Rzucili Warszawę, kupili ruinę na Warmii i stworzyli miejsce jak z nordyckiego snu. Genialny miks pruskiej tradycji i skandynawskiego designu. Musisz to zobaczyć!
Domy w PolsceMartyna i Kuba znaleźli na Warmii miejsce, które wygląda jak połączenie nordyckiego minimalizmu, pruskiej historii i slow life. Poniemiecki dom z XIX wieku odrestaurowali z ogromnym szacunkiem do tradycji, tworząc przestrzeń pełną światła, zwierząt i spokoju.
Kto tu mieszka?
Martyna (redaktorka w Filharmonii Narodowej) i Kuba (restaurator, współwłaściciel Klubu Komediowego i browaru Inne Beczki) z jack russellką Chmurą i bengalską
kotką Duszą.
Dom na końcu świata zamiast życia w stolicy
Wiśnia, Brzoza, Pestka, Kora, Ogonek – to owce. Do tego suczka Chmura, kotka Dusza, pszczoły. Martyna, redaktorka z Filharmonii, i Kuba, restaurator, urządzili się na odludziu wśród zwierzaków.
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. To pandemia ostatecznie wypędziła ich z miasta, ale już przedtem byli jakby w pół drogi.
Oboje od zawsze związani z Warszawą – czuli się nią zmęczeni i przebodźcowani. Zaczęli uciekać na weekendy.
A kiedy w ich życiu pojawiła się jack russellka Chmura, postanowili kupić działkę z domem, żeby mogła się wybiegać.
Zobacz koniecznie: Dom z duszą na Warmii, jak wśród toskańskich wzgórz.
Warmińska wieś, która skradła ich serca
Był jeszcze jeden, bardzo istotny warunek – głusza. Musiało to być miejsce naprawdę zaciszne, oddalone od sąsiadów, sklepów, knajpek, turystów, totalna samotnia.
Szukali po całej Polsce, aż trafili do Jeziorka, spokojnej, maleńkiej warmińskiej wioski.
Duży, poniemiecki dom w klasycznym pruskim stylu, zbudowany ze starej cegły z szachulcowym belkowaniem, w dodatku z oryginalną „babą” pośrodku, należał wtedy do Mayry Wojciechowicz, niezwykłej dziewczyny, która tworzy magiczne mandale.
Mayra zaczęła już go remontować, ale zrezygnowała i wystawiła na sprzedaż.
Martyna z Kubą podjęli wyzwanie. Zrobili wstępny projekt renowacji i przyjeżdżali co weekend.
Zobacz nasz reportaż o Mayrze: Kobieta, która rozmawia z roślinami. Zobacz niezwykłe mandale z Warmii
Trzy lata życia na budowie w środku Warmii
I pewnie dalej by tak kursowali, gdyby nie pandemia. W marcu 2020 roku wszystko pozamykano: i Filharmonię, i miejsca, gdzie Kuba karmił i bawił ludzi. Zwinęli więc manatki, wzięli pod pachę Chmurę i wynieśli się do Jeziorka. Kuba musiał w przyspieszonym trybie przyswoić sobie umiejętności elektryka i hydraulika – dzięki niemu mieli ogrzewanie, ciepłą wodę, pralkę. Przetrzymali tak trzy lata, a potem przenieśli się do namiotu na pobliskiej górce i zaczęli remont.
Remont zgodny z dawną sztuką budowania
Dom powstał około 1872 roku i, jak na staruszka, nieźle się trzymał – nowi gospodarze postanowili zachować wszystko, co się da, albo przynajmniej odtworzyć zgodnie z dawną sztuką. Tynki położono ręcznie przy użyciu brzozowych mioteł. Tynkarze co prawda pukali się w głowę, ale kiedy Kuba kupił im miotły na Allegro, zrozumieli,
że to nie żarty. Drzwi i skrzynkowe okna zrobił pan Bogdan, wybitny specjalista z Trójmiasta, który latami studiował historyczną stolarkę. Dokładnie odtworzył wszystkie frezowania i falki, dorobił haczyki, a potem pomalował na tradycyjny w tych okolicach kolor.
Zobacz koniecznie: Czy można zamieszkać na końcu świata? Historia domu na Mazurach
Skandynawski minimalizm w pruskim domu
Tylko przesuwne okno na taras i wykuszowe w salonie są z innej bajki – skandynawskiej. Tak jak i wnętrze zainspirowane domkiem na Bornholmie, w którym spędzali wakacje.
Wystrój wymyśliła Martyna; świetnie zgrał się z pruską klasyką: białe ściany, meble duńskich firm Hay, Muuto i BoConcept, w kuchni IKEA.
Wytrzymałą podłogę zrobiono z lastryko. Trzeba było znaleźć mnóstwo kamyczków, wsypać je do wylewki, a potem zeszlifować do jednego poziomu.
Teraz mogą chodzić po niej nawet kury i owce, które czasem odwiedzają domowników.
ZDJĘCIA: MICHAŁ MUTOR TEKST I STYLIZACJA: KASIA MITKIEWICZ