ślimaki w ogrodzie

Sposób na ślimaki w ogrodzie

Zwierzęta w naturze

Od kilku lat każdy, kto umie patrzeć, widzi, że świat wokół zmienia się bardzo szybko. Inne są temperatury i ilość opa- dów, pojawiają się trąby powietrzne, inaczej wyglądają łąki, lasy, ogrody i ceny na targach owocowo-warzywnych.

Zmiana klimatu pociąga za sobą wymieranie tysięcy gatunków fauny i flory. Równowaga ekosystemu chwieje się w posadach, a część jej fundamentów już się zawaliła. Sprzyja to rozprzestrzenianiu sięgatunków całkowicie nowych dla danej okolicy lub nadmiernemu wzrostowi populacji rodzimego gatunku, któremu sprzyjają nowe temperatury i wilgotność.

Ślikami w ogrodzie – najeźdźcy wśród nas

Obce gatunki przybywają do nas wraz z sadzonkami roślin, produktami spożywczymi z całego świata i w turystycznych plecakach. Tak właśnie stało się z nawłocią, która znalazłszy w Polsce doskonałe warunki do wzrostu, systematycznie niszczy rodzime łąki. Gdzie sięgnąć okiem – nawłoć. Zamiast rumianków i maków. W wielu zbiornikach wodnych nie spotkamy już żaby moczarowej, za to z rzęsy wyłoni się rumieniec żółwia czerwonolicego. To gatunki okupantów, ale i nasze, które z powodu przybyszów straciły naturalnych wrogów, mnożą się na potęgę.

W tym roku prym wiodą dwa największe z grupy nagich ślimaków: pomrów wielki i pomrów czarniawy. Dziś uznaje się je za rodzime, ale z racji ocieplania się klimatu rozprzestrzeniły się po świecie, wychodząc z Europy Południowo-Zachodniej. Nie mają muszli, zwanej u lądowych ślimaków skorupą, i bardzo chętnie korzystają z naszych warzywników. Jest ich naprawdę dużo i nie wzbudzają ludzkiej sympatii. Nazywa się je szkodnikami i morduje „z miłości” do ogródka. Na dodatek oskarża się te ślimaki o trucicielskie zapędy. Jakoby mogły spowodować śmiertelne konsekwencje po ich zjedzeniu.

Czy pies zje ślimaka?

Oczywiście nie posądzam żadnego człowieka o kosztowanie śliskiej kluski z pomrowa, ale niektórzy opiekunowie psów twierdzą, że ich podopieczni są zainteresowani. Osobiście nie znam żadnego psa, który pałaszowałby pomrowy, ale nie można wykluczyć takiej sytuacji. Czym to grozi? W najgorszym razie zarażeniem psa pasożytami wewnętrznymi z grupy nicieni. Same ślimaki nie są trujące, ale zdarza się, że zjadają trujące grzyby, więc na upartego toksyny z grzyba mogłyby podtruć tego, kto zjadł pomrowa. Jednak nigdy nie słyszałam o takiej sytuacji.

Wszelkie historie, jakoby ślimaki „zabiły” psa, są konsekwencją naszej dbałości o sałatę. Rozkładanie trucizn-wabików na ślimaki powinno być zakazane, ale nie jest. Nie tylko pies może przypłacić to życiem. Trują się prawdziwi konsumenci pomrowów i innych ślimaków. Cała rzesza wolno żyjących zwierząt, które chętnie połakomią się na „kluskę”: ptaki, płazy, gady, a bywa, że i jeż nie pogardzi ślimakiem. Z powodu zabójczych dla ślimaka trucizn giną też te zwierzęta, które mogą mieć kontakt ze skażoną ziemią – dżdżownice. A bez nich nasza sałata nie ma szansy urosnąć.

Jak pozbyć się ślimaków?

Ślimaki spełniają bardzo ważną rolę w ekosystemie. Są swego rodzaju MPO. Oczyszczają i przerabiają organiczne resztki, użyźniając glebę. Nie darzymy ich sympatią nie tylko dlatego, że zjadają plony z naszych ogrodów, ale dlatego, że ludzie nie bardzo lubią istoty wydzielające śluz. Przecież nie trzeba ich dotykać, a gdy spojrzymy przychylniejszym okiem, zobaczymy, że to naprawdę ładne zwierzęta. W Polsce żyje 10 gatunków pomrowów. Są pośród nich prawdziwe piękności. Błękitny jest naprawdę błękitny. Na Dolnym Śląsku widziałam pomrowy w kolorze fiołków. Bywają żółtopomarańczowe, nakrapiane i czarne.

Jak pozbyć się ich z warzywnika? Prosto i humanitarnie jest zebrać je do wiaderka i wypuścić minimum 20 metrów od naszych upraw. Tylko proszę nie wyrzucać za płot wprost do ogrodu sąsiada. Można też wysiewać w ogrodzie zioła. Ślimaki nie lubią tymianku, majeranku, cząbru, czosnku i cebuli. Wystarczy rozsadzić je między główkami sałaty czy kapusty. To działa.

Sama mam ogródek warzywny i gromadkę psów. Ani mój ogród, ani psy nigdy nie ucierpiały z powodu najazdów pomrowów. Lubię je obserwować wieczorem. Brak słońca i spora wilgotność skłaniają je do wędrówek i w świetle latarki wyglądają jak kosmiczne węże. Mam nadzieję, że większość czytelników „Werandy” pozwoli ślimakom żyć. Dzięki temu przeżyją też inne gatunki.

Tekst: DOROTA SUMIŃSKA, DOKTOR WETERYNARII, PISZE KSIĄŻKI, PROWADZI AUDYCJE TELEWIZYJNE I RADIOWE O ZWIERZĘTACH
Zdjęcia: Shutterstock

Zobacz także: Łąka z bliska – poznajmy jej mieszkańców
Zobacz także: Gdy płoną łąki, czyli skutki wypalania traw

Zobacz również