weranda.pl werandaweekend.pl
reklama
drewniane wnętrza

JAZZ pod jabłonką: rustykalne wnętrza z lokalnymi perełkami

Domy w Polsce

Szeroki front, dach kryty osikowym wiórem, który po latach kąpieli w słońcu zyskał szarą patynę. Bale w miodowym kolorze, a na szczycie zdobne podlaskie „rogi”. Takich domów na Mazowszu nie ma. – Moi rodzice znaleźli go ponad dwadzieścia lat temu na wschodzie Polski – wyjaśnia Gniewomir Tomczyk, perkusista jazzowy.

drewniane wnętrza

Góralski sposób na drewniane wnętrza

Zaprzyjaźnieni górale chałupę rozebrali, ponumerowali belki i, po przewiezieniu pod Warszawę, złożyli. Niektóre wymagały uzupełnień, okna i dach trzeba było zrobić na nowo, ale idealnie na wzór tego, co było. Dom zyskał sporo lekkości, kiedy powstały ganek od frontu i taras na tyłach. Zbudowane ze starego drewna sprawiają wrażenie, jakby towarzyszyły mu od zawsze. Zaskoczeniem jest góralski sposób uszczelniania bali. 

Na Podlasiu stosuje się mech, ale pochodzący z południa Polski rodzice zdecydowali się na tzw. mszenie. Polega ono na tym, że między bale wbija się zwinietą w warkocze wełnionkę, czyli strugane wióry z drewna świerkowego. Ciepły kolor drewno zawdzięcza konserwacji olejem. Schody zrobione są z luźno ułożonych bloków kamiennych. Przywieźli je z remontowanego kościoła, w którym wymieniano stare elementy posadzek.

Giełda staroci, czyli skarbiec wspomnień

– Od dziecka wokoło mnie było mnóstwo niezwykłych rzeczy. Myślałem nawet, że tak samo jak my mieszkają wszyscy. Kiedy zaczęli przychodzić koledzy, żartowali, że są w skansenie – mówi Gniewomir. Teraz znajomym dom kojarzy się raczej z wiecznymi wakacjami.


Gospodarz zaprasza do ulubionego kącika muzycznego. Stoi tam pianino, na którym zaczynał grać jako dziecko, są klawesyn, gitara, akordeon, gęśle, cytra i oryginalne grafiki o tematyce muzycznej. Na ścianach mnóstwo starych fotografii. – Tata kolekcjonuje przedwojenne zdjęcia. Pasjonują go portrety filmowych gwiazd i prace znanych warszawskich fotografów – wyjaśnia.

A książki w pięknych oprawach? – To z kolei pasja mamy, która z zawodu jest konserwatorem dzieł sztuki i specjalizuje się właśnie w książkach. Kolekcjonuje też naczynia z cebulowym wzorem. Wspólnie z tatą zbierają huculską ceramikę – uśmiecha się Gniewomir. Naczynia to oryginały sprzed wojny. Są tu nie tylko kufle, wazony, misy, ale też kafle. Rodzice żałują, że nie udało im się kupić huculskiego pieca. Nawet taki znaleźli, ale kosztował fortunę.

Pierwotnie dom miał sień i trzy izby rozplanowane wokół stojącego na środku pieca, w sumie około 100 metrów powierzchni. Rodzice Gniewomira wydzielili z niej dużą otwartą przestrzeń – 45 metrów na salon i kuchnię. W pozostałej części urządzili sypialnie, zagospodarowali też piętro. Kominek wciąż jest na środku i stanowi jedyne źródło ogrzewania.

Czapa kominkowa została ulepiona z gliny pozyskanej z własnej działki, w połączeniu z cementem. – W dawnych domach na ścianach malowano wzory wałkiem. Moi rodzice na piecu wykorzystali jego odcisk, a nie jego rysunek – wyjaśnia Gniewomir. – Czerne dębowe belki kominkowe tata wyłowił z Wisły koło Sandomierza, skąd pochodzi.

 

Nowoczesna gospoda i folk

Rodzina lubi chłopskie meble. Kupuje je na targach staroci, potem czyści z brudu, remontuje i zostawia niezabezpieczone drewno. Widać wtedy fakturę materiału, a po domu roznosi się piękny zapach. Zobaczymy więc ludowe ławy, podrzeźbiany kredens, stolik i krzesła czy skrzynię, którą upodobał sobie kot – ta jest pamiątką po dziadku. Kilimy też są ludowe – huculskie. Do tego biedermeierowska komoda – z salonika babci, thonetowski stołek, wiklinowy fotel. Wszystko gra, choć pochodzi z różnych światów. 

W domu często rozbrzmiewa muzyka. Gniewomir, perkusista po Akademii Jazzu w Poznaniu, lider zespołu XXANAXX, nieraz zaprasza znajomych. Koncertują na uroczystościach rodzinnych albo i bez okazji. Ostatnio podczas urodzin Gniewomira dom na trzy dni zamienił się w miejsce spotkań i jam session.  Za chwilę muzycy ruszają w trasę koncertową. – W tych drewnianych ścianach, wśród przedmiotów z historią pomysły muzyczne same przychodzą do głowy – wyznaje.

Więcej zdjęć w galerii. 

Zobacz również sesję z Młyna Patryki: rustykalne wnętrza starego młyna pod lasem

Tekst: Beata Woźniak
Zdjęcia: Igor Dziedzicki
Stylizacja: Ewa Kanach

Zobacz również