zimowe prace ogrodowe

Marzec bez rozczarowań – zimowe decyzje, które ratują wiosnę

Porady

Ten artykuł powstał we współpracy z doświadczonym ogrodnikiem, Łukaszem Skopem, który od lat prowadzi własny ogród i zna się na roślinach jak nikt inny.

To nie teoria z podręcznika, lecz praktyczne wskazówki wynikające z obserwacji, błędów i sezonowych sukcesów.
Znajdziesz tu konkretne podpowiedzi: które gatunki bezpiecznie ciąć zimą, czego absolutnie nie ruszać sekatorem oraz jakie domowe prace warto wykonać w styczniu i lutym, by nie żałować tego w marcu.

reklama

1. Czy zimowe cięcie drzew i krzewów ma sens – a jeśli tak, to których gatunków absolutnie nie powinniśmy teraz dotykać sekatorem?

Zima jest doskonałym terminem na przycięcie drzew i krzewów owocowych – z nielicznymi wyjątkami. Cięcie należy przeprowadzić zanim rośliny wybudzą się z zimowego spoczynku i rozpoczną ponowny wzrost. Nie należy się z tym jednak zbytnio spieszyć – lepiej odczekać, aż ustąpią silne mrozy. Bezpiecznym terminem cięcia dla większości gatunków jest marzec, czyli ostatnie dni kalendarzowej zimy. Zabieg najlepiej wykonać w słoneczny i pogodny dzień, aby świeże rany powstałe po cięciu nie były narażone na wilgoć i mogły szybko zaschnąć, a później się zabliźnić. Należy pamiętać, że zimowe cięcie pobudza rośliny do silnego wzrostu. Jako pierwsze można ciąć jabłonie i grusze, a także krzewy: agrest i porzeczki. Przycinamy także gatunki ozdobne, takie jak róże, derenie i hortensje bukietowe oraz żywopłoty liściaste z ligustru, o ile nie zostały przycięte pod koniec lata poprzedniego roku. Koniecznie należy również przyciąć krzewy kwitnące latem na pędach jednorocznych, aby miały jeszcze więcej kwiatów, a więc: budleję, pęcherznicę, tawułę japońską i ketmię syryjską.

Zimą nie przycinamy drzew pestkowych: śliw, wiśni, czereśni, moreli, nektaryn i brzoskwini – robimy to wyłącznie latem, po zbiorze owoców, ponieważ zimowe cięcie naraża te gatunki na porażenie chorobą grzybową nazywaną srebrzystością liści. Nie tniemy również krzewów ozdobnych kwitnących na ubiegłorocznych pędach – w przeciwnym wypadku pozbawimy je kwiatów. Warto zapamiętać zasadę: jeśli roślina kwitnie wiosną – zimą sekator zostaje w kieszeni. Zimą nie przycinamy więc: forsycji, pigwowców, lilaków, migdałków, żylistków, jaśminowców, krzewuszek, kalin, azalii i różaneczników. Bezpiecznie będzie można je przyciąć wiosną, zaraz po kwitnieniu. Ostatnia grupa roślin, których nie powinno się ciąć na przełomie zimy i wiosny, to te gatunki, które „płaczą” po cięciu – oznacza to, że z ran po cięciu wypływa dużo soków, co osłabia roślinę. W ten sposób na cięcie reagują m. in. winorośl, orzech włoski, brzozy i klony. Jeśli musimy je przyciąć, najlepiej zrobić to albo latem, albo około lutego, na długo przed tym, nim ruszą soki.

