weranda.pl werandaweekend.pl

Wróżby andrzejkowe

Już w XVI wieku, jak Europa długa i szeroka, panny na wydaniu czekały na dzień Świętego Andrzeja.

Andrzejkowe wróżby traktowane były śmiertelnie poważnie, a chodziło w nich wyłącznie o jedno: kto z kim, kiedy i czy w ogóle weźmie ślub. Na spotkaniach organizowanych w celu uzyskania tych arcyważnych informacji obowiązywał całkowity zakaz wstępu dla mężatek, wdów oraz mężczyzn (oni mieli swój odpowiednik andrzejek, tzw. katarzynki, pięć dni wcześniej).

Panny lały wosk lub ołów, losowały przedmioty ukryte pod odwróconymi do góry dnem miseczkami (pierścionek lub wstążka oznaczały rychłe wesele, różaniec – stan zakonny, listek – staropanieństwo, a laleczka – nieślubne dziecko) albo rzucały przez ramię zdjętymi z lewej nogi bucikami (lepiej, jeśli bucik upadł noskiem w stronę drzwi).

reklama

Dla dziewczyn, które zdążyły już upatrzyć sobie potencjalnego kandydata na męża, przewidywano inne wróżby. A mianowicie puszczanie na wodę dwóch leżących igieł albo świeczek w łódeczkach z łupin orzechów. Jeśli igły/świeczki podpłynęły do siebie – wesele z ukochanym murowane. Jeśli nie – trzeba było brać się do wypisywania imion na karteczkach. Karteczki wieczorem wkładało się pod poduszkę, a rankiem następnego dnia panna wyciągała jedną na chybił trafił… i voilà! Już było wiadomo, jakie imię będzie nosił przyszły mąż. Oczywiście zawsze istniała szansa, że w tę magiczną noc wybranek ukaże się we śnie. W całej okazałości. 

Więcej przeczytasz w artykule o staropolskich wróżbach andrzejkowych.

Tekst: Weronika Kowalkowska

Zobacz również