#zostańwdomu czytaj e-wydanie - tylko 8,99 zł
reklama
dekoracje wielkanocne

Dekoracje wielkanocne w bieli i pastelach – rodzinny dom w Wielkopolsce

Domy w Polsce

Życie Magdy i Piotra sześć lat temu zrobiło nagły zwrot. Pewnego dnia postanowili dać na próbę ogłoszenie o sprzedaży mieszkania. Nie sądzili, że chętny znajdzie się natychmiast. Teraz szukują na wielkanoc swój dom. Dekoracji nie brakuje, bo szykują się huczne święta!

stół wielkanocny dekoracje

Dekoracje wielkanocne w kolorze pasteli – od czego to wszystko się zaczęło?

Lata temu Piotr kupił ziemię w swoich rodzinnych stronach, gdzie jako chłopiec często bywał z rodzicami. Nad jezioro szło się kilometr. Odkąd są razem, gdy tylko nadarzyła się wolna chwila i ładna pogoda, pakowali z córkami – Nelą i Nataszą – samochód i jechali na działkę. Najmłodsze dziecko – dziś czteroletni Hugo – przyszedł na świat już tutaj. 

Cicho, spokojnie, sielsko. Nikomu nie chciało się wracać. Zaczęli rozmawiać o tym, jak fajnie byłoby tu mieszkać na stałe, a pomysł coraz bardziej im się podobał. Właśnie wtedy na próbę dali ogłoszenie, że sprzedają strych w secesyjnej kamienicy w samym centrum Poznania – natychmiast ustawiła się do niego kolejka.

Wielkanocne stroiki w środku łąki

Kiedy powiedziało się „A”, trzeba też powiedzieć „B”, czyli budowę domu, błyskawiczną. Rok później mieszkali już wśród lasów i polodowcowych jezior, pół godziny jazdy samochodem od Poznania. To będzie ich piąta Wielkanoc tutaj. 

Projekt domu zrobili młodzi architekci (z pracowni Plarchitekci.pl) – był parterowy (bo po strychu na piątym piętrze dość mieli biegania po schodach) i rozciągnięty, dopasowany kształtem do długiej i wąskiej działki. Wygląda jakby składał się z dwóch przyklejonych do siebie budynków z dwoma dachami. Wśród sąsiadów z początku wzbudzał sensację, bo ani trochę nie przypominał popularnego w tych stronach dworku.


Urządzaniem wnętrz zajęła się Magda. Już jako nastolatka zawsze miała w pokoju inaczej niż koleżanki – meble przemalowywała, na ścianach wieszała stare oprawione nuty. Zmęczona ciemnymi barwami, które królowały niemal u wszystkich, gdy dorastała w PRL-u, dziś uwielbia biel, błękity, róże i szarości. Taki miał właśnie być jej dom. I pełen światła oraz otwarty na zieleń – okna są wysokie od podłogi do sufitu, a z każdego pokoju można wyjść na dwór. Gdy robi się ciepło i wszystkie są otwarte, granica między wnętrzem a ogrodem przestaje istnieć. 

Dopracowanie szczegółów okazało się trudne. Nie było jeszcze Instagrama, więc inspiracje czerpała z nielicznych blogów i gazet, głównie „Werandy Country” i szwedzkiej „Vakre”, którą przysyłała jej koleżanka ze Sztokholmu. Pomysły podpatrywała też na Krecie – tam mieszka jej przyjaciółka, którą co roku odwiedzają całą rodziną. 
 

lodówka smeg

Nie tylko dekoracje wielkanocne stroiki – lodówka Smeg i pastelowe akcenty

Magda postanowiła, że dom będzie miał klimat wakacyjny i jak najbardziej naturalny. Dlatego na części ścian i sufitów położyła malowane na biało deski – sprowadzali je ze Skandynawii, bo u nas nie mogli dostać wystarczająco długich, a każdą właścicielka sama wybierała i malowała. Salon połączony z kuchnią w najwyższym miejscu ma sześć metrów – czuć tu przestrzeń. Białe ściany, jasne drewno i okna w dachu sprawiają, że dużo światła jest tu nawet w pochmurne dni. 

Shuttersy, przypominające te z domów śródziemnomorskich, zrobił dla nich pod wymiar lokalny stolarz. Meble chciała mieć jasne, a dodatki pastelowe. Wyszukiwała je w IKEA, w sklepie z włoskim designem w Poznaniu oraz lokalnej antykowni, która sprzedaje używane rzeczy z Belgii i Holandii.

Kuchnia też jest nieco inna. Zamiast górnych szafek – lekkie półki, zamiast robionej pod wymiar zabudowy – klasyczne komódki i kredensy, którym zafundowała stalowe blaty. Pośrodku jej marzenie – wyspa, sześć lat temu mało jeszcze u nas popularny mebel, a Magda bardzo chciała go mieć. Zdecydowała się na górze położyć płytę granitu, ale szorstką, „lewą” stroną do góry – żeby było inaczej.


Pastelowe ozdoby, dzięki którym dom się nie starzeje

Za wymarzoną miętową lodówką Smega zjeździła pół Polski, podobnie za sześciopalnikową kuchenką – potrzebowała takiej dużej, bo uwielbia gotować. Dziś można takie znaleźć w wielu sklepach, ale kilka lat temu były rzadkością. Efekt zadziwił nawet ją samą – dom wyprzedził swój czas i wcale się nie starzeje. Gdy rodzice weszli tu pierwszy raz, byli w szoku, że można mieszkać w takim stylu. Za to znajomi od początku się zachwycali i prosili potem Magdę, żeby pomogła im urządzać ich nowe domy. Zaczęła się nawet zastanawiać, czy nie pójść do szkoły designu. Ciekawe inspiracje wrzuca na instagram – @ale_jasno.

– Taką życzliwość trudno już dzisiaj spotkać – mówi Magda o ludziach, których poznała po przeprowadzce. – Jedna sąsiadka ma plantację truskawek. Przyjaźnimy się, a nasze córki chodzą razem do szkoły. W sezonie robi mi niespodzianki, potrafi rano zostawić pod drzwiami dwie łubianki świeżutkich owoców. Sąsiad co i raz podrzuci swoje borówki, a inna pani skrzynkę warzyw z gospodarstwa, bo wie, że ciągle gotuję.  
Ekologiczne warzywa, jaja z wolnego wybiegu, tłoczone soki i dobre pieczywo, to wszystko mogą kupić w najbliższej okolicy. Magda wyczarowuje z nich proste, przepyszne dania. 

W przerwach wychodzi z filiżanką kawy na mały taras przy kuchni. Patrzy na łąkę i czeka, kiedy sarnia rodzina przyprowadzi młode, a bociany wrócą zza morza. To sąsiedzi, których też bardzo lubi. 

Więcej zdjęć z sesji znajdziesz w galerii

Tekst: Agnieszka Wójcińska
Stylizacja:Karolina Mayers
Zdjęcia: Marcin Grabowiecki 

Zobacz też: Kolory we wnętrzach w stylu retro

Zobacz również