nowoczesna stodoła

Dawniej stary dom i stodoła, dziś nowoczesne wnętrza pełne koloru

Pensjonaty

Kasia i Marek stworzyli tu prawdziwą oazę wśród natury. Budynek starej stodoły  wewnątrz tryska kolorami, cały dom jest dziś funkcjonalny i nowoczesny. 

salon w domu stodole
Kasia pod obrazem znajomej malarki Doroty Buczkowskiej.

Jak zakochać się w starym domu i stodole

Ta historia to nie mit o mieszczuchach, co rzucili wszystko, by hodować kozy na odludziu. Kasia i Marek pochodzą z Warmii i wcale nie przeprowadzili się daleko. On jest z Olsztyna, gdzie po studiach mieszkał i pracował (choć tak naprawdę jako trener biznesowy jeździł po całej Polsce). Ona urodziła się w Jezioranach, a żyła w jego rodzinnym mieście i prowadziła sieć salonów kosmetycznych. – Nie mieliśmy nawet czasu na wakacje – opowiada Marek. – Postanowiliśmy więc, że zamieszkamy na wczasach.

Żeby mieć blisko do rodziców Kasi w Jezioranach, wbili cyrkiel w tę miejscowość na mapie i zakreślili koło o promieniu 20 km. Wipsowo było siódmym miejscem, które obejrzeli, i ta siódemka okazała się szczęśliwa. – Najpierw pojechałem do niego ja, potem Kasia, ale byliśmy zgodni: czad! – mówi Marek. – 12 hektarów ziemi na skraju drogi, otoczone z trzech stron lasem. Pośrodku stało siedlisko ze stodołą i wiekowy sad oraz łąki.

salon w domu stodole
Sofy i fotele to ik ony współczesnego designu,

Wiekowe budynki nie obiecywały wiele

Gospodarstwo było w złym stanie: zrujnowany dom, w stodole też nie najlepiej, kurnik oraz sypiąca się obora nie obiecywały wiele. Ale nowych właścicieli to nie przerażało. Wiedzieli, że z zewnątrz chcą, by miejsce wyglądało jak sto lat temu, jakby się cofnąć w czasie. Ale wnętrza domu i stodoły chcieli urządzić nowocześnie, a zarazem blisko natury. A przy tym pogodzić różne podejścia do tej kwestii. Dewiza Kasi, która uwielbia aranżować domową przestrzeń, to: „Najważniejsze, żeby było ładnie…”, Marka zaś: „Podstawa to funkcjonalność”.

Zrobili remont domu, wyprawili tam swoje wesele i się wprowadzili. Z początku miało to być miejsce dla nich, dorosłych dzieci z poprzednich związków, które wpadają z wizytą, i zwierzaków. Pies Benio przyszedł do ich nowego domu i po prostu został. Trzy koty: czarna Kawka, trikolorka Georginia oraz pasiasty Gwiazdek, też trafiły tu zrządzeniem losu. Z czasem menażeria powiększyła się o kaczki i kury w sezonie podkarmiane sezamem, które dają „sezamkowe jajka”. A gdy Kasia i Marek okrzepli w roli państwa na włościach, postanowili pokoje na piętrze wynajmować gościom.

ZOBACZ TEŻ: Nowoczesna stodoła - przestronne wnętrza w stylu skandynawskim

 

stół w jadalni dom stodoła
Piotr, konserwator zabytków i przyjaciel gospodarzy, pomagał im urządzić wnętrze, tak by kolory odzwierciedlały naturę wokół.

Remont i przebudowa domu, obory i stodoły 

Okazało się, że przyjmując letników w naszym domu, tęsknimy za prywatnością – mówi właściciel. – I tak narodził się pomysł na... agroturystykę, ale w oddzielnym budynku. W tym celu postanowiliśmy odbudować oborę. Nigdzie nam się nie spieszyło, więc trwało to kolejne cztery lata. Chcieliśmy zadbać o każdy szczegół. Nową elewację stodoły robił lokalny murarz. Marek poprosił, by ściana była zarazem prosta i krzywa – wystające z niej cegły tworzą wrażenie, jakby mury stały tu co najmniej kilkadziesiąt lat.

Przed domem od strony lasu jest taras równie duży, co sama obora. Goście mogą tu siedzieć, a w ciepłe dni na przykład ćwiczyć jogę. Specjalnie na warsztaty, bo tych odbywa się w siedlisku sporo, natoamista w stodole Marek urządził salę z podgrzewaną podłogą, inspirowaną japońskim dojo, gdzie ćwiczy się sztuki walki (sam uprawia m.in. aikido). Wnętrze obory to z kolei pomysły Kasi i Piotra – przyjaciela państwa domu, z zawodu konserwatora zabytków.

4

W tych wnętrzach rządzi kolor

Kolorowe meble, dużo drewna i niezwykły sufit – strop teriva z belek i ułożonych między nimi pustaków, które Piotr malował specjalnymi pigmentami – w kolorze terakoty nad salonem, a brunatno-szarymi nad kuchnią i w sypialniach. – Chcieliśmy dom tak urządzić, by pasował na każdą porę roku.

Przez wielkie okna widać tu jak na dłoni spektakl przyrody – mówi Marek. – Można naprawdę odczuć jej rytm, to, jak zmienia się miesiąc po miesiącu i z czterema porami roku. Jedzie się do nas drogą dwupasmową, potem asfaltówką z mniejszymi dziurami, z większymi i wreszcie piaskową drogą, gdzie są one całkiem spore. A im więcej dziur, tym więcej natury wokół – uśmiecha się.

Więcej zdjęć siedliska i stodoły zobacz w galerii

KONTAKT DO SIEDLISKA: wipsowo44.pl
TEKST: AGNIESZKA WÓJCIŃSKA  STYLIZACJA: AGATA DE VIrION  ZDJĘCIA: PIOTR RATUSZYŃSKI

 

Zobacz również