psie gody

Głośne serenady i ucieczki z domu: Jak przetrwać okres godowy Twojego pupila?

Zwierzęta domowe

Czy wiesz, dlaczego nigdy nie wolno operować kotki w trakcie rui i co naprawdę dzieje się, gdy dwa psy nie mogą się rozdzielić po miłosnym uścisku? Dr Dorota Sumińska wyjaśnia sekrety zwierzęcej natury, które każdy opiekun powinien znać. Poznaj konkretne sygnały, dzięki którym unikniesz ucieczek psa z domu i groźnych chorób u swojej kotki.

Jak natura nakazuje zwierzętom szukać partnera?

Wszyscy mają zaloty. Człowiek, koń, mysikrólik, pies albo kot czują zew miłości. Mało kto kocha po cichu. Ludzie wyśpiewują serenady, nie zawsze znośne dla ucha. Inaczej ptaki. Te znane są z uroczych treli, choć i pośród nich są fałszerze dźwięków. Wystarczy posłuchać pawia. Jego uzdolnienia wokalne przypominają zgrzyt zatartego silnika. Jednak rzadko dzielimy życie z pawiami i nie musimy słuchać ich śpiewu. Inaczej ma się sprawa ze zwierzętami bliżej związanymi z człowiekiem.

Zobacz koniecznie: Mruczą, tulą się, obserwują, a czasem bardzo pomagają. Poznaj zwierzęcych bohaterów naszych sesji!

 

kocie gody

Kiedy kastrować kota i jak rozpoznać ruję?

Najgłośniejsze są koty. To nie ich wina, że natura dała im takie, a nie inne wokalne możliwości. Poza hodowcami rasowymi żaden opiekun nie powinien mieć z tym problemu. Dlaczego? Bo każdy odpowiedzialny właściciel poddaje kota kastracji. Oczywiście w odpowiednim wieku, zaraz po osiągnięciu dojrzałości płciowej. W przypadku kocura trzeba poczekać na czas, gdy jego mocz zacznie śmierdzieć. Odkryjemy to, sprzątając kuwetę. Jeśli kocur załatwia swoje potrzeby w ogrodzie, też nie będzie problemu, bo jego futerko nabierze samczego zapachu. Od tego momentu do chęci znaczenia terenu mija kilka tygodni. Z kotkami jest trudniej, bo trzeba przeżyć pierwszą ruję i wykastrować dopiero po jej zakończeniu. Nie wszyscy umieją rozpoznać ów stan u kotki.

Dramat w gabinecie: „Moja kotka nie może chodzić!”. Prawda okazała się zupełnie inna.

Kilka lat temu zadzwoniła do mnie przerażona opiekunka kociej małolaty. Pytała, czy może odwiedzić mój gabinet, bo pupilka ma uszkodzony kręgosłup i ogromne kłopoty z poruszaniem się. Zaleciłam wykonanie badania rentgenologicznego i wyznaczyłam wizytę. Przyjechała cała rodzina z kotem szczelnie zawiniętym w koc. Rozwijanie przypominało to z czasów starożytnych, gdy Kleopatra zaskoczyła Cezara, wyskakując ze zwoju dywanu. W gabinecie nie ujrzałam Kleopatry, ale jej koci, równie rozkochany, odpowiednik. Koteczka rzuciła w moim kierunku powłóczyste spojrzenie, jęknęła i zrobiła „rolkę” przez plecy.

– No widzi pani, nie może chodzić... – stwierdziła zrozpaczona opiekunka. Odpowiedziałam, że gdyby miała szansę na randkę, popędziłaby jak chart. Z braku laku zalecała się do każdego. Gdy więc twoja kotka zacznie chodzić na ugiętych łapach, rolować się i gruchać jak gołąbek, to nie choroba, tylko ruja. Pierwsza trwa nawet do trzech tygodni, często z krótkimi przerwami. Nie wykonuje się wówczas zabiegów. Jest wiele różnych powodów. Najważniejsze to wydłużony czas krzepnięcia krwi i zwiększona oporność na większość leków narkotycznych. Zabieg uchroni kotkę przed chorobami układu rozrodczego (nowotwory gruczołu mlekowego i jajników, ropomacicze), nieplanowaną ciążą, a nas przed popisami wokalnymi.

Czytaj też: Jak dbać o kota wychodzącego?

 

Psie gody i ryzykowne ucieczki z domu

W czasach moich studiów mawiało się: w marcu koty, w kwietniu psy, a m maju my. To nie do końca prawda. Nawet w lutym można zobaczyć psie wesela, a usłyszeć kocie. Co do nas, to nie zaobserwowano przerw w miłosnych rozgrywkach. Psy, tak jak koty, są gotowe do rozrodu sezonowo. Weseliska odbywają się bez hałasów, jednak i one przysparzają wiele kłopotów. Zakochani psi panowie tracą słuch i, zamiast reagować na wołanie opiekuna, wybierają ścieżkę miłości. Bardzo często gubią drogę do domu, a czasem tracą też życie pod samochodem. Tu również istnieje rada – oczywiście kastracja, tak jak w przypadku kotów, po uzyskaniu dojrzałości płciowej. Dotyczy to i suczek, i psów.

Zagadki psiej alkowy: Dlaczego psy nie mogą się rozdzielić?

Przypomina mi się pewne zdarzenie. Moja znajoma miała rodowodową jamniczkę. Związek Kynologiczny nalegał, aby „wydała ją za mąż”, i znalazł dobrze urodzonego kawalera. Ani moja znajoma, ani opiekun psa nie mieli doświadczenia w psich tajemnicach alkowy. Umówili się na randkę u narzeczonego. Nagle odebrałam telefon od przerażonej opiekunki panny młodej: – Dorota! Stało się coś strasznego! Nie wychodź z gabinetu! Jedziemy do ciebie.

Przyjechali i – tak jak w przypadku kotki z „chorym kręgosłupem” – przynieśli psy zwinięte w koc. – Co się stało? – zapytała, a oni milcząc, rozwinęli okrycie. Dwa jamniki trwały w miłosnym uścisku. – Nie mogą się rozdzielić! – łkała zrozpaczona znajoma. Psi narząd rozrodczy jest tak zbudowany, że podczas aktu płciowego nie może opuścić ciała wybranki. Trzeba poczekać, a po chwili wszystko wróci do normy. Ja jednak wolałabym, aby nie rozmnażać psów, dopóki nie uporamy się z problemem bezdomności.

Czytaj dalej: Pies i kot lekiem na całe zło? Tak! I mamy na to dowody

Tekst: Dorota Sumińska: doktor weterynarii, pisze ksiĄŻki, prowadzi audycje telewizyjne i radiowe o zwierzĘtach
zdjęcia: shutterstock

Zobacz również