azyl dla świń chrumkowo

Przyjacielskie, ufne, mądre. Odwiedź Chrumkowo i sprawdź, czego nie wiesz o świniach

Eko życie

To niezwykłe przytulisko powstało z miłości do świń. Rozmiar nie ma znaczenia – są tu i wielkie zwierzęta hodowlane, wietnamki, kudłate mangalice i malutkie „nakolankowe”.

 

Duże, średnie i całkiem mikro. Kudłate, z punkowym irokezem oraz szorstką, krótką sierścią. Rude, szare i w biało-czarne ciapki. Przytulaki i skrajni indywidualiści. W Chrumkowie – jedynym w Polsce azylu dla świń – żyje ich 45. Mają swoje sympatie i antypatie. Wiedzą, komu schodzić z drogi, a z kim wesoło ganiać. Malutką Lizzy, półdziczką, nieoczekiwanie zaopiekowały się Arbuz, Awokado i Ananas, duże knury. Dzielą jeden domek. Duzi śpią, formując trójkąt, a mała pośrodku.

W azylu mieszkają też inne zwierzęta, m.in. kury i koguty
W azylu mieszkają też inne zwierzęta, m.in. kury i koguty

Zwierzęta nakolankowe

Przy bramie wita mnie Dobrawa Tokarczyk, a z nią komitet złożony z kilku świń, kur i indyczki Pipi. Świnki wesoło machają ogonkami, dokładnie tak jak psy, gdy się cieszą. A Pipi, akurat w rui, gdacze i zachowuje się wobec mnie wyjątkowo przyjacielsko. Jestem zaskoczona. Myślałam, że zwierzęta będą raczej trzymały się na uboczu, nieufne w stosunku do obcej. Tymczasem świnie podchodzą śmiało, niektóre chcą, żeby je podrapać po brzuchu.

– Pierwsza pięć lat temu pojawiła się Hania, biała mikroświnka. Tak malutka, że mieściła się w dłoni. Prawdopodobnie została odebrana matce tuż po urodzeniu. Karmiłam ją butelką, nosiłam pod bluzką. Traktowała mnie jak swoją mamę – opowiada o swoich pierwszych doświadczeniach Kasia Trotzek, która założyła Chrumkowo. Teraz prowadzi je wspólnie z Dobrawą. Gdy Hania odeszła, zaadoptowała mikroświnki Anię i Henia. Ania mieszkała z rodziną Kasi w domu. Spała w łóżku. Zachowywała się jak typowe „zwierzę nakolankowe”.

DobrawDobrawa ma na karku tatuaż z napisem  „Until every cage is empty” (Dopóki każda klatka nie będzie pusta) . Właścicielki azylu promują weganizm oraz szacunek dla zwierząt.
DobrawDobrawa ma na karku tatuaż z napisem „Until every cage is empty” (Dopóki każda klatka nie będzie pusta) . Właścicielki azylu promują weganizm oraz szacunek dla zwierząt.

Wreszcie w domu

Darek i Elek zostali wykupieni z okolicznego gospodarstwa. Jakiś czas później Vida z dziećmi. To jedyne świnie, za które zapłaciły. Pozostałe są z interwencji. Kaśka, która początkowo nie chciała nic jeść, dziś bardziej niż warzywa woli ziarno. No i wprost przepada za winogronami. Do tego to wielka osobistość. Inaczej niż pozostałe azylantki Kaśka nie jest skora do pieszczot. Dopiero niedawno wystawiła brzuch do miziania. Ma głównie jeden cel w życiu – rycie w ziemi. – Przeryte pole to głównie dzieło Kaśki – śmieją się jej opiekunki. Najpierw spała sama, a którejś nocy wybrała się do mangalic Solo i Lei, które pomogły jej się odnaleźć w azylu. Dzięki nim stała się odważniejsza, bardziej otwarta. Razem śpią i nie ma mowy, żeby je rozdzielić. – Świnie działają na siebie terapeutycznie – dodaje Dobrawa.

Kuńdzia to lokalna miss piękności. Radzik ma irokeza, którego nie powstydziłby się punk. Dwuletni Wojtek wychowywał się z psami i do dziś nie wie, że jest świnią, a nie psem. Potrafi być po „psiemu” namolny i wciąż domaga się pieszczot. Julka znaleziono na ulicy w Katowicach. Swojego imienia nauczył się w dwie godziny. To u świń normalne – są znacznie inteligentniejsze niż psy czy koty. Ostatnia piątka przyjechała niedawno z interwencji TOZ-u z gospodarstwa w Lubiniu. Na razie jest nieufna.

Świnie mają ludzkie oczy, osobowość, patrzą na człowieka jak na partnera
Świnie mają ludzkie oczy, osobowość, patrzą na człowieka jak na partnera

Zwierzęco-ludzki raj

Jeszcze w ubiegłym roku było tu dwadzieścia „zgranych” ze sobą świń. Potrzeba więc trochę czasu, żeby się wszystkie poznały. – Jak było ich o połowę mniej, to z każdą świnią trzeba było się osobno przywitać. I to po imieniu – opowiadają opiekunki. – Wtedy podnosiły ogonki, nastawiały uszy i chrumkały.  – Tworzą silne więzy rodzinne i społeczne. Możemy się od nich uczyć – mówi Dobrawa. – Są bardzo ludzkie: mają ludzkie oczy, osobowość, patrzą na ciebie jak na partnera. Jesteśmy dla nich loszkami w ich stadzie.

Kasia i Dobrawa zapraszają do Chrumkowa. Tu zobaczysz, jak naprawdę wygląda życie świń. I ile jest na ich temat stereotypów. Na przykład, że są brudne, bo taplają się w błocie. Tymczasem wchodzą do wody, żeby regulować temperaturę ciała. Albo że śmierdzą, a przecież świnie, które nie są trzymane w zamkniętym chlewie, wcale nie śmierdzą. Kasia podtyka mi pod nos głowę jednej ze świnek. Rzeczywiście, pachnie żywicznie, ładnie. – Nasze świnie lubią się ocierać o drzewa, dzięki czemu są tak wyperfumowane – żartuje.

Gdy wychodzę z azylu po dniu przytulania, drapania po brzuchach i karmienia truskawkami, odprowadza mnie kilkuosobowa grupa złożona ze świń, kur, indyczki i kota. Czyż nie tak powinien wyglądać raj? 
 

AZYL DLA ŚWIŃ „CHRUMKOWO”,  Zajączkowo 12, 87-140 Chełmża
DATKI NA AZYL MOŻNA WPŁACAĆ NA nr konta: 11 1020 5011 0000 9902 0341 2798; paypal azyldlachrumkow@gmail.com

Świnie odwiedzisz w środy, soboty i niedziele w godz. 13-18 od kwietnia do września

TEKST eva milczarek/punk parrot  ZDJĘCIA RADEK WOJNAR, radekwojnar.pl