Czym różni się kąpiel leśna od zwykłego spaceru?
KrajobrazW dobie cyfrowego przebodźcowania, kultury ciągłego efektu i natłoku bodźców, powrót do środowiska naturalnego staje się kluczowym elementem dbałości o dobrostan psychofizyczny. Współczesna psychologia oraz neurobiologia coraz częściej pochylają się nad zjawiskiem shinrin-yoku (kąpieli leśnych), szukając twardych dowodów na to, jak bliskość natury reguluje funkcjonowanie ludzkiego organizmu. Niniejszy artykuł w precyzyjny sposób dekonstruuje subtelne, lecz fundamentalne różnice pomiędzy powierzchownym, mechanicznym spacerem a głęboką, zmysłową praktyką uważności w lesie, wskazując na ewolucyjne i medyczne podłoże naszej relacji z przyrodą.
Kąpiel leśna a zwykły spacer - redefinicja celu i świadomej obecności w naturze
Lubię naturę. Bardzo. Zachwyca mnie ona — naprawdę.
Szczerze jednak powiem, że mam wrażenie, że chyba nie zawsze byłam tego świadoma.
Ogród kojarzył mi się z pracą. Wycieczka do lasu z wysiłkiem i zmęczeniem.
Przecież to nie wina natury od razu odzywa się głos w mojej głowie. I ma rację.
Pytanie, czym różni się kąpiel leśna od zwykłego spaceru, padało już wiele razy. Już może nam trochę obrzydło. Bo stało się orężem do walki o sens tej praktyki.
I tak kiedy sama się zastanawiam, gdzie kończy się spacer, a gdzie zaczyna kąpiel leśna, to odpowiedzi mam kilka.
Zobacz koniecznie: Las jak sprzed tysiąca lat. Karpacki sekret objęty ochroną
Las jako miejsce, w którym można po prostu być sobą
Cel. Idąc na kąpiel leśną, nie masz celu. Zadania do wykonania, czy efektów do osiągnięcia.
Największym nieporozumieniem w tłumaczeniu sensu kąpieli leśnej jest bezrefleksyjne powtarzanie, że idziesz tam, aby wypocząć, zrelaksować się i zregenerować.
Na kąpiel leśną idziesz, aby być. W końcu gdzieś naprawdę być. Całym i całą sobą, z uważnością na otoczenie, myśli i ciało.
W naszym dzisiejszym cyfrowym i konsumpcyjnym świecie powiedzielibyśmy, że to strata czasu, bez sensu. Rzecz w tym, że cały sens jest w tym bezsensie.
Nie jesteśmy nauczeni tracić czas i nic nie robić. Żyjemy w kulturze pracy, efektów i wyników.
Jest taki aforyzm „Żeby być sobą, trzeba być kimś”. A ja całe życie myślałam, że faktycznie brzmi on „aby być kimś, trzeba być sobą”. Śmieszy mnie to bardzo, wewnętrznie szczerze się z siebie uśmiałam. Ale wciąż zdecydowanie bliższa jest mi ta „moja” wersja. Dziś zawsze chcemy lub musimy być kimś. Definiujemy się przez role społeczne, sukcesy, osiągnięcia, rodziny. Dopasowujemy się do kształtów cudzych oczekiwań.
A w lesie. W lesie jesteśmy sobą. Las nie ocenia, nie pyta, nie oczekuje. Tam wystarczy być sobą, aby być kimś. I tyle.
Relacja z naturą zaczyna się od poczucia bezpieczeństwa
Poznanie. Poznanie na zupełnie innym poziomie. Proces odwrócony o 180 stopni, w stosunku do tego, którego uczą nas w szkole — najpierw zrozum, potem poznaj. Idea zrozumienia sama w sobie nie jest zła. Ale oczekiwanie, że umysł zaangażuje się w coś, co potencjalnie postrzega, jako nieatrakcyjne ignoruje naturalne mechanizmy motywacji.
Uważne bycie w naturze, pozwala odwrócić ten proces. Zaangażować najpierw uwagę, pobudzić ciekawość. Poznawać we własnym tempie i bez presji oceny.
Poznanie jest też pierwszym krokiem do zbudowania relacji.
Relacja. Kiedy już się wie, że się jest akceptowanym, takim, jakim się jest. Kiedy otoczenie oceniamy, jako bezpieczne, bo je poznaliśmy - zaczynamy budować relacje. Otwierać się na doświadczenia, obserwować, rozumieć - tak, tutaj rozumieć.
Z założenia rodzina jest taką instytucją - powiedzmy otoczeniem - które, wzrastając w nim, poznajemy, rozumiemy, kochamy i chronimy za wszelką cenę.
Uważne bycie w naturze pozwala ponownie się w niej odnaleźć, poczuć się jej częścią. Odbudować relację, którą mamy w sobie zakorzenioną.
