Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Prezenty wśród zwierząt

Myszołowy przynoszą w podarku myszki.
 
 

Najlepszy prezent to taki od serca. Dlatego szpaki dają samiczkom kwiaty. A pan modliszka, by zadowolić ukochaną, oddaje jej nie tylko serce, ale i głowę…

Prezenty wśród ptaków
 

Samiec rybitwy atakujący drobne rybki w rzecznym rozlewisku, gdy w końcu złowi jakąś apetyczną sztukę, to jej nie zjada, tylko transportuje do kolonii lęgowej, gdzie wręcza z ukłonem upatrzonej samiczce. Zwykle jest to „dama jego serca” na rodzinnym gnieździe, ale gdy jej akurat nie ma w pobliżu, obdarowana zostanie niepilnowana przez samca sąsiadka. Ta z radością przyjmie podarek, a potem odwdzięczy się darczyńcy krótkim zbliżeniem. Samce, które łowią rybki sprawnie, dzięki takim zwyczajom pozostawiają po sobie więcej potomstwa.

Zwyczaj przekazywania upominków samiczkom jest więc korzystny nie tylko z punktu widzenia konkretnego, niewiernego samca, ale także wartościowy dla całej populacji rybitw. Takie praktyczne i nieco erotyczne podarki są w ogóle popularne wśród ptaków. Krogulec przynosi samiczce upolowanego ptaszka, kormoran zwraca z wola złowioną rybkę, muchołówka odda muszkę, a myszołów myszkę. 

 

Prezenty od rodziców dla dzieci

 
Poza światem ptaków jest tak samo: samiec pająk przynosi dużo od siebie większej samicy upolowanego, zapakowanego w kokon owada, a gdy ta go zjada, samczyk ma szansę na króciutkie „tête-à-tête”, chociaż zupełnie z innej strony ciała. Jak się nie pośpieszy, gdy prezent był zbyt mały albo samiczka za duża czy bardzo głodna, to samczyk będzie zjedzony razem z podarkiem. Jeszcze gorzej ma samiec modliszki, bo sam staje się prezentem dla samicy. Najpierw – dosłownie – traci dla niej głowę, gdyż jest przez samicę dekapitowany. Ale bądźmy szczerzy, w „tych sprawach” głowa i tak tylko przeszkadza, a myślenie szkodzi. 
 
reklama
 
Są jednak w świecie zwierząt także przykłady prezentów służących jedynie rozrywce. Na przykład wilczy tata może przynieść szczeniętom zajęczą nóżkę. Będzie dobra do zabawy w polowanie, siłowanie się i grę w berka. Wiele razy zimą tropiłem wilki i przekonałem się, że zabawa jest dla nich ważna. Kiedyś po bezdrożach Puszczy Knyszyńskiej błądziłem za grupą rodzinną wilków, która wracała z udanego polowania na młodego jelenia. Zwierzaki dziwnie kluczyły, rozbiegały się, to znów biegły trop w trop jak na wilki przystało, by po kilkudziesięciu metrach znowu rozbiec się, poplątać tropy, a za chwilę powrócić do typowego szyku, tak jak na wilki przystało. Nic z tego nie rozumiałem. Po co tak szalały, zamiast oszczędzać energię i spokojnie wracać do zacisznego młodnika? Po kilku kilometrach zrozumiałem. One bawiły się w berka! Po dalszych kilku kilometrach odkryłem pretekst do tej gry. Była to końcówka nogi jelenia z raciczkami, porzucona na śniegu wśród wilczych tropów. Część dla wilka praktycznie niejadalna. Po uczcie któryś ją zabrał (musiał więc mieć plan i pracowicie końcówkę nogi odgryźć) i użył jako pretekstu do figli. Przygotował prezent dla całej rodziny!
 
Po tej przygodzie zrozumiałem, skąd biorą się w puszczy zajęcze lub psie łapki i sarnie nóżki. To porzucone zabawki wilków. Podobnie zachowują się lisy. Przy ich norach, tuż u wejścia, można odkryć kocie albo zajęcze łapki, parostek koziołka, plastikową butelkę lub pióro bażanta. Są to zabawki, które przyniosły dorosłe lisy swym pociechom.
 

Kwiaty, gałązki i kamyki w prezencie 

 
Najbardziej romantyczne, a jednocześnie praktyczne podarki robi samiec szpak swej samiczce wysiadującej jaja. Przynosi jej kwiaty! Wiem o tym od lat, ale i tak co roku zadziwia mnie szpak, który zrywa kwiatki z mojej rabaty i zanosi swej samicy do budki lęgowej. Więcej, bywa, że są to nie tylko kwiaty. Czasem zrywa również listki wrotyczu albo krwawnika. Poszukałem wiadomości na ten temat. Okazuje się, że oprócz szpaków także wróble przynoszą do gniazda kwiatki i aromatycznie pachnące listki. Po co? Z jednej strony to niewątpliwie miły upominek dla nudzącej się podczas wysiadywania jaj samiczki, a z drugiej coś bardzo praktycznego – odstraszacz pcheł i krwiopijnych roztoczy. W gniazdach z aromatycznymi roślinami stwierdzano bowiem mniej pasożytów. 
 
Praktyczne prezenty swym paniom robią również skocze, antarktyczne pingwiny, które przynoszą samicom kamienie, by miały wyższe gniazda i lepiej widziały okolicę (a jednocześnie były zabezpieczone przed ewentualną wodą z roztopów).

A kto ma za oknem kolonię lęgową gawronów, niech poobserwuje je wiosną. Samiec z wielkim wysiłkiem odłamuje wtedy gałązki z drzew. Nie zbiera opadłych na ziemię patyków, chyba że jest idącym na łatwiznę leniem, lecz sam obtrąca fragmenty gałązek i transportuje je do gniazda, gdzie czeka samica. Wręcza jej patyczek z ukłonem i rozpostarciem ogonka, ona przyjmuje go także z dygnięciem. Wówczas samczyk odlatuje w poszukiwaniu następnego patyczka, a samiczka stara się otrzymany prezent dopasować do konstrukcji gniazda. Wtyka, kombinuje, dopasowuje, a jak jej patyczek nie pasuje, to bez mrugnięcia okiem go wyrzuca. Fru za gniazdo i tyle. A więc bezużyteczne prezenty bywają nie tylko w świecie ludzi, ale i gawronów… Ja jednak życzę wszystkim podarków chcianych i trafionych!
 
 
O zwierzętach opowiada dr Andrzej G. Kruszewicz, lekarz weterynarii, ornitolog, znawca ptasich obyczajów, autor wielu książek, dyrektor warszawskiego zoo.
 
Zdjęcia: Dorota Makulec/Birdwatching.pl, Alamy/BE&W, Corbis/Fotochannels, Shutterstock
Weranda Country nr 9/2014