Górski wiatr

Pisali o nim wiersze Tetmajer i Kasprowicz, śpiewali Skaldowie.

Nasza miłość jak wiatr halny zawsze zimą nas rozdziela, nasza miłość jak wiatr halny łamie dzisiaj w górach drzewa.

Halny duje – mówi się, kiedy ludzie kłócą się bez sensu i bez wyraźnej przyczyny. Rzeczywiście, nie jest to pogoda przyjazna dla meteoropatów – kiedy wieje, natychmiast pogarszają się warunki biometeo. Ludzi dopada rozdrażnienie, bóle głowy, trudność skupienia uwagi. Statystyki kryminalne notują też wtedy na Podhalu wzrost przestępstw (w tym morderstw!) i samobójstw.

reklama

Górale się wieszają, a lasy całymi hektarami łamią się jak zapałki. Prędkość tego wichru jest nie byle jaka – oblicza się, że najsilniejszy w Polsce halny (w 1968 roku) na Kasprowym rozpędził się do 86 m/s – co oznacza 309,6 km/h ! Wiatr ten, inaczej zwany fenem, jest ciepły, suchy i gwałtowny. Ze szczytów opada w doliny. Wzrasta wtedy, i to znacznie, nawet o 10 czy 20 stopni, temperatura powietrza. Niebo robi się niebieskie, wychodzi słońce, tylko nad grzbietami Tatr piętrzą się charakterystyczne chmury. Halny najczęściej dmie w październiku i w listopadzie, rzadziej w lutym albo marcu. Nie kochają go narciarze, bo potrafi znacznie skuteczniej niż słońce rozprawić się z grubą nawet warstwą śniegu na stokach.

Zobacz również