Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Ptasi raj nad Biebrzą

Batalion. To właśnie on jest w logo Biebrzańskiego Parku Narodowego. Na czas godów zmienia ubarwienie i paraduje jak na wojskowej defiladzie. Stąd jego druga nazwa – bojownik.
 
 

Kiedy leci 40 tysięcy gęsi, robi się ciemno, a w uszach dudni od łopotu skrzydeł i gęgania. Trzeba jednak mieć wyjątkowe szczęście, żeby trafić na ten spektakl. Bo zdarza się tylko raz w roku.

Nad Biebrzą gęsi zatrzymują się tylko na chwilę, w drodze z zachodniej i południowej Europy, lecąc w kierunku Syberii. Najwięcej widowiskowych przelotów jest w drugiej połowie marca i trwają zwykle tylko dzień lub dwa. Ale warto celować w ten moment, bo wrażenia są niezapomniane!

Bywają takie lata, że dziesiątki tysięcy ptaków obsiadają każdy wolny centymetr łąk i torfowisk. To jedyna okazja, by nie ruszając się z Polski, podpatrzeć gatunki arktyczne, np. gęsi zbożowe czy białoczelne. W kwietniu migrujące stada są już mniej liczne, ale również bardzo efektowne.

Przewodnicy śmieją się, że ptaki zlatują nad Biebrzę jak na wesele – pojeść, potańczyć i powalczyć o partnera. Niektórzy goście zostają dłużej, by uwić gniazda i założyć rodzinę. Są to: czajki, rycyki, krwawodzioby, bekasy. A bataliony – symbol Biebrzańskiego Parku Narodowego – pod koniec kwietnia przez dwa tygodnie raczą nas godowym widowiskiem: samce stroszą swoje kryzy i walczą. Nad Biebrzą są do ostatniej samicy i odlatują na północ.

Gdzie pojechać, by zobaczyć na własne oczy takie ptaki, i jak się do takiego wyjazdu przygotować radzi Katarzyna Ramotowska, trener przyrody i właścicielka Biebrza Eco-Travel, www.biebrza.com

GDZIE POJECHAĆ

Najlepsze punkty widokowe są we wsiach: Rutkowskie, Burzyn, Brzostowo, Mścichy, Białogrądy, Płochowo, Budne, Goniądz, Dolistowo, Kopytkowo. Wstęp na szlaki Biebrzańskiego Parku Narodowego jest płatny (6 zł). Osobno płaci się za wejście na wieże w Brzostowie i Kopytkowie.

JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ

Ptaki najlepiej podglądać z samochodu terenowego. Po pierwsze, czasem trzeba przejechać nawet 30 km, zanim trafi się na stado. Po drugie, auto jest najlepszą ruchomą kryjówką, której lepiej nie opuszczać, bo łatwo spłoszyć ptaki.

Niezbędna jest luneta - Dolina Biebrzy to kilkadziesiąt tysięcy hektarów, a do wielu podmokłych miejsc nie można dojechać. Im lepszy mamy sprzęt, tym więcej zobaczymy, ale najważniejsze są szeroko otwarte oczy i uszy.

Początkującemu obserwatorowi przyda się wykwalifikowany przewodnik - ptaki potrafią tak się wtopić w pejzaż, że trudno je zobaczyć.

Co jeszcze? Ubranie na cebulkę, w maskujących kolorach, wysokie buty gumowe lub wodery. I koniecznie termos z herbatą. W okolicy trudno o gorące napoje, a wiosna nad Biebrzą jest wietrzna.

Tekst: Agnieszka Berlińska
Zdjęcia: Paweł Świątkiewicz, Łukasz Łukasik/biebrza.com, Jarosław Wlazły, Jacek drozda

reklama
Weranda Country nr 4/2015