zwierząt. Ale nie dziwi mnie ten lęk. Jest głęboko w nas zakorzeniony od tysięcy lat. Wilk był naszym konkurentem w walce o jedzenie, więc zaczęliśmy go tępić. Doprawiliśmy mu ohydną gębę. W bajkach dla dzieci wilk jest zagrożeniem, okrutnym i przebiegłym zwierzęciem, uosobieniem zła czyhającego na nas, kiedy tracimy czujność. Na obrazach Alfreda Wierusza-Kowalskiego widać watahy goniące za saniami. Jego „Napad wilków” z 1910 roku był jednym z najlepiej sprzedających się polskich obrazów na świecie.

Już samo słowo „wataha” budzi strach.

Wataha to po prostu rodzina. Nie ma morderczych zamiarów wobec człowieka. Gdyby wilki chciały na nas polować, nie miałyby z tym większych problemów. Nie biegamy tak szybko jak jelenie i dogonić człowieka byłoby im o wiele łatwiej. A jednak nas nie atakują.

Wataha kojarzy się z brutalną walką o dominację, eliminowaniem słabszych.  

Wobec siebie są łagodne, pokonany wilk ustępuje, odchodzi na bok, nikt go nie zagryza. Mnóstwo informacji o zwierzętach czerpiemy z wiedzy o tych, które trzymamy w niewoli. A to tak jakbyśmy oceniali relacje międzyludzkie jedynie na podstawie obserwacji więźniów. Rzeczywiście, w niewoli zdarzają się między wilkami krwawe sceny, na przykład w efekcie łączenia przedstawicieli różnych rodzin
lub wynikające z tęsknoty odizolowanego zwierzęcia za stadnym życiem. One bardzo cierpią pozbawione towarzystwa.

Samotne wilki często pojawiają się w mitologiach czy literaturze jako symbol wolności i siły.

Ale czy istnieją naprawdę? Nigdy nie spotkałem samotnego wilka. Jeżeli spaceruje po lesie bez towarzystwa, to znaczy, że odłączył się na moment od stada.

Pan też się kiedyś ich bał.

Tak, nie jestem tu wyjątkiem. Ale przestałem się bać, kiedy zrozumiałem, jak ogromnym lękiem my je napawamy.

W książce opisał pan pewnego oswojonego wilka.

Jestem przeciwny zabieraniu wilków z gniazd i udomawianiu. Żeby dać się oswoić, muszą przejść ostrą tresurę, łamiącą ich charakter. To zwykle źle się kończy albo dla niego, albo dla ludzi. Zwierzę w niewoli cierpi i nigdy nie wiadomo, jakie ujście znajdą te emocje. Może zaatakować. Zdarzało się, że „mój” wilk, którego zabierałem na spacery, bywał trudny do opanowania. A nie mogłem pozwolić, żeby robił to, co chciał.

Są jeszcze mieszańce, psy łączone z wilkami.

Wolę zwykłe kundle. Moja suczka Antonia nauczyła mnie, że liczy się tylko to, co zwierzę ma w głowie.

A co mają w głowie wilki?

Chyba najbardziej zaskoczyło mnie to, że są takie ciekawskie. Interesują je nowe rzeczy. I są bardzo mądre. W książce opisałem rudą wilczycę, która dowodziła watahą. Nie wyróżniała się siłą, ale była mądra – to wystarczyło innym wilkom.

Ile ich żyje w Polsce?

Około 700.

reklama


To dużo?

Nie chciałbym mówić, że jakichś zwierząt jest za dużo, za mało, czy w sam raz. Więc powiem inaczej – wilk to nasz najliczniejszy drapieżnik. Mamy około 150 rysi i około 100 niedźwiedzi.

Kiedy i gdzie najłatwiej spotkać wilki?

Przez cały rok. A świetnym miejscem do obserwacji są Bagna Biebrzańskie, bo na otwartych terenach łatwiej je wypatrzyć. To park narodowy, więc zwierzęta mają spokój i zachowują się swobodniej niż w Bieszczadach, gdzie ludziom zdarza się ingerować w ich środowisko. Spacerując po Puszczy Białowieskiej, też można się natknąć na wilki.

Co robić, kiedy się je spotka?

Podziwiać. To są zawsze bardzo krótkie spotkania, trwają nie dłużej niż kilkadziesiąt sekund.

Rozmawiała: Katarzyna Szczerbowska

NIE TAKI WILK STRASZNY, jak go malują – przekonuje Adam Wajrak. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Agora.



reklama

Zobacz również