Tulipanowa Wielkanoc w wiejskim siedlisku

Tulipanowa Wielkanoc w wiejskim siedlisku

Domy w Polsce

– Od dziecka byłam „starą duszą” – świetnie dogadywałam się z dziadkami, kochałam przedmioty z historią i prosty, wiejski styl życia – mówi Magda, która w siedlisku niedaleko Puław stworzyła swój dom marzeń. Dom pełen własnoręcznie wykonanych ozdób, rodzinnych pamiątek i bibelotów, w których kryją się niesamowite opowieści. Żyje się tu w stylu slow, obserwując, jak wraz z porami roku zmienia się przyroda i czerpiąc z niej inspiracje.

U Magdy i Jacka święta wielkanocne muszą być tradycyjne. – Takie jak u moich dziadków – mówi Magda. – Ciepło mi się robi na sercu, gdy o nich myślę. Zaczynamy w piątek od przygotowania z naszym synem Alexandrem pisanek i koszyczka. W sobotę idziemy do kościoła kilka wsi dalej go poświęcić. Część potraw, jak u mojej babci, robimy z mężem na tradycyjnej kuchni kaflowej.

Piec, który postawił nam zdun na wzór dawnych, ma do tego celu specjalną komorę, którą się nagrzewa, wygarnia żar, a potem wkłada danie. Jacek przyrządza w niej schab i kaczkę w jabłkach – mało kto wie, że na polskiej wsi to była popularna świąteczna potrawa. Ja z kolei, już w piekarniku elektrycznym, piekę domowy chleb i chałkę. Muszą też być żur na zakwasie i pascha – kaloryczna, ale pyszna. Oraz oczywiście jajka faszerowane na różne sposoby: tradycyjne z pieczarkami i szynką, i nowe wynalazki – z awokado, suszonymi pomidorami, tuńczykiem.

Jasne kolory i romantyczne dodatki tworzą w domu Magdy przytulny, pełen ciepła klimat
Jasne kolory i romantyczne dodatki tworzą w domu Magdy przytulny, pełen ciepła klimat

Polska wieś - kopalnia inspiracji

Pomysł na siedlisko za miastem, gdzie można spędzać każdą wolną chwilę, wziął się ze wspomnień Magdy o wiejskim domu dziadków pod Dęblinem. Wychowała się obok, na wsi dorastał też jej mąż Jacek. Im dłużej mieszkali w Warszawie, gdzie przyjechali na studia, tym mocniej marzyli o powrocie do korzeni. – Stary domek do odnowienia, urządzony dekoracjami w wiejskim stylu i antykami, kawałek ziemi – tego chcieliśmy – opowiada Magda. – Od dziecka byłam „starą duszą” – świetnie dogadywałam się z dziadkami, kochałam przedmioty z historią i prosty, wiejski styl życia.

Trzynaście lat temu kupili ceglany dom i stare gospodarskie zabudowania niedaleko Puław i Kazimierza Dolnego. Magda wiedziała, jak chce urządzić siedlisko, a niemały udział miała w tym „Weranda Country”. – Wtedy nie było podobnych inspiracji na polskim rynku, nawet sklepów z rzeczami, jakie mi się marzyły, brakowało. Królowały drewno wenge i ciemne kolory – mówi. – A ja chciałam mieć domek rustykalny, ale jasny, pełen białych mebli i uroczych dodatków. Dziś mówimy: „w stylu farmhouse”, który przywędrował z Ameryki. Tylko się uśmiecham, bo kopalnią inspiracji jest tu polska wieś. Co się tam robiło, gdy zniszczyły się meble, drzwi czy podłoga? Malowało olejną farbą na biało.

 

Magda udekorowała wnętrze m.in. pamiątkami po swoich dziadkach
Magda udekorowała wnętrze m.in. pamiątkami po swoich dziadkach
Wiele ozdób, tekstyliów czy mebli w domu Magdy to dzieło rodzimych rękodzielników.
Wiele ozdób, tekstyliów czy mebli w domu Magdy to dzieło rodzimych rękodzielników.

Miłość do rodzimego rzemiosła

Drzwi w ich domu są dokładnie takie, jak u dziadków właścicielki – solidne, ze żłobieniami. Kopią jeden do jednego są też komodai szafka w łazience. Starsi państwo niestety zmarli, ale Magda ma po nich sporo pamiątek. Haftowana makatka z hasłem „Miłość i zgoda to domu ozdoba” wisiała nad łóżkiem babci. Podkładka pod kalendarz zrywak w kuchni. Właścicielka pamięta, że jako dziewczynka zawsze była ciekawa maksymy na karteczce przypisanej do dnia. Są też krzesła dziadków, a obok kominka wisi talerz, na którym podawali wnuczce obiady. W kuchni, kiedyś centrum domu (u nich też pełni taką rolę), nie mogło zabraknąć pojemnego kredensu i dużego stołu. Wiele ozdób, tekstyliów czy mebli to dzieło rodzimych rękodzielników. Magda uważa, że warto docenić, jak piękne mamy w Polsce rękodzieło i je wspierać, zamiast kupować masówkę z Chin.

– Mam wrażenie, że jakoś naturalnie wracamy do tego, jak żyło się kiedyś – opowiada Magda. – Spokojnie, obserwując, jak zmienia się przyroda z porami roku, dużo gotując i czerpiąc z natury, która jest nieocenionym źródłem pomysłów.

Komodę pod umywalkę zrobili góralscy cieśle według rysunków właścicielki – taka sama stała w sieni jej dziadków. Kwiatki domalowali na wzór kafelków
Komodę pod umywalkę zrobili góralscy cieśle według rysunków właścicielki – taka sama stała w sieni jej dziadków. Kwiatki domalowali na wzór kafelków

Wspólnota sąsiedzka i internetowa

– Inni niż w mieście są tu też ludzie i relacje z nimi – ciągnie właścicielka. – Nie wiem, może mamy wyjątkowe szczęście do sąsiadów, ale jesteśmy blisko i się wspieramy. Jak nas zasypie śnieg, zawsze możemy na siebie liczyć. A jak przychodzi pora na sadzenie kwiatów, sąsiadki podrzucają mi sadzonki. Dzięki temu, oprócz starego sadu z pysznymi jabłkami, mamy już całkiem okazały ogród. Szczególny sentyment mam do tulipanów – babcia tych czerwonych miała w obejściu pełno.Gdy zaczynały kwitnąć, to był sygnał, że naprawdę nadeszła wiosna. W tym roku różowymi tulipanami z polskiego gospodarstwa, nie z Holandii, ozdobiłam dom na Wielkanoc.

Świetnie pasują do innych dekoracji, z których wiele zrobiła sama. Siedlisko pobudziło w Magdzie twórczy gen. Najbardziej lubi pleść wianki do ozdoby drzwi, okien czy krzeseł. Robi je z tego, co akurat w okolicy pod ręką, jako bazy używa na przykład drucianego wieszaka, a owijki – kawałka starej pościeli. Prowadzi konto na Instagramie, gdzie swoimi pomysłami dzieli się z innymi. Obserwujących ma ponad 8,5 tysiąca. – A ile komentarzy, ile fajnych relacji się nawiązało – cieszy się. – Nie znamy się na żywo, ale w internecie stworzyła nam się cudowna wspólnota. Trochę taka wioska.

TEKST: Agnieszka Wójcińska, STYLIZACJA: anna salak, ZDJĘCIA: IGOR DZIEDZICKI

instagram właścicielki: @magbi77

Więcej zdjęć obejrzysz w galerii. 

Zobacz również