2. Jakie prace ogrodnicze można wykonywać w domu w styczniu i lutym – bez szklarni i specjalistycznego sprzętu?

Zima dla ogrodników jest czasem odpoczynku po zakończonym sezonie oraz okresem przygotowań do następnego. Już na początku nowego roku warto zrobić przegląd nasion, które zebraliśmy z własnego ogrodu i sporządzić listę tych, których nam brakuje – jest jeszcze dużo czasu, żeby zrobić zakupy i zamówienia. W styczniu jest jeszcze zbyt wcześnie, żeby wysiać coś na rozsadę, ale możemy zająć się domową uprawą kiełków (w słoikach lub specjalnych kiełkownicach). Od początku lutego można natomiast siać do doniczek kwiaty balkonowe: pelargonie i lobelie, oraz warzywa: pory, selery i papryczki chili. Wszystkie będą potrzebowały ciepła i jasnego miejsca do wzrostu. Kuwetki z wysiewami najlepiej ustawić przy oknie o wystawie południowej, a w razie potrzeby doświetlać w ciągu dnia specjalnymi lampami z diodami LED do uprawy roślin.

W wolnej chwili robimy przegląd kłaczy, bulw i cebul, które czekają na wiosenne sadzenie. Dotyczy to głównie dalii, mieczyków, begonii bulwiastych, pacioreczników, eukomisów i cantedeskii. Sprawdzamy, czy nie pojawiły się na nich ślady pleśni lub czy nie pojawiają się objawy gnicia – w razie kłopotów chore egzemplarze należy oddzielić od reszty. Nie trzeba już czekać z sadzeniem cebul hippeastrum – zakwitną w kilka tygodni od umieszczenia w doniczkach, a ich kwiaty będą wspaniałą zapowiedzią zbliżającej się wiosny.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiliśmy, czas przygotować narzędzia do nowego sezonu – wyczyścić motyki, szpadle i łopatki, naostrzyć i zdezynfekować piły i sekatory, oczyścić kosiarki i podkaszarki, sprawdzić stan węży ogrodowych. Powinny być gotowe do pracy, gdy tylko zrobi się trochę cieplej. W ogrodzie na bieżąco sprawdzamy stan szklarni i tuneli foliowych oraz iglaków – strząsamy z nich czapy śniegu, aby się nie załamały pod jego ciężarem.

 

3. Jakich błędów zimą ogrodnicy żałują najbardziej w marcu i kwietniu – i czego lepiej teraz nie robić, nawet jeśli „kusi”?

Kilka ciepłych, słonecznych dni w lutym może zachęcać ogrodników spragnionych wiosny do zdjęcia zimowych osłon z roślin, rozgarnięcia kopczyków ziemi ochraniającej korzenie, uprzątnięcia leżących od jesieni liści i uporządkowania suchych pędów bylin na rabatach oraz przystąpienia do przycinania. Skutki takiego pośpiechu mogą być opłakane: przemarznięte gałęzie, uszkodzone pąki, a nawet utrata całych roślin. Rośliny (zwłaszcza róże i hortensje oraz mniej odporne na mróz gatunki) bardziej cierpią od nagłych wahań temperatury niż od samego mrozu. Zbyt wczesne usunięcie zimowych osłon i prace porządkowe sprawią, że rośliny stracą ochronę przed nocnymi spadkami temperatury, które mogą być jeszcze bardzo znaczące aż do maja. Nie warto też przyspieszać wegetacji roślin – rozsypywanie nawozu zimą, żeby rośliny były dobrze odżywione od pierwszych wiosennych dni jest nieskuteczne. Dopóki wegetacja nie ruszy na dobre, uśpione rośliny nie będą w stanie pobrać z gleby składników odżywczych, a nawozy tylko zwietrzeją lub zostaną wypłukane z gleby. W mroźne dni nie warto też chodzić po trawniku, ponieważ zmrożone źdźbła trawy połamią się i skleją ze sobą – w takich miejscach mogą się później pojawić ubytki w murawie. Wiosny nie da się przyspieszyć także w domu – wysiane zimą pomidory, papryki i inne ciepłolubne warzywa wyrosną wiotkie i słabe, gdy nie będą miały dość słońca i ciepła. Dużo lepszy efekt uzyskamy siejąc je w optymalnym terminie, czyli około połowy marca. Wiosnę można za to zaprosić do domu na inne sposoby – ścięta gałązka forsycji, śliwy czy pigwowca rozwinie kwiaty w wazonie w około dziesięć dni, a pojawiające się już w sprzedaży prymulki będą teraz zdobić mieszkanie aż do kwietnia. Wtedy, gdy już przekwitną, będzie można je przesadzić do ogrodu, gdzie bez problemu zadomowią się na kolejne lata.