Zobacz też: Borsuk w Polsce – bardzo sympatyczny mieszkaniec naszych lasów
Granice, intencja i doświadczenie bycia częścią większej całości
Pozycja. Świadome przebywanie w naturze to coś więcej niż tylko świadomość, że idę do lasu, na łąkę, czy do parku. Kiedy idę na wycieczkę z dziećmi lub na spacer z psem nie zapominam, że jestem w lesie, ale moja uwaga jest skierowana na coś zupełnie innego niż świadome przebywanie tu i teraz.
Zwykły spacer stawia nas w pozycji obserwatora lub, jak kto woli przechodnia. Przechodzimy i czasem nawet zachwycimy się pięknym widokiem.
Kąpiel leśna, jako świadome przebywanie w naturze to stawianie się w pozycji uczestnika. To coś więcej niż obserwacja, to doświadczanie. Jak uważna rozmowa z drugą osobą, z zaangażowaniem, chęcią poznania i zrozumienia innego punktu widzenia.
Granice. Te prawdziwe i te metaforyczne. Przed rozpoczęciem kąpieli leśnej warto nadać jej jakąś intencję i zaznaczam nie chodzi tu o żadną magię. Nic w ten deseń, że jak spadnie mi żołądź na głowę, to powinnam to czy tamto. Chodzi o motyw. Po co wchodzę do tego lasu, z czym przychodzę, dlaczego tu jestem. Często, jako przewodnicy, podczas kąpieli leśnej zaznaczamy tzw. miejsce wejścia. Owszem, jest to pewnego rodzaju rytuał. Ktoś może uznać to za „głupie”, ale ma to swoje uzasadnienie w całym procesie. Symboliczne pozostawienie codziennych trosk za sobą, pozwala nam na czas doświadczenia odciąć się od nich i skupić na tej właśnie intencji.
Granice zmysłów. To już całkiem subiektywne doznania.
Może zależeć między innymi od naszej otwartości, wrażliwości i gotowości na doświadczenie.
W moim odczuciu to granice pewnego postrzegania siebie jako części ekosystemu, do którego należymy.
Moment, kiedy zaczynamy sobie uświadamiać, że mimo iż stanowimy osobny byt, wciąż jesteśmy częścią większej całości tego świata.
W pewien sposób jesteśmy od niego zależni i w pewien sposób on jest zależny od nas.
Tutaj najczęściej też, z moich obserwacji, rodzi się poczucie odpowiedzialności za przyrodę, którą do tej pory uznawaliśmy za stałą, daną nam na zawsze.
Dlaczego kontakt z naturą wspiera zdrowie i psychikę
Przebywanie w naturze jest wspierające dla naszego zdrowia. Wiedzieli o tym nasi dziadkowie i ich dziadkowie. Ewolucyjnie natura dawała nam również poczucie bezpieczeństwa, gdyż była gwarantem przetrwania i źródłem pożywienia. Nasz organizm przez tysiące lat rozwijał się w bliskiej relacji z naturą, dlatego kontakt z nią nadal uruchamia procesy wspierające regenerację i równowagę organizmu. Takie jak obniżenie kortyzolu we krwi, regulacja cukru, ciśnienia. Dziś dzięki postępowi nauki, możemy ten wpływ natury zrozumieć, zobaczyć na własne oczy, niemal dotknąć.
Ale w kąpielach leśnych chodzi o coś więcej. O ponowne nawiązanie relacji z naturą. Relacji, która przez pokolenia, lata rozwoju cywilizacji i dążenia do większego komfortu życia zeszła na drugi plan. Świadomy kontakt z naturą to powrót do korzeni. Być może właśnie dlatego tak wielu z nas czuje w lesie ulgę, zanim jeszcze zdąży ją zrozumieć.
Czytaj dalej: Spokój, którego nam brakuje. Dlaczego kontakt z naturą stał się dziś koniecznością
tekst: Renata Cichoń
zdjęcia: unsplash, shutterstock
Nasz ekspert
Renata Cichoń
Certyfikowana przewodniczka kąpieli leśnych, konsultantka kryzysowa i praktyczka terapii leśnej. Absolwentka pierwszej edycji studiów podyplomowych Terapia Lasem na SGGW w Warszawie, ekspertka Szkoły Lasoterapii Specjalistycznej. Prezeska Polskiego Towarzystwa Kąpieli Leśnych i Terapii Leśnej. Autorka pierwszego w europie „Praktycznego przewodnika wyznaczania ścieżek do kąpieli leśnych”.
Twórczyni projektu Leśne Ukojenie, w ramach którego prowadzi warsztaty, spotkania i webinary poświęcone wpływowi natury na zdrowie psychiczne, fizyczne i emocjonalne człowieka. W lesie pracuje z osobami dorosłymi, w szczególności kobietami oraz osobami doświadczającym kryzysu i stresu przewlekłego. W pracy łączy rzetelną wiedzę naukową, uważność oraz regenerującą moc kontaktu z przyrodą.
Jej podejście opiera się na przekonaniu, że las może być nie tylko przestrzenią odpoczynku, ale także realnym wsparciem w procesach zdrowienia, regulacji i powrotu do wewnętrznej równowagi.