dzik w lesie

Dzik - czy rzeczywiście jest taki zły?

Zwierzęta w naturze

Dzik jest dziki, dzik jest zły – pisał dawno temu Jan Brzechwa. Choć wręcz kocham pana Jana, nie mogę się z nim zgodzić - przekonuje Dorota Sumińska. I apeluje: pora wziąć odpowiedzialność za nasze środowisko!

 

Co prawda dzik zaliczany jest do tak zwanych dzikich zwierząt, ale na pewno nie jest zły. Dzikość też już dawno straciła swoje znaczenie. Nie ma na nią miejsca. Rozpanoszyliśmy się na terenach należących do zwierząt i oczekujemy, że one się wyprowadzą. Ale dokąd? Nie daliśmy im „mieszkań socjalnych”. Musimy się nauczyć dzielić z nimi terytoria, bo inaczej nawet ten miniprocent, a dokładnie trzy, jaki przypada im w populacji ssaczej rodziny świata, zginie.

Kto jest dziki - dzik czy człowiek?

97 procent żyjących na Ziemi ssaków to zwierzęta rzeźne, my i nasi czworonożni pupile. „Dzikusów” już prawie nie ma, bo te nędzne trzy procent to właściwie jest nic, ale nam, „cywilizowanym królom”, i to przeszkadza. Bo się ich boimy, bo niszczą trawniki, bo rozwalają śmietniki, bo ich miejsce jest w lesie, a tam już czeka sztucer myśliwego. Dlaczego się boimy? Komu w ostatnim, a nawet dawno przeszłym czasie dzik, czy jakiekolwiek inne „dzikie” zwierzę, zrobiło krzywdę? Kto poniósł jakikolwiek uszczerbek na zdrowiu z powodu sarny, jelenia czy łosia? Oczywiście nie biorę pod uwagę tych, którzy pędząc samochodem przez las, zabili jedno z nich i uszkodzili sobie samochód czy nawet nos. Dzikie zwierzę poniosło śmierć. Nie widać lasu rąk. Gdyby dziki, sarny, łosie, jelenie, lisy, kuny i sto innych gatunków miały ręce, zobaczylibyśmy ich miliony. Więc kto kogo ma się bać? Proszę odpowiedzieć sobie samemu.

Nie chcesz szkodzić zwierzętom? Nie wyrzucaj jedzenia

Dlaczego niszczą trawniki i rozwalają kubły na odpadki? Bo, po pierwsze, są u siebie i nie możemy wymagać, by sankcjonowały jakikolwiek papier czy pieczątkę. Czy nawet ksero z ksiąg wieczystych. To nie ich prawodawstwo. Im odebrano ziemię siłą. Najechano i zniszczono wszystko, co dawało życie przez tysiące, a nawet miliony lat.

W trawnikowym poszyciu szukają jedzenia. Na próżno. Jest jałowe i nie ma nic wspólnego z leśnym bogactwem. Pozostają śmietniki, do których bezduszny dwunożny gatunek wyrzuca… Nie, nie śmiecie, ale jedzenie. Połowa ludzkiego świata walczy z otyłością, gdy druga umiera z głodu. Dla mnie wyrzucanie jedzenia prawie równoważy się z morderstwem.

Wiem, wiem, czytelnicy „Werandy Country” tego nigdy nie robią. Mam jednak wielką prośbę: patrzcie innym na ręce i wytykajcie ten grzech. Inaczej głodny sięgnie do śmietnika. Nie można mu się dziwić. Gdyby miał ręce, może nie narobiłby takiego bałaganu, choć patrząc na miejsca ludzkiego biesiadowania, można mieć wątpliwości.

Gdzie tak naprawdę mieszka dzik?

Czy miejsce dzików jest w lesie? Tak, ale w lesie, który zapewni bezpieczeństwo i pokarm. W Polsce już nie ma takich lasów. Degradacja środowiska zubożyła je we wszystko, co dawało pokarm zwierzętom. Poprzecinane drogami i trasami szybkiego ruchu uniemożliwiają swobodne przemieszczanie się „za chlebem”. Parki narodowe i rezerwaty są zbyt małe, by pomieścić wszystkich potrzebujących, a na pozostałym terenie czają się dubeltówki i sztucery. Czy zamienilibyście się z dzikiem? Oczywiście zyskując wszelkie jego atrybuty dzikości? Jeśli tak, to wasze życie trwałoby zaledwie chwilę. Padlibyście ofiarą „walki” z afrykańskim pomorem świń, oburzonych mieszkańców osiedla odwiedzanego przez dziki lub skończylibyście jako ofiara wypadku samochodowego. Śmierci głodowej też nie można wykluczyć.

Paśniki - rozsądny sposób na dokarmianie

Tymczasem dzik to bardzo podobna do naszego gatunku istota. Też kręgowiec, też ssak, też społeczny i rodzinny. Też uwielbia jeść, a szczególnie słodkości. Więzi rodzinne, jak my, zachowuje przez całe życie. Może nie też, bo my dość często je zrywamy. Dzik nigdy. Dorosły odyniec, samiec dzika, może osiągać nawet trzysta kilogramów wagi. Jest dumny i odważny. Niezwykle lojalny wobec przyjaciół. Wiem to z własnego doświadczenia. Przed wielu laty mój ojciec uratował osieroconego warchlaczka. Matkę zabił morderca zwany człowiekiem. Rodzeństwo nie przetrwało głodu i umarło. Przetrwał jeden, najsilniejszy. Przez kilka dni pił wodę z kałuży i dotrwał do butelki z krowim mlekiem.

Wyrósł na dorodnego odyńca, ale nie zapomniał o przyjaciołach. Kochał „swoje” psy i wybawiciela do końca życia. Krótkiego, bo jedna z leśnych ścieżek zaprowadziła go wprost pod sztucery myśliwych. Nie pomogło białe koło wymalowane olejną farbą na boku. A może stało się celem?

Człowieku, opamiętaj się! W ważnym dla wielu przekazie jest napisane: „Nie zabijaj”. Powinno tam jeszcze zabrzmieć: „Nie prowokuj zabijania przez innych”. Ja się dołączam: „Nie wyrzucaj jedzenia”, ale zorganizuj na swoim terenie „jadłodzielnie” dla ludzi, a dla zwierząt społeczną straż, która na bezpiecznym dla ludzkiego osiedla terenie, i najlepiej z udziałem leśnika, postawi paśnik. Jak wszyscy się zrzucą na marchew, buraki, ziemniaki i siano, nikt nie zbiednieje, a trawniki pozostaną nienaruszone. Poczujmy się wreszcie odpowiedzialni za świat, bo naprawdę jesteśmy za niego odpowiedzialni.

Dorota Sumińska, doktor weterynarii, pisze książki, prowadzi audycje telewizyjne i radiowe o zwierzętach                                    Zdjęcia: Shutterstock

Zobacz również