Twoja ziemia, twoje prawo. Jak zatrzymać polowania
Zwierzęta w naturzeNie życzysz sobie, by ktoś bez pytania wjeżdżał na twoją ziemię i strzelał do dzikich zwierząt? Nie musisz tego tolerować.
W 1863 roku, nocą z 22 na 23 stycznia wybuchło w Królestwie Polskim powstanie styczniowe. Uciemiężeni terrorem Polacy ruszyli na ruskie garnizony.
Dołączyli do nich Litwini i wspólnie gnębili wojska rosyjskie ponad rok. I choć powstanie skończyło się fiaskiem, wywarło ogromny wpływ na wszystkich Polaków. Obudziła się w nich prawdziwa siła narodowowyzwoleńcza. To doskonały przykład, że mimo porażek możemy nie tracić nadziei i siły do walki.
Równość wobec prawa czy przywilej myśliwych?
Dziś Polaków jest mniej niż 40 milionów i wszyscy są wobec prawa polskiego równi. Teoretycznie nie ma nikogo, kto z racji zawodu, urodzenia lub innych powodów powinien czuć się uprzywilejowany. Wiemy jednak, że lokalnie i ogólnie istnieją uprzywilejowani obywatele albo ich grupy. Nie jest to usankcjonowane prawnie, chociaż takim niejednokrotnie się wydaje. W Polsce nie ma prawa umożliwiającego przeciętnemu Kowalskiemu posiadanie broni palnej.
Niestety, wiatrówka nie jest za taką uznawana, a jednak „wypalić” z niej nie jest trudno. Regularną broń palną mają żołnierze, policjanci, służby specjalne i… obywatele, którzy przeszli krótki kurs zabijania i po nim stają się myśliwymi. Każdy niemyśliwy, który stara się o pozwolenie na broń, musi uzasadnić swoją chęć, udowodnić, że jest oparta na realnych zagrożeniach i przejść szerokie badania psychologiczne.
Dopiero po uzyskaniu pozytywnej opinii co do zasadności potrzeby i takiej samej od psychologa ma prawo kupić broń. Nie dotyczy to jednak myśliwych. Chciałabym wiedzieć, jaka różnica mentalna, fizyczna, społeczna i każda inna jest między mną a myśliwym? O jednej wiem – otóż mnie zabijanie nie przynosi szczęścia, wręcz odwrotnie.
Nie jestem z wykształcenia psychologiem, ale z racji uprawianego zawodu mam trochę orientacji w tej materii.
Także jesteśmy zwierzętami i czy to pies, łania czy człowiek, nosimy w sobie wiele wspólnych emocji i uczuć. Proszę więc zawodowych znawców ludzkiej duszy o ocenę – czy człowiek, który lubi zabijać, jest zdrowy psychicznie? Moim zdaniem nie.
Rozumiem, że można zabić w obronie własnej lub bliskich, ale nie rozumiem, jak można czerpać radość ze śmierci istoty, która nie tylko jest piękna, ale też niewinna.
Jeśli przeczyta to myśliwy, oburzy się za „krótki kurs zabijania”. Jednak tzw. tradycja łowiecka to nic innego – myśliwi uczą się, gdzie i kiedy najłatwiej zabijać legalnie. Również znajomość gatunków zwierzyny łownej i ich zwyczajów ma służyć sprawności towarzyszącej polowaniu. W Polsce jest nieco ponad 130 tys. ludzi uprawnionych
do zabijania Polaków na czterech nogach i tych ze skrzydłami. Jestem Polką na dwóch nogach; wszystko, co polskie, państwowe, jest po części moją własnością. Jako właścicielka polskich lasów nie godzę się na to, by rządzili nimi myśliwi. Tymczasem to właśnie oni chronieni są przez prawo, które, w moim mniemaniu, jest bezprawiem.
Lasy jako przestrzeń wspólna czy strefa zamknięta
Lwia część powierzchni lasów i łąk to okręgi łowieckie. W polowaniach, które są rzezią niewiniątek, nie wolno przeszkadzać. Nawet jeśli mieszkaniec okolicy ma ochotę na grzybobranie czy spacer, musi liczyć się nie tylko z tym, że zostanie pomylony z dzikiem, ale też z grzywną za zakłócanie polowania. Czy to nie nonsens? Ja, Polka płacąca podatki i pracująca dla swojej ojczyzny od kilkudziesięciu lat, nie zgadzam się na taki stan rzeczy. To moje lasy, pola, bagna i torfowiska. Moje jeziora i niebo nad nimi. Nie zgadzam się na to, by ptaki spadały z nieba po celnym strzale. Chcę, aby czuły się w moim kraju bezpieczne. Jest nas prawie 40 milionów, myśliwych – 130 tysięcy. Są wprawdzie w rządzie, kościele, sądach i policji, ale przecież wszyscy mamy te same możliwości, obowiązki i prawa. Większość Polaków nie pochwala zabijania dla przyjemności. Nie dzieli z myśliwymi zadowolenia z krwawych rytuałów, a nawet brzydzi się nimi.
Dlaczego więc nie zrobimy „powstania styczniowego”, które miałoby na celu uwolnienie Polaków na czterech łapach i tych ze skrzydłami spod ucisku oprawców?
Zakaz polowań
Od 1 kwietnia 2018 roku obowiązuje znowelizowana ustawa prawo łowieckie. Zgodnie z art. 27b właściciel lub użytkownik wieczysty nieruchomości wchodzącej w skład obwodu łowieckiego może zakazać polowania na swojej nieruchomości. Wystarczy złożyć oświadczenie w starostwie – jest ważne od następnego dnia. Nie trzeba podawać powodu takiej decyzji. Wzór pisma znajdziesz na przykład na stronie zakazpolowania.pl.
Potrzebne badania
• W październiku zakończyły się konsultacje społeczne dotyczące nowelizacji ustawy o broni i amunicji (nowe prawo zobowiązywałoby myśliwych i innych posiadaczy broni do okresowych badań lekarskich i psychologicznych). Uczestniczyło w nich prawie 21 tys. osób. 61,4 proc. jest za wysyłaniem myśliwych na badania.
• 70 proc. Polaków uważa, że polowania na terenach prywatnych mogą się odbywać tylko za zgodą właściciela.
Dane z badania sondażowego Fundacji Stocznia, które zrealizowała Agencja Opinia24 (6-17.02.2025).
Tekst: Dorota Sumińska, doktor weterynarii, pisze ksiĄŻki, prowadzi audycje telewizyjne i radiowe o zwierzĘtach
ZDJĘCIA: shutterstock