#zostańwdomu czytaj e-wydanie - tylko 8,99 zł
reklama
letnisko w baraku

Mazowsze: urokliwe letnisko z drewna w odnowionym baraku

Domy w Polsce

Do takiego projektu trzeba mieć oko i wyobraźnię profesjonalisty. Działka była kompletnie zarośnięta sosnami i chaszczami, a wchodzili na nią przez dziurę w płocie. – Pośrodku stał barak, taki wóz cygański – opowiada Joanna. – Rozczulił mnie bardzo, bo był biedny, opuszczony, pomalowany zieloną farbą, która się łuszczyła, z kratami w oknach.

Aby pokochać dom, najpierw pokochaj miejsce

Ta historia zaczyna się od przyjaźni i... zachwytu. Joanna odnalazła na Facebooku dawną koleżankę. Ich dzieci bawiły się razem, gdy były malutkie, potem kontakt się urwał na… prawie 20 lat. A tu proszę, Magda wrzuca zdjęcia trofeów z grzybobrania. Zebrane, jak się okazało, w okolicach domu, który wybudowała w Świniotopie na Mazowszu, godzinę od Warszawy. Gdy Asia się do niej odezwała, Magda zaprosiła ją na grzyby. Kosze były pełne, ale na tym się nie skończyło – zostały sąsiadkami, a przyjaźń rozkwitła na nowo.

Joanna zakochała się w Świniotopie po uszy. Wciąż opowiadała mężowi Benjaminowi, jakie tam wspaniałe lasy, rzeka i sąsiedzi, aż powiedział: – To znajdźmy tam działkę. Zaczęli od internetu i już tego samego dnia trafili na kawałek ziemi bardzo blisko domu, który miała Magda. Był mroźny zimowy dzień, gdy wraz z dorosłym już synem Adamem pojechali go obejrzeć. Działka była kompletnie zarośnięta sosnami i chaszczami, a wchodzili na nią przez dziurę w płocie.

– Pośrodku stał barak, taki wóz cygański – opowiada Joanna. – Rozczulił mnie bardzo, bo był biedny, opuszczony, pomalowany zieloną farbą, która się łuszczyła, z kratami w oknach. O zakupie przesądziło spotkanie z dawną właścicielką, 80-letnią panią, która z entuzjazmem opowiadała o wspaniałych wakacjach, jakie spędzała tam kiedyś z rodziną, piknikach nad Liwcem, podchodach. „Miejsce ma dobrą energię i historię, kupujemy” – pomyśleli Asia i Benio.
 

domek letniskowy w baraku

Jak udało się uratować stary barak

Gdy nadeszła wiosna, pojechali do Świniotopa całą rodziną, na miejscu dołączyli sąsiedzi z taczkami i siekierami. Wspólnie wykarczowali działkę i zrobili wielkie ognisko. Potem przyjeżdżali już w każdy weekend i krok po kroku tworzyli swoje nowe miejsce na ziemi. 

Mąż Asi z początku chciał cygański wóz rozebrać, ale ona zaprotestowała – zainspirowana ulubionym programem o malutkich domach „Tiny Houses”. Marzyła, by go wyremontować. I miała doświadczenie.

Niezwykły remont wśród sosen

Parę lat wcześniej, po latach pracy w korporacji, zajęła się odnawianiem starych mebli – zrobiła pracownię w piwnicy podwarszawskiego domu, czyściła, szlifowała, malowała. Później piwnicę oddała synowi na restauracyjną kuchnię – Adam po studiach założył pierwszą w Polsce knajpkę z rolkami sushi w całości handroll (na cześć angielskiej nazwy tego specjału).

Cieszyła się więc, że wreszcie mogłaby się wyżyć artystycznie. Benjamin na propozycję żony przystał, a że prowadził warsztat samochodowy, do pomocy przywoził swoich pracowników. Paweł, lakiernik, z wyciętych sosen zrobił taras i schodki. Pomalowane na biało pięknie pasują do odmalowanej na gołębi kolor elewacji.

Potem zabrali się do urządzania wnętrza. Odrapane ściany i pełno gratów ich nie przeraziły. Najpierw na ścianach położyli płyty OSB, a na zaokrąglonym suficie inne z plastycznej sklejki, które pomalowali na biało.

odnowiony barak

Jak urządzić małą, letniskową przestrzeń

Nowe okna, drzwi do łazienki i w.c. zrobił stolarz z pobliskiego Kamieńczyka, jak w stodole, zaś z Łochowa przywieźli sosnowe deski na podłogę. Potem sami odnowili meble, które dało się uratować, a Asia pomalowała na pastelowe kolory prosty drewniany kredens i stół pełniący w kuchni rolę blatu roboczego.

Resztę wyposażenia skomponowali na targach staroci i w niezawodnej IKEA. Jeszcze tylko kraciaste zasłonki i poduszki, które pani domu także szyła własnoręcznie, i całość była gotowa. 
– Chciałam, żeby było tu sielsko anielsko – mówi Asia. – Czasem ten mój baraczek kojarzy mi się z domkiem dla lalek albo takim na drzewie, gdzie w dzieciństwie można ukryć się przed całym światem.

Spędza tam każdą wolną chwilę. A Adam planuje, że wybuduje obok na działce współczesną stodołę. – Ale baraku i tak na pewno nie zburzę – zapowiada. – To pamiątka po tacie, który niedawno odszedł. W tym domku widać, ile serca razem z mamą włożyli w urządzanie i dopieszczanie tego miejsca.

Więcej zdjęć w sesji oberzysz w galerii.

Tekst: Agnieszka Wójcińska

Zdjęcia: Marcin Grabowiecki

Stylizacja: Karolina Mears

Zobacz też: 

Przystanek Arendel – Norwegia w sercu Polski

Gwiazdka wśród sosen w drewnianym, skandynawskim domu

Zobacz również