weranda.pl werandaweekend.pl
reklama

Swoje chwalimy, cudzego nie lubimy. Ta smutna prawda o naszym stosunku do zwierząt dopadła mnie aż na Filipinach. Czy wiecie, że są miejsca, gdzie psów jest więcej niż ludzi i żaden nie jest bezpański? - opowiada Dorota Sumińska.

Psy w ciepłych krajach
Zimą, kiedy robi się naprawdę mroźno, uciekam na krótko do cieplejszych krajów. Podglądam świat tak inny od naszego, choć przecież żyją w nim ludzie tacy jak my. Czy naprawdę tacy sami? Nie zapomnę wizyty w niewielkim miasteczku na filipińskiej wyspie Palawan. Port Barton to mała rybacka wioska. Jej mieszkańcy wiodą spokojne życie. Wszyscy. Psy też. Myślę, że liczba czworonożnych obywateli przerasta ludzką grupę. Mimo to psy nikomu nie przeszkadzają. Są wszędzie i żaden nie wygląda na zabiedzonego.

Psy na mszy
W niedzielę postanowiliśmy odwiedzić kościół (większość Filipińczyków to katolicy). Dotarliśmy trochę spóźnieni, weszliśmy chyłkiem. Nie udało się, bo kapłan przerwał kazanie i zszedł z ambony, aby przywitać gości z dalekiego kraju. Uściskał nas i posadził pośród swoich parafian. Prawie żaden z nich nie był sam. Przyszli z psami. Leżały grzecznie pod ławkami i delektowały się chłodem świętego miejsca. Przy ołtarzu przycupnęło kilka kur. Też miały dość czterdziestostopniowego upału. Ksiądz odprawiał mszę, a ja marzyłam o takim kościele w Polsce. Chciałabym, aby deklaracje moich rodaków, że lubią zwierzęta, pociągały za sobą czyny. My zazwyczaj lubimy psa czy kota, ale tylko własnego. Obok nie naszego przechodzimy obojętnie albo gorzej – jesteśmy doń wrogo nastawieni. Wydaje nam się, że nasz pupil jest absolutnie wyjątkowy. To tak jak z dzieckiem – ono też jest jedyne w swoim rodzaju. Prawda, tylko że każdy pies i każde dziecko.



Pomaganie zwierzętom to obowiązek
To, co robimy dla zwierząt udomowionych, nie powinno mieścić się w ramach pomocy, lecz obowiązku. Najprościej przestać jeść mięso i przyjąć pod swój dach porzuconego psa albo kota. Niby nic takiego, a jednak ciągle zbyt mało ludzi tak postępuje. Mam więc inne wyjście – jeść mniej mięsa i absolutnie nie kupować zwierząt. Żadnych. Nie tylko psów, kotów, ale też rybek, papużek czy chomików. Jeśli ktoś chce wspomóc finansowo fundację lub schronisko, powinien najpierw dowiedzieć się o nich czegoś więcej. Przede wszystkim czy kastrują swoich podopiecznych. Zachęcam do wspomagania karmicieli kotów wolno żyjących i tych, którzy na własną rękę prowadzą małe przytuliska. Ktoś powiedział, że wszystkie dzieci są nasze. Jest w tym wiele prawdy, przecież wszyscy jesteśmy za nie odpowiedzialni. Tak samo jak za psy.

Odpowiedzialność za życie
Na Filipinach zobaczyłam, co to jest odpowiedzialność. Tam nie kończy się ona na własnym podwórku. W Port Barton nie było schroniska dla bezdomnych zwierząt, bo tam takich po prostu nie ma. Czy w Polsce jest zbyt mało domów? Chyba tak. Najlepszym tego przykładem jest mój własny. Z trudem mieści dwadzieścia zwierząt, które kiedyś nie były moje. Ostatnio dołączył do naszej rodziny piętnastoletni pies. Czternaście lat siedział w schronisku. Śpieszyłam się, by zdążyć przed kimś, kto nigdy nie wybrzydza – śmierć bierze każdego. Na razie chyba straciła nim zainteresowanie. Na szczęście, ponieważ widok radości kogoś, kto stracił wiarę w lepszy los, przerasta ranking największych nagród. Marian – tak ma na imię – znów uwierzył, że życie może być piękne. Co prawda zmęczone ciało nie nadąża już za duchem, ale uśmiech na psiej mordzie mówi wszystko. Psie serce krzyczy: kocham żyć! A ja kocham psa. Każdego. Mój, nie mój. Nie przygarniam dlatego, że ładne, rasowe, modne. Trafiają pod mój dach, bo stare, chore, odtrącone. Po prostu wiem, że młode, zdrowe i ładne łatwiej znajdą dom. Nie uważam, że są ważniejsze tylko dlatego, że moje. Na pewno kocham je mocniej niż mijane na ulicy, ale tylko dlatego, że je znam. Gdy poznaję inne, także mogą liczyć na miejsce w sercu. Tak jak Marian. Czy nauczyłam się tego na Filipinach? Nie, czułam tak od zawsze, lecz tam zobaczyłam, że dzielę to uczucie z innymi ludźmi. Szkoda tylko, że musiałam tak daleko jechać.

Zdjęcie: Shutterstock
Tekst: Dorota Sumińska

reklama

Zobacz również