4. Czy pierwiosnki kupowane zimą w doniczkach to rośliny „jednorazowe”, czy można je później bezpiecznie wysadzić do ogrodu?

Chociaż wyglądają bezbronnie i delikatnie, pierwiosnki są doskonale przystosowane do niskiej temperatury i niekorzystnej pogody – kwitną na przekór przymrozkom i opadom śniegu. Te prymulki, które zimą i wczesną wiosną są niemal wszędzie dostępne w sprzedaży, pochodzą od pierwiosnków bezłodygowych. Wyhodowano mnóstwo odmian barwnych – oprócz tradycyjnych, żółtokwiatowych, są nawet niebieskie i dwukolorowe. I te także świetnie sprawdzą się nie tylko w doniczkach, ale też w ogrodzie. Nie warto pozbywać się przekwitniętych lub lekko przywiędłych pierwiosnków. Mają doskonałe zdolności regeneracyjne i posadzone w ogrodzie lub na działce mogą tam świetnie rosnąć jeszcze przez wiele lat. Na świeżym powietrzu dobrze czują się przede wszystkim pierwiosnki bezłodygowe, wyniosłe, ząbkowane, lekarskie i gruzińskie. Wspaniale wyglądają też te o kwiatach z czarnymi lub bordowymi płatkami, należące do serii odmian ‘Gold Lace’. Nieco trudniejsze w uprawie ogrodowej są pierwiosnki wianuszkowate i pierwiosnki łyszczaki, ale te rzadko trafiają się w sprzedaży na przedwiośniu. Popularniejsze i niezwykle atrakcyjne są natomiast pierwiosnki kubkowate – te jednak nie sprawdzają się w polskich ogrodach, ponieważ nie są wystarczająco odporne na mróz, aby przetrwać zimę, dlatego rzeczywiście można je potraktować jako „jednorazowe”.

 

5. Jakie odmiany cynii są najlepsze?

Pochodzące z Meksyku cynie świetnie czują się w polskich ogrodach i od wielu lat należą do najchętniej uprawianych kwiatów jednorocznych. Przez długi czas były jednak traktowane jako niemodne, zbyt pstrokate, typowo „babcine” kwiaty z wiejskiego ogródka, co nie przysparzało im popularności szczególnie wśród projektantów ogrodów, którzy chętniej wykorzystują w swoich projektach modne byliny. Cynie wróciły jednak do łask – szczególnie dzięki fantastycznym nowym odmianom z serii ‘Lime Queen’, jak ‘Queen Lime Orange’ czy ‘Queen Lime Red’. Kwiaty tych cynii mają dwukolorowe płatki – zanim się w pełni rozwiną, początkowo mają limonkowe zabarwienie. Niezwykle atrakcyjny, elektryzująco seledynowy kolor mają także kwiaty cynii ‘Envy’ – trudno znaleźć inny kwiat o tak niezwykłym kolorze. Sekretem uzyskania wspaniałych, ściśle wypełnionych płatkami kwiatów jest zapewnienie cyniom żyznego podłoża, regularne nawożenie i podlewanie. Rosnące w ubogiej ziemi cynie wytworzą kwiaty o tylko jednym okółku płatków – nawet jeśli jest to odmiana pełnokwiatowa. Pojedyncze z natury kwiaty ma natomiast cynia peruwiańska (Zinnia peruviana) – występują głównie w kolorze żółtym (odmiana ‘Bonita Yellow’) i czerwonym (‘Red Spider’). I chociaż na pierwszy rzut oka nie wygląda szczególnie atrakcyjnie, ten gatunek cynii ma smukłe pędy i jest zupełnie niewymagający, dzięki czemu świetnie sprawdzi się jako dodatek do ozdobnych łąk kwietnych i rabat preriowych. Jego drobne, pajęcze kwiaty będą je zdobić przez wiele miesięcy.

tekst: Łukasz Skop bezogrodek.com
zdjecia: shutterstock

Zobacz również