Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Wolne konie

Wolne konie Zdjęcia: Paolo Volponi/Agencja Orzeł  
 
 

 
Nie tylko wyglądają na dzikie – one są dzikie. Szczególnie te, które przez cały rok żyją na wolności...

Intymne momenty życia koników polskich w popielniańskim rezerwacie na Mazurach niełatwo było sfotografować. Najpierw musiał mnie zaakceptować tabun. Co noc zostawiałem kurtkę i spodnie w stajni u znajomych, by przeszły zapachem innych koni. Wraz ze świtem „końsko pachnący” wyruszałem w las w poszukiwaniu mojego tabunu, któremu przewodził ogier Osowiec. Skradałem się wolniutko, nigdy nie idąc na wprost, ale zawsze zygzakiem. Docierałem na odległość potrzebną do zrobienia zdjęć, 20–25 metrów, i siadałem spokojnie, bez ruchu. Idealnie było, kiedy konie jeszcze spały. I tak dzień po dniu, miesiąc po miesiącu. Już nie tylko konie nie zwracały na mnie uwagi. Zaufaniem obdarzały mnie również lisy, sarny, dziki i jelenie.

Cała ta przezorność stawała się szczególnie ważna wiosną, gdy klacze wydają na świat źrebaki, a wkrótce po porodzie wchodzą w okres rui. Pamiętam jeden poranek, kiedy cały tabun – ogier ze swoimi dziewięcioma klaczami i czterema rocznymi źrebakami – był przesadnie podenerwowany. Dwie klacze, w tym dominująca, miały ruję jednocześnie, ale to nie wyjaśniało zachowania Osowca, który biegał bez przerwy od jednej do drugiej, usiłując trzymać je blisko siebie. Jeśli któraś sprzeciwiała się lub udawała, że go ignoruje, natychmiast opuszczał głowę do ziemi, jakby jej groził, i zaganiał siłą do stada.

reklama

Jak się wkrótce okazało, całe zamieszanie spowodował ogier z sąsiedniego tabunu, który pojawił się na horyzoncie, na skraju starego lasu sosnowego. Zwabił go zapach klaczy, ale był jeszcze za młody, by podjąć próbę odebrania ich Osowcowi, najsilniejszemu i najdojrzalszemu ogierowi w rezerwacie. To dlatego utrzymywał dystans i tylko od czasu do czasu galopował równolegle do tabunu. Klacze na jego widok ożywiały się i ekscytowały.

Wystarczało jednak, że Osowiec podnosił ogon i startował w kierunku konkurenta, by młody zalotnik tracił odwagę oraz dumę i oddalał się zawiedziony. W końcu Osowiec, zmęczony ciągłym zaganianiem niezdyscyplinowanych klaczy, ugryzł mocno przewodniczkę, zmuszając ją do podporządkowania się, i wściekły ruszył galopem na konkurenta. Gonił go długo, aż obaj zniknęli mi z oczu. W tamtym momencie żałowałem, że nie mam czterech kopyt i nie mogę pognać za nimi, by zobaczyć zakończenie akcji.

Czekając na powrót ogiera, podążałem za tabunem, który zaczął się spokojnie paść. Tabun jest podstawową strukturą społeczną dziko żyjących koników. Składa się z jednego ogiera i haremu klaczy ze źrebakami. Ogier broni i utrzymuje w grupie rodzinę, wśród klaczy natomiast panuje ścisła hierarchia. Najstarsza lub najsilniejsza dominuje nad innymi. To ona przewodzi, jeśli ogier oddali się od grupy, i to ona (a nie ogier) decyduje, kiedy i gdzie będą się paść. Każdy koński tabun porusza się po swoim rewirze, którego granice wyznaczają znaki węchowe – często są to charakterystyczne kopce odchodów.
 

Weranda Country nr 5/2009