dworek na suwalszczyznie

Jesień w starym dworku na końcu świata. Będzie sielsko, swojsko i przepysznie

Domy w Polsce

Niewielki XIX-wieczny dworek w Łumbiach stoi w parku, który został zaprojektowany tak, by przebarwiające się jesienią liście drzew malowały jak najpiękniejsze obrazy. Promienie słońca przechodzą przez kolorowe witrażyki ganku. Czerwienią i żółcią płoną po kolei brzozy, graby, lipy i klony.

 

dworek na podlasiu
Natalia i Kuba trafili tu z Warszawy. Jak? Tak, jak to zazwyczaj bywa, gdy się marzy o domku na prowincji – znaleźli ogłoszenie w internecie.

Spełnione marzenie o domku na prowincji

Z rąk jego szlacheckich właścicieli po wojnie budynek przeszedł na własność państwa. Założona tu szkoła działała do końca XX wieku. A od jej kierowniczki, pani Ireny, dworek kupili Natalia i Kuba. I tu zaczyna się nasza historia.

Trafili tu z Warszawy. Jak? Tak, jak to zazwyczaj bywa, gdy się marzy o domku na prowincji – znaleźli ogłoszenie w internecie. Kuba ucieszył się, że dworek stoi w okolicach, które zna z dzieciństwa. Jako mały chłopak spędzał często wakacje w Augustowie. Spodobał im się ten drewniano-murowany budynek i okolica, Sejneńszczyzna. By tu dojechać, z Suwałk trzeba się kierować na wschód. Jednak to wcale nie znaczy, że trafimy na Krainę Lodu. Owszem, zimy są tu bardzo mroźne – gospodarzom szczególnie dopiekła ta po przeprowadzce, kiedy napadało tyle śniegu, że zamiast odśnieżać, zrobili kładkę do domu, a gdy puścił mróz, wody na polach było tyle, że pływały po nich łabędzie – ale panuje tu klimat kontynentalny. Nie ma pluchy, śnieg jest czyściuteńki, a powietrze suche. To sprawia, że odczucie zimna nie jest takie dojmujące. Nawet ciepłolubny Kuba wychodzi rano przed dom w szlafroku.

dworek na podlasiu
Spotkacie tu sporo zwierząt. Kilka kotów zawsze strzeże wejścia, a malutka suczka Mania będzie się domagać głaskania po brzuchu.

– Kuba maniakalnie sprawdza temperatury – śmieje się Natalia. Dzięki temu wiedzą, że u nich wcale nie jest najzimniej w Polsce. Lato zaś jest ciepłe, a jesień słoneczna i niezbyt deszczowa. Nawet w październiku zdarza im się kąpać w jeziorze. Tutaj każda wioska ma przynajmniej jedno. – Ale to nasze najładniej pachnie – mówi Natalia.

Świeże ryby z jeziora, kije golfowe ze staroci

Z jezior mają świeże ryby, które uwielbiają jeść – sieje, sielawy, okonie, karasie, do lasu za domem chodzą na grzyby. Na spacerach grają w golfa – kijami kupionymi na starociach w Sejnach. Od Andrzeja. To u niego znaleźli większość mebli, które stoją w dworku i dużą część porcelany. Ale modernistyczną szafkę kuchenną, która wisi w jadalni, Natalia przywiozła ze swojego rodzinnego mieszkania przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie. Musiała je sprzedać, podobnie jak Kuba sprzedał mieszkanie po swojej mamie, ale dzięki temu założyli nowy, wspólny dom, wśród jezior i lasów, gdzie wreszcie mają czas nie tylko na pracę, ale i dla siebie.

dworek na podlasiu
– Co chwilę ktoś tu zagląda i zasiada przy stole. Bo tak tutaj się poznaje ludzi. I tak najlepiej się rozmawia – mówią Natalia i Kuba
weranda dworku na podlasiu
Remont dworku był uciążliwy, ale zakończył się sukcesem dzięki wytężonej pracy lokalnych specjalistów w swoim fachu

Drugie życie starego dworku

Nie od razu jednak wszystko wyglądało tak pięknie. Najpierw był remont. Jak to zwykle bywa, dość uciążliwy. Musieli zerwać z podłogi 10 centymetrów linoleum, pod którym krył się piękny parkiet. Położył go tutaj jeden z pierwszych właścicieli, żeby można było we dworku porządnie potańczyć.

Odpadały przeżarte wilgocią ściany, zawodzili zjawiający się wprost z lasu robotnicy. Ale dzięki temu poznali też świetnych ludzi. Wśród nich jest na przykład stolarz Darek, którego poleciła im właścicielka lumpeksu w Sejnach; to mistrz w swoim fachu. – Razem z ojcem zbudował pół Puńska. Jest i Krzysztof Dziemian, dyrektor Ośrodka Kultury, któremu nadał nowe życie i teraz dzieciaki mogą tam chodzić na warsztaty fotografii, teatralne, a nawet tańca z ogniem.

Hydraulik pan Wacek to fan punkowych zespołów Moskwa i Dezerter, a pan Janek, lokalna złota rączka, i wyczyści komin, i zaśpiewa na pogrzebie (chwali się, że zna już ponad 360 tradycyjnych pieśni). Przyjaciel gospodarzy zaś, Daniel Bednarek, to artysta i… pszczelarz. – Co chwilę ktoś tu zagląda i zasiada przy stole. Bo tak tutaj się poznaje ludzi. I tak najlepiej się rozmawia – mówią Natalia i Kuba. Nie chce się od nich wyjeżdżać, ale przecież zawsze można wrócić.

Kontakt do właścicieli: www.dworlumbie.pl
Więcje zdjęć starego dworku na Podlasiu zobaczysz w naszej galerii. 

ZDJĘCIA I STYLIZACJA GUTEK ZEGIER , TEKST MARTA KWIATKOWSKA

Zobacz także: Wszystkie kolory Podlasia. Folkowy dom z zieloną podłogą 

Zobacz również