Po co nam bagna i torfowiska?

Po co nam bagna i torfowiska?

Krajobraz

Niemal każdy przyrodnik od razu oburzy się, słysząc takie pytanie, ale zapewniam, że to tylko zaczepka retoryczna, a nie prawdziwa wątpliwość. Bagna są konieczne dla przetrwania przyrodniczego bogactwa planety. Zacznijmy jednak od naszego polskiego podwórka.

Kanał Rudzki często odwiedzałem w młodości, bo łowiłem w nim duże leszcze. Wystarczyło za Osowcem zejść trochę z drogi na Grajewo i znaleźć miejsce, gdzie nurt wody przy brzegu miał zawirowania. W parę chwil łowiło się po leszczu na osobę i mieliśmy cudowne wzbogacenie konserwowej diety podczas wypraw przyrodniczych.

Fatalne osuszanie bagien 

Był to koniec lat 70. Nikt o Parku Narodowym jeszcze nie myślał. Wody na biebrzańskich bagnach nie brakowało, a wiosną Biebrza potrafiła rozlać się po horyzont. W tym roku te bagna płonęły. Niby to nie pierwszy pożar, ale tym razem był bardzo rozległy i wywołał ożywioną dys- kusję i zbiorową akcję ratunkową.

Bagna po pożarze wrócą do życia. Nawet już wróciły, bo niedawno byłem i nie widziałem różnic pomiędzy łąkami spalonymi a tymi niezniszczonymi przez pożar. Jednak życie z nich stopniowo ucieka. Właśnie przez Kanał Rudzki, który jest jak otwarta arteria w superorganizmie biebrzańskich bagien. Woda, która powinna poprzez meandry rzeki Ełk nawodnić bagna o kilka mostów powyżej biegu rzeki, spływa skrótem, grzmiąc jak miejski kanał burzowy po ulewie.

Ktoś kiedyś chciał osuszyć rozległe bagna i wielkim kosztem tego dokonał. Zamiast dzikich łąk i moczarów powstały uprawy zbóż, które od kilku lat cierpią z powodu suszy i niedostatku wody gruntowej. Teraz te pola i pastwiska trzeba nawodnić. Najpierw poniesiono koszty zniszczenia, a teraz dojdą koszty odtworzenia stanu pierwotnego. Jak wiele innych przykładów ze świata, analiza ekonomiczna pokazuje, że koszty na odwodnienie, a potem na ratunkowe nawodnienie rozległych bagien są dużo wyższe niż zyski, jakie lokalne społeczności osiągnęły w ciągu 50 lat dzięki odwodnieniu. A wielkoobszarowe melioracje to była nasza specjalność. Po kilkudziesięciu latach odwadniania czeka nas teraz kilkadziesiąt lat odtwarzania pierwotnych stosunków wod- nych. W przeciwnym razie spotka nas klęska wieloletniej suszy.

Bagna i torfowiska – enklawy zwierząt i roślin 

Zniszczone bagna i torfowiska uwolniły do atmosfery ogromną ilość dwutlenku węgla. Szacuje się, że w Polsce zniszczono 83 procent bagien z okresu przedwojennego. W efekcie corocznie do atmosfery trafia dodatkowo nie mniej niż 14 mln ton CO2, co stanowi ilość odpowiadającą ponad 1,5 mln Polaków, z ich samochodami, piecami i elektrociepłowniami.

Myślimy o wycofaniu się ze spalania węgla brunatnego i kamiennego, tak samo powinniśmy pomyśleć o przywróceniu życia bagnom, bo są to naturalne depozyty dwutlenku węgla i wody. Bagna są jak gąbka. Chłoną nadmiar wody wiosną, a podczas suszy ją oddają. Zbadano, że jeśli w zlewni jakiejś rzeki jest 30 procent torfowisk, to fala powodziowa zmniejsza się aż o 60-80 procent. Bagna dają nam za darmo nie tylko retencję wody i poprawiają jej jakość, ale także ochładzają lokalny mikroklimat i są ostoją dla około 900 gatunków roślin i niezliczonych zwierząt, charakterystycznych tylko dla tego typu środowiska.

Nie kupujmy torfu 

Dokarmiamy ptaki z miłości do przyrody, ale tym sposobem dajemy wsparcie tylko gatunkom pospolitym. Gatunki rzadkie i ginące na resztkach naszych bagien i moczarów takiego wsparcia nie dostają. Są – co prawda – międzynarodowe układy chroniące obszary bagienne i mokradła, jak choćby konwencja ramsarska z 1971 roku (podpisana przez Polskę w roku 1978), ale takie kanały i rowy melioracyjne jak Kanał Rudzki nadal upuszczają wodę życia z najcenniejszych enklaw przyrodniczych naszego kraju.

Miejmy nadzieję, że biebrzański pożar zainicjuje intensywny proces ratowania naszych bagien. Dokarmiajmy ptaki, wieszajmy im budki lęgowe, unikajmy plastiku, sadźmy drzewa, nie kośmy trawników, nie używajmy oleju palmowego i pestycydów, ale także nie kupujmy torfu do naszych ogródków, bo torf pochodzi z torfowisk, a te są tylko na bagnach i moczarach...

Tekst: O ZWIERZĘTACH OPOWIADA DR ANDRZEJ G. KRUSZEWICZ, LEKARZ WETERYNARII,ORNITOLOG, ZNAWCA PTASICH OBYCZAJÓW, AUTOR WIELU KSIĄŻEK, DYREKTOR WARSZAWSKIEGO ZOO
Zdjęcia: Shutterstock

Zobacz także: Łąka z bliska – poznajmy jej mieszkańców
Zobacz także: Życie po życiu – po co nam stare drzewa, pnie i konary?

Zobacz również