Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Chwila dla motyla

Mieniak strużnik
 
 


Paź, za nim pawik, dalej admirał, ikar, na końcu  apollo. Oto parada motylich piękności.

Jeśli mamy hektarowy trawnik obsadzony tujami, będzie o nie trudno. Ale do słonecznego ogrodu pełnego kwiatów motyle przylecą. Marzenie to zobaczyć największego w Polsce pazia królowej. Jego skrzydła mają nawet 8,5 centymetra rozpiętości i ogonki, które pełnią rolę sterowników podczas lotu. Udają też czułki na głowie, co wprowadza w błąd napastników.

Ale coś za coś. Gąsienice pazia zajadają liście marchwi, koperku czy pietruszki. Musimy więc zdecydować – mniejsze zbiory czy... piękno. Zjawiskowa jest rudopomarańczowa rusałka pawik z niebieskimi „oczami”. Jej dzieci są mniej wymagające i gromadnie zajadają się pokrzywami. Jeśli gustujemy we wrzosach, mamy szansę na wizyty modraszka argusa. Skrzydełka tego mikrusa opalizują od góry błękitem, od dołu są piaskowe z czarnymi cętkami, a ich rozpiętość to jedynie 2 centymetry. Bielinka kapustnika nie musimy specjalnie zapraszać, sam się wprosi. To długodystansowiec, bo wyprawia się nawet na południe Europy. Zobaczymy zapewne cytrynka, który w motylim świecie bije rekordy długowieczności – żyje nawet pół roku (są gatunki umierające po dwóch dniach!).

reklama

Jeśli już motyle zwabimy, warto im się przyjrzeć. Taki na przykład „krępy” i nie najpiękniejszy furczak gołąbek macha skrzydłami 5 tys. razy na minutę, paź królowej – elegancko pląsający w powietrzu – jedynie 300 razy. Potrafią też być szybkie, a niektóre zapłaciłyby mandat w terenie zabudowanym, bo mkną 55 km/h! Co ciekawe, motyl odczuwa smak... nogami, gdzie ma receptory smakowe. Wystarczy, że usiądzie na liściu i już wie, czy trafił do właściwej restauracji, czy lepiej zieleniny nie ruszać, bo jest trująca.


Tekst: Beata Woźniak
Zdjęcia: Joanna Zatorska, Biosphoto/East News, Alamy/Be&W, Naturepl/Be&W, Corbis/Fotochannels, Shutterstock

Weranda Country nr 4/2013