Jedziesz na wakacje? Dorota Sumińska mówi, jak nie szkodzić zwierzętom

Jedziesz na wakacje? Dorota Sumińska mówi, jak nie szkodzić zwierzętom

Zwierzęta w naturze

Zwyczajowo, a raczej z konieczności spowodowanej szkolną przerwą w nauce, lipiec i sierpień to czas urlopowania.
Poza tym te dwa miesiące dają w naszym klimacie nadzieję na atrakcyjną dla urlopowicza pogodę. Ciesząc się odpoczynkiem, i to z pewnością zasłużonym, nie myślimy o cierpieniu wywołanym naszymi poczynaniami.

Jak odpoczywać na wakacjach i mniej szkodzić przyrodzie?

Zwyczajowo, a raczej z konieczności spowodowanej szkolną przerwą w nauce, lipiec i sierpień to czas urlopowania. Poza tym te dwa miesiące dają w naszym klimacie nadzieję na atrakcyjną dla urlopowicza pogodę. Ciesząc się odpoczynkiem, i to z pewnością zasłużonym, nie myślimy o cierpieniu wywołanym naszymi poczynaniami. Nie twierdzę, że moje wakacje nie „kosztują” tyle co wasze. Też hałasują, trują na różne sposoby, bo nawet światłem, rozgniatają i burzą naturalne domy przyrody. Drogi, autostrady, lotniska, nowoczesne centra hotelowe, zaludnione plaże, statki turystyczne, łodzie motorowe i tak dalej, i tak dalej. Co prawda w moim przypadku odpadają centra hotelowe, zatłoczone plaże i morskie wycieczkowce, ale żeby odwiedzić ukochane wyspy, lecę raz w roku samolotem. Chciałabym więc, byśmy chociaż zdawali sobie sprawę, że czas naszej radości może boleć innych gatunkowo obywateli tej planety.

Dlaczego hałas tak silnie wpływa na zwierzęta?

Hałas. Zakres naszej słyszalności to 20-20 000 Hz, co oznacza, że niższe i wyższe dźwięki nie docierają do naszego mózgu, bo ucho ich nie odbiera. Mimo to wiemy doskonale, jak bardzo mogą drażnić te wysokie dźwięki, chociaż mieszczą się w zakresie możliwości ludzkiego ucha. Dodatkowo decybele, które przy dużym nasileniu potrafią doprowadzić do czasowej, a nawet trwałej głuchoty. Wyobraźmy sobie nasze uszy po rockowym koncercie, i to tuż przy scenie i wzmacniaczach.

A co z uszami innych obywateli świata? Zacznijmy od herców. Nasze nośniki dźwięków różnego rodzaju, a mam na myśli głośniki wzmacniające siłę muzyki, ale też samoloty, pociągi, narzędzia budowlane, syreny alarmowe i tym podobne są przewidziane na ludzką częstotliwość słyszalności. Kot, pies, mysz, słoń, rzesza ptaków mają znacznie szersze możliwości słyszenia wysokich i niskich dźwięków. Nie mamy pojęcia, jakie mają brzmienie, bo ich nie słyszymy i nie wiemy, jak wpływają na odbiór bodźców dźwiękowych przez mózgi zwierząt. Wiemy na pewno, że zwierzęta unikają hałasu powodowanego przez ludzi. Oczywiście muszą gdzieś żyć i po długotrwałym doświadczaniu hałasu w końcu się przyzwyczajają. Nie mają wyjścia wszystkie te, które mają nas za sąsiadów.

 

Dlaczego sztuczne światło jest problemem dla owadów?

W oku owada Gorzej jest ze światłem. Dziś mówi się nawet, że ziemia jest nim skażona. Istnieje niewiele miejsc, gdzie na naszej planecie nie ma sztucznego światła. Nie myślcie, że tam, gdzie nie ma latarni i dla nas jest ciemno, tak samo jest dla innych organizmów. Ludzkie oko, w porównaniu z oczami innych gatunków, jest wielce niedoskonałe. Owszem, widzimy precyzyjnie i kolorowo, ale mamy dość ograniczone pole widzenia, bo tylko 180 stopni, i bardzo źle przy mniejszej ilości światła. Dodatkowo ludzkie oczy kiepsko rejestrują szybki ruch. Nie widzimy też promieniowania ultrafioletowego, które widzi cała rzesza zwierząt.

Mistrzami są owady – ich świat wygląda zupełnie inaczej niż nasz. Po pierwsze, oczy pod mikroskopem wyglądają jak mozaika złożona z setek, a nawet tysięcy fasetek (minioczu) skupionych w jeden organ. Przyjrzyjcie się musze. Oj, to będzie trudne, bo zobaczy nasz ruch szybciej, niż go wykonamy. Tak, wiele zwierząt widzi nas, jakbyśmy poruszali się w zwolnionym tempie. One żyją krócej i szybciej, więc ich czas też płynie inaczej. Oczy owadów wyglądają jak wypukły guzik zrobiony z ziarenek maku. Każde ziarenko to jedno oko, a raczej oczko. O dziwo, jest zbudowane prawie tak samo jak nasze. Teraz wyobraźmy sobie, jak można zobaczyć otoczenie, widząc tysiąckrotność tego, co oglądamy jednym okiem, i to każdy obraz pod trochę innym kątem. Oku owada nie umknie pojedynczy punkcik światła. Zobaczy to, co dla nas niedostępne.

Dlaczego zwierzęta zatrzymują się przed reflektorami samochodów?

Mózg nie nadąża Nie tylko owady widzą inaczej niż my. Wzrok wielu zwierząt dokładnie rejestruje tylko ruch. Do tego konieczne jest odpowiednio ostre światło. Aby usprawnić widzenie nocą, koty i wiele innych zwierząt mają na wewnętrznej stronie gałki ocznej coś w rodzaju błony odblaskowej. Nawet minimalny dopływ światła pochodzący z gwiazd wystarczy, by rozświetlić czerń nocy. To naturalny scenariusz, ale gdy gwiazdom towarzyszą reflektory samochodów, latarnie, neony i inne sztuczne źródła światła, mózgi zwierząt tracą orientację. Z pewnością niejeden kierowca samochodu doświadczył takiej sytuacji podczas nocnej jazdy. Zwierzę wybiega z lasu na drogę i, zamiast umknąć, staje pośrodku jak zahipnotyzowane. Jego mózg nie nadążył za pędzącym z szybkością światła rozwojem technologii.

Cóż, z naszymi mózgami też nie jest coraz lepiej z tego samego powodu. Jadąc nocą przez lasy i pola, zdejmijmy nogę z gazu, a na postojach podziwiajmy nocne niebo, a nie ekran smartfona.

tekst: Dorota Sumińska
ZDJĘCIA: shutterstock

Zobacz również