Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Kwiatek dla pszczoły

Maja Popielarska.
 
 

Wymieranie rojów jeszcze niedawno było problemem Amerykanów, swoje sady gruszkowe ręcznie zapylają Chińczycy. Wydawało się, że to tak daleko. Niestety, owady chorują także u nas. Nie pytaj więc, co pszczoła może zrobić dla ciebie, lecz co ty możesz zrobić dla pszczoły. Jak pomagać owadom – podpowiada MAJA POPIELARSKA, współautorka programu „Maja w ogrodzie”.

Nie ma życia bez bzykania – takie hasło ma akcja ratowania pszczół, zorganizowana przez „Kujawski”. Organizatorzy przesadzili, czy rzeczywiście zawdzięczamy życie owadom?

To nic nowego. Bez owadów nie ma życia. Nie mielibyśmy co jeść. Ktoś wyliczył, że zawdzięczamy im trzy czwarte plonów. Nie byłoby jabłek, gruszek, rzepaku, orzechów, ziół. Pszczoła, żeby zebrać kilogram miodu, musi odwiedzić kilkanaście milionów kwiatów i przy okazji zapylić rośliny. Widzę, że zmienia się nasze podejście do owadów.

Co więc możemy zrobić?

Przyglądajmy się, zobaczmy, co pszczoły lubią. Musimy ptakom, ssakom i owadom przygotować takie miejsca, w których czują się bezpiecznie. Im więcej gatunków roślin posadzimy w ogrodzie, tym lepiej.

reklama


Koniec z wypielęgnowanym, wyczesanym trawnikiem?

Trawnik jest dla nich mało atrakcyjny, ale to nie znaczy, że mamy go zlikwidować. Jeśli jest, zadbajmy o odrobinę bałaganu po kątach. Szalone rabaty kwiatowe, patyczki, stary pień z wciśniętą pod korę wiązką słomy. Im prostsze gatunki, tym owady bardziej je kochają. U siebie mam trawnik, ale z tyłu ogrodu zostawiłam chaszcze, glistniki i pokrzywy trzymam specjalnie dla pszczół i motyli. Nie przekopuję tam ziemi, bo mają w niej norki trzmiele.

A więc wiejski ogród, pełen kwiatów, którym nikt nie grzebał w genach, to ideał? Widzimy takie czasem przy skansenach.

To bardzo dobry pomysł, im więcej dziczy, tym lepiej. Można zrobić proste doświadczenie – zabrać dzieci na łąkę, żeby zobaczyły, co się tam dzieje. Niech rozgarną trawę, zajrzą w głąb. Na każdym poziomie wre życie. Taki ogród to jeden wielki łańcuch pokarmowy. I panuje w nim równowaga. Działa to tak, jak w przypadku mrówek i mszyc. Mrówki lubią mszyce, bo te produkują spadź. Kiedy przychodzi zapolować na nie biedronka, mrówki ją atakują. Ale gdy mszyce się rozplenią, mrówki czują, że przestają nad nimi panować. I co robią? Zaczynają swoje mszyce zjadać. Przyroda sama potrafi o siebie zadbać, jeśli tylko jej nie przeszkadzamy.

Jakie kwiaty najlepiej sadzić koło domu?

Oczywiście gatunki nektarodajne, m.in. chabry, firletki, czosnki, ostróżki, czyśćce, naparstnice, tytoń, ogóreczniki, także dzwonki, floksy, smagliczki, goździki. W swoim ogrodzie od kilku lat podpatruję, na co „lecą pszczoły”. Hitem są gajowiec i żywokost. Motyle lubią budleję, pokrzywę, dziką marchew. Koniecznie pysznogłówkę.

Ma pyszną główkę?

No pewnie. Przywabia pszczoły, a my możemy zjadać kwiaty na śniadanie z twarożkiem. Płatki smakują jak oregano. Polecam.

A zioła?

Pszczoły wprost uwielbiają lawendę, bazylię, natychmiast przylecą, gdy tylko wyczują macierzankę. Jeśli chcemy pomóc owadom, zasadźmy więcej krzaczków. Zwykle ziół nie hodujemy dla kwiatów, lecz dla liści, ale my jednemu albo dwóm pozwólmy zakwitnąć. Pszczoły lecą przecież do kwiatów.

Co to są rośliny inwazyjne? Dlaczego należy ich unikać? Czy owady ich nie lubią?

Lubią, ale te rośliny, obce u nas, wyniszczają nasze tradycyjne. Na przykład nawłoć. Gdy wejdzie na łąkę, po kilku latach znikają rodzime gatunki. Tak samo zachowują się niecierpek gruczołkowaty, barszcz Sosnowskiego, rdest sachaliński. Nie można pozwalać, żeby się rozsiewały.

A modne ostatnio tuje?

Owady niespecjalnie je lubią. Jeśli jednak nam się podobają, bo nasz ogród ma się podobać także nam, a nie tylko owadom, koniecznie zadbajmy o to, by obok tuj rosły drzewa i krzewy, które kwitną i pachną. Przyda się też skalniak, małe oczko wodne, poidło.

Poidło dla owadów?

Oczywiście. Niektóre pewnie piją w locie, ale większość woli przysiąść. Ważne tylko, żeby było płytkie, w półcieniu, jak dla ptaków. I koniecznie trzeba w nim często wymieniać wodę, inaczej lęgną się komary.

Budować specjalne domki?

Można, ale do takich, które nam się podobają, owady nie zawsze chcą się wprowadzać. Wolą naturalne, na przykład stare pnie, wiązanki trzciny. Ale spróbować warto. I z domkiem, i z pniem. Czas pokaże, co wybiorą pszczoły.

Oczywiście w przyjaznym dla pszczół ogrodzie nie ma miejsca na chemię?

Z chemią jest jak z antybiotykami. Profilaktycznie nie jest potrzebna. Jeśli posadzimy rośliny w najlepszych dla nich miejscach, same dobrze radzą sobie z problemami. Ja pryskam tylko doraźnie, gdy jest dramat. Czasem preparaty chemiczne pomagają, ale trzeba ich używać umiejętnie, żeby nie zaszkodziły pszczołom czy trzmielom. A więc pod wieczór, gdy owady nie latają, kiedy nie ma wiatru ani nie zanosi się na deszcz, żeby wszystkiego nie spłukał do ziemi. Przesada w żadną stronę nie jest wskazana.

Jakie domki najbardziej podobają się owadom?

Drewnianą skrzyneczkę wypełniamy gliną i słomianą sieczką, kawałkami suchego drewna, w którym wcześniej nawiercamy kanały grubości i długości palca, wiązkami równo przyciętej trzciny. Wieszamy ją w nasłonecznionym i cichym miejscu, np. pod dachem domu. Wzory domków oraz gotowe modele znajdziecie na portalu www.ogrodowisko.pl Jego właścicielka – Danuta Młoźniak – jest prekursorką budowania takich domków w ekologicznych ogrodach. Po raz pierwszy zobaczyła je ponad 10 lat temu u Anglików. Dziś jej firma produkuje aż 30 modeli.

Rozmawiała: Joanna Halena
Zdjęcia: Anna Słomczyńska, Ogrodowisko.pl, GAP Photos/East News, Shutterstock

Weranda Country nr 4/2014