Cztery obrazy Magdaleny Skrzyńskiej-Meller z kwiatowymi pejzażami ustawione na trawie wśród drzew.

Zwykłe chwasty, niezwykłe obrazy. Botaniczny świat Magdaleny Skrzyńskiej-Meller

Rzemiosło Czytaj nas częściej w Google

Wrotycz, piołun czy krwawnik mogą stać się początkiem dzieła sztuki.
Magdalena Skrzyńska-Meller tworzy kolaże botaniczne, umieszczając zasuszone rośliny na ręcznie robionym papierze czerpanym.
Maluje też olejne pejzaże, w których patrzy na łąkę z bliska, z żabiej perspektywy.

Magdalena Skrzyńska-Meller maluje w ogrodzie, trzymając pędzel i paletę; na pierwszym planie rozmywają się kwiaty.
Wśród drzew i kwiatów Magdalena Skrzyńska-Meller pracuje nad pejzażem. Zatrzymuje na płótnie to, na co zwykle nie patrzymy z bliska.

Jej obrazy są jak kadry uchwycone w jedynej i niepowtarzalnej chwili, sprawiają wrażenie, że mały wycinek przyrody staje się centrum wszechświata.

Magdalena Skrzyńska-Meller: artystka zakorzeniona w Borach Tucholskich

Magda urodziła się, wychowała i do dzisiaj mieszka w Borach Tucholskich, niedaleko Tlenia. – Znam tu każdą mysią dziurę – żartuje.
Jest związana z tą okolicą do tego stopnia, że jeśli chociaż przez kilka dni nie może wyjść na spacer po tutejszych łąkach i lasach, ogarnia ją przygnębienie i tęsknota, czuje się rozregulowana.

Obrazy olejne z żabiej perspektywy. Inspiracja Janem Stanisławskim

Obserwuje rośliny, zbiera, suszy, kataloguje i opisuje… ale przede wszystkim uwiecznia je na płótnie oraz papierze czerpanym, tworząc kolaże botaniczne (na płótnie są obrazy olejne, a na papierze kolaże). Najważniejsze są te pierwsze – pejzaże maluje z tzw. żabiej perspektywy, zainspirowana szkołą Stanisławskiego.

– Po raz pierwszy zobaczyłam jego obrazy na kalendarzu ściennym z dziełami polskich malarzy Młodej Polski. Miałam może 5 lat, ale tak mnie zachwyciły, że nie mogłam w nocy spać.

To Jan Stanisławski zauważył i docenił piękno pospolitych ziół, a nawet chwastów: ostów (tzw. bodiaków), dziewann, wrotyczy, wiesiołków. Starał się uchwycić refleksy świetlne, wibracje powietrza, wsłuchiwał się w rytm przyrody. W krakowskiej ASP wprowadził obowiązkowe wyjazdy studentów w plener. On malował pejzaże regionów południowo-wschodnich, a Magdalena odnajduje podobne klimaty na kaszubskich łąkach.

 

Pędzle w ceramicznych naczyniach i oprawione pejzaże w pracowni Magdaleny Skrzyńskiej-Meller.
W pracowni artystki każdy przedmiot ma swoje miejsce: pędzle czekają w ceramicznych dzbankach, a pejzaże w surowych ramach opierają się o okno. Spośród codziennych narzędzi i drobiazgów wyrastają tu małe światy.

Maki, łubiny i jasieńce piaskowe na obrazach artystki

Na jej obrazach są maki, łubiny, jej ulubione jasieńce piaskowe, które tworzą delikatne niebieskie kwiatostany – pospolite i tak niepozorne, że trudno je zauważyć, ale dla niej po prostu zjawiskowe.

Jak powstały kolaże botaniczne z zasuszonych roślin?

Pewnej ponurej zimy, kiedy paskudna pogoda uniemożliwiła Magdzie wypady w plener, zerknęła na swoje herbarium i postanowiła, że będzie uwieczniać tutejszą przyrodę nie tylko na płótnie, ale także w innej technice artystycznej – tworząc kolaże z zasuszonych roślin: wrotyczy, piołunów, pokrzywców (zwanych kocimi ogonami) czy krwawników, czasem w nietypowych kolorach (zna miejsce, gdzie rosną czerwone). Kiedy odkryła na strychu rodzinnego domu stare prasy, pomyślała, że to musi być zrządzenie opatrzności. Cudownie ułatwiły jej pracę.

Zasuszone zioło z żółtymi kwiatami oprawione w zieloną ramę; obok leżą nożyczki i pojedyncze płatki.
Na ręcznie czerpanym papierze artystka zachowała delikatną gałązkę z drobnymi kwiatami. Zielona, malowana rama domyka kompozycję, jakby i ona wyrosła z ogrodu.

„Leśniczówki Borów Tucholskich”: ponad 40 miejsc w autorskim cyklu

Magdalena przede wszystkim jest artystką, należy do Związku Polskich Artystów Malarzy i Grafików w Warszawie, ale także człowiekiem renesansu – osobą wielu talentów i zainteresowań… zawsze jednak związanych z naturą. Jest autorką cyklu „Leśniczówki Borów Tucholskich”, który we współpracy z nadleśnictwami prezentuje w mediach społecznościowych – zwiedziła, sfotografowała i opisała już ponad 40 z nich.

Psycholog i psychotraumatolog, która pracuje także w plenerze

Oprócz tego pracuje jako psycholog i psychotraumatolog, ale nie zaprasza pacjentów wyłącznie na kozetkę, tylko w plener, do lasu lub na łąkę, bo kontakt z przyrodą uzdrawia, uspokaja, porządkuje myśli, przecież w końcu sami jesteśmy jej częścią… I chociaż zeszliśmy na manowce cywilizacji, zawsze warto czasem wracać na łono natury.

ZDJĘCIA: IGOR DZIEDZICKI 
STYLIZACJA: JOANNA KOWALCZYK 
TEKST: KASIA MITKIEWICZ

Zobacz również