weranda.pl werandaweekend.pl
reklama
Ugryzienie kleszcza: zabezpiecz siebie i psa

Ugryzienie kleszcza: zabezpiecz siebie i psa

Zwierzęta domowe

Moim zdaniem wakacje powinny zaczynać się w czerwcu. Zamiast nudnych lekcji można by dzieciakom urządzić przysposobienie do życia w przyrodzie. Gdybym miała taką władzę, Dzień Dziecka byłby pierwszym dniem wakacji.

Co jednak zrobić z dziećmi, gdy przez trzy miesiące mają się wałkonić? Szczerze mówiąc – ja zaproponowałabym cztery miesiące, dołączając jeszcze wakacyjny wrzesień. W czerwcu dzieciaki miałyby okazję podglądać przyrodę, a we wrześniu uczestniczyłyby w zbiorach. Po co? Bo współcześni ludzie mają nikłe pojęcie o regułach panujących w przyrodzie.

Tymczasem powinni je poznać, bo jak tak dalej pójdzie, za chwilę nie będzie czego poznawać. Niby ją „kochamy”, ale często zadajemy cios za ciosem. Najlepszym przykładem jest zasłyszana w telewizji wypowiedź mieszkańca jednego z miast, w którym zrezygnowano z oprysków kleszczobójczych. To bardzo mądra decyzja, bo takie działania zabijają nie tylko kleszcze, ale i inne owady.

Człowiek był jednak rozgoryczony: „Gdy w grę wchodzi zdrowie ludzi, a szczególnie dzieci, jak można zwracać uwagę na jakieś insekty?”. Czyżby nie wiedział, że bez nich dzieci będą skazane na śmierć głodową? Bez owadów zapylających wygaśnie wegetacja. Nie zjemy nawet jabłka, bo go nie będzie.

Ugryzienie kleszcza – groźne choroby

A kleszcze? Były, są i będą. I mogą roznosić masę chorób groźnych nie tylko dla ludzi, ale i psów. Naprawdę poważny przebieg mają borelioza i babeszjoza. Na pierwszą chorują głównie ludzie. Psy też mogą, ale dla nich konsekwencje zarażenia się bakterią Borrelia burgdorferi są nieporównywalnie mniejsze. Bakteria zasiedla jelita kleszcza, nie robiąc mu szkody i „czeka” na okazję, by przedostać się do naszego organizmu. Tu może spowodować zniszczenia, a nieleczona doprowadzić do śmierci. Czy jednak nie lepiej zamiast leczyć, wyeliminować to zagrożenie? Jak to zrobić? Poznać lepiej kleszczowe nawyki. 

Ugryzienie kleszcza – co robić?

Każdy kleszcz, bez względu na gatunek i stadium rozwoju, nim rozpocznie ucztę, szuka dogodnego „miejsca przy stole”. Najbardziej lubi granicę skóry nagiej i owłosionej. Kark, miejsce za uszami, a także intymne miejsca. W pośpiechu może zakotwiczyć się i pod kolanem albo na szyi, ale ten mniej wygłodzony będzie bardziej wybredny. Gdy już osiągnie cel, ostrym aparatem gębowym bezboleśnie przebija skórę. W jego ślinie jest nie tylko substancja przeciwkrzepliwa, ale i znieczulająca. Pije łapczywie przez 12 godzin i nie jest w tym czasie zagrożeniem. Potem zaczyna „wybrzydzać” i pluć „w talerz”. Wtedy zaraża. Mamy więc pół doby na to, by go „wytropić”. 

Po każdym spacerze wśród traw i zarośli trzeba zrobić przegląd nawet najskrytszych zakamarków ciała i nieproszonego gościa usunąć. W aptece można kupić „milion” w tym celu skonstruowanych urządzeń. Warto również zaopatrzyć się w kremy, mleczka i inne „pomady” odstraszające kleszcze.

Przestrzegam przed domowymi sposobami. Nasmarowany tłuszczem będzie tłusty, ale nie wyjdzie. To samo dotyczy alkoholu. Będzie pijany i może zacząć pluć wcześniej. Wykręcaniem też nic nie wskóramy. 

Kleszcz u psa 

Psom grozi pierwotniacza choroba – babeszjoza. Nieleczona jest śmiertelna. Psy są w o tyle dobrej sytuacji, że można je nawet na trzy miesiące zabezpieczyć doustnymi preparatami przeciwkleszczowymi. Nie wolno o tym zapominać, bo są dużo bardziej narażone na kleszczową inwazję. 

Pamiętajmy o tym nie tylko w czerwcu. Kleszcze potrafią ocknąć się nawet w zimie, gdy słońce mocniej przygrzeje. My nie buszujemy w gęstych zaroślach. Jeśli jednak znajdziemy na swoim lub psim ciele nabrzmiały krwią odwłok wampira, trzeba wzmóc czujność. Tym bardziej że pierwsze objawy obu chorób są mało charakterystyczne. Pojawiają się po kilku dniach, a nawet po dłuższym okresie. W przypadku boreliozy jest to rumień w okolicy ugryzienia, który może „wędrować”. Zaraz potem czujemy się podobnie jak przy grypie. Trzeba niezwłocznie iść do lekarza, ale można jeszcze wcześniej zanieść kleszcza do laboratorium i sprawdzić, czy jest nosicielem Borrelii burgdorferi. Jest to jednak płatne badanie. 

Babeszjoza objawia się jeszcze bardziej nietypowo. W pierwszym etapie pies traci radość życia i apetyt. Potem ma gorączkę, a mocz zabarwia się na ciemny brąz. Jednak nie radzę na to czekać i przy jakimkolwiek spadku psiej formy zaraz zrobić badanie krwi w kierunku babeszjozy

Mam nadzieję, że jednak profilaktyka weźmie górę nad leczeniem i zaowocuje dobrą formą i czytelników, i ich czworonożnych podopiecznych. 

 

Tekst: Dorota Sumińska – doktor weterynarii, pisze książki, prowadzi audycje telewizyjne i radiowe o zwierzętach

Zdjęcia: Shutterstock

Zobacz także: Kleszcz u psa – pierwsza pomoc

Zobacz także: Spotkanie z kleszczem

Zobacz również