Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Pocałunek ropuchy

Pocałunek ropuchy
 
 


Ciepły letni wieczór. Spokojne piwko na werandzie i radośnie buszujący w zaroślach pod płotem pies. Nie zapomnę tych wieczorów, gdy moje dotąd miejskie zwierzaki napawały się szczęściem z posiadania własnego ogrodu.

Nagle pies zaczyna nerwowo podskakiwać. Macha głową, toczy z pyska białą pianę. Zupełnie jak mydliny. A przecież nikt nie wyrzucał mydła w krzaki. (Niektóre psy, niczym Eskimosi, rozsmakowują się w mydlanym smaku. Jednak teraz mydła są zbyt perfumowane, aby psu smakować). To nie ono spowodowało „bicie piany” z psiej paszczy, ale królowa naszego ogrodu – ropucha. Niedoświadczony pies mieszczuch musi się dopiero nauczyć obcowania z przyrodą. Złapał ropuchę, a to zakazany owoc. Nic mu jednak nie będzie. Popluje trochę i zapamięta, że nie wolno dokuczać ropuchom. Bez nich nie zbierzemy ogródkowych plonów. To one czuwają nad bezpieczeństwem sałaty i truskawek – polują na ślimaki i rzeszę małych żarłocznych istot. O ropuchach krąży wiele krzywdzących je opowieści. Nawet określenie: „Ty ropucho!” ma zdecydowanie pejoratywne znaczenie. Nie nazwiemy tak Miss Polonia. A przecież ropucha wcale nie jest brzydka. Wystarczy spojrzeć w jej złote, pełne zadumy oczy, by zobaczyć zaczarowaną księżniczkę.

reklama

W Polsce żyją trzy gatunki ropuch. Wszystkie są pod ścisłą ochroną gatunkową, bo jest ich coraz mniej. Najbardziej znana, ropucha szara, osiąga znaczne rozmiary. Tak jak pozostałe jest płazem i potrzebuje do rozrodu wody z odpowiednią roślinnością. Ze złożonego wiosną skrzeku wykluwają się kijanki, które pod koniec lata wychodzą ze stawu jako malutkie ropuszki. Za kilka lat wrócą w to samo miejsce, aby przedłużyć gatunek. Niestety, ich niebezpieczna, naznaczona drogami szybkiego ruchu wędrówka często kończy się smutną niespodzianką. Ktoś osuszył staw i trzeba szukać innego. Ciężkie jest życie ropuchy. Nie tylko szarej. Poza nią można jeszcze spotkać prawdziwy klejnot naszych ogrodów – ropuchę zieloną. Też jest duża, a na dodatek wygląda, jakby była ze szlachetnego marmuru. Zieleń poprzecinana kremowym wzorem, a gdzieniegdzie czerwone plamki – cudo. Ma bardzo długie i silne tylne nogi, dzięki czemu, inaczej niż powolna i godna szara, potrafi podskakiwać niczym zwinna żabka. Najmniejsza i najszybsza jest ropucha paskówka. Nazwę wzięła od ciemnej kreski wzdłuż pleców. Biega szybko jak mysz. Dlatego trudno ją zauważyć i najrzadziej trafia do psiej paszczy.

Ropuchy są bezbronne. W grę wchodzi tylko zastraszenie agresora. Opowieści na temat ich jadowitości są moc no przesadzone, choć jest w nich ziarno prawdy. Na bokach głowy ropuchy mają dwa gruczoły zwane parotydami. W nich wytwarzają dość silny jad, ale… po pierwsze nie mają zębów jadowych, by dotkliwiej kąsać, po drugie uwalniają jad z porów gruczołu tylko w obliczu zagrożenia życia, to znaczy gdy pies weźmie je na ząb. To jest właśnie owa tajemnicza przyczyna „mydlanego” ślinienia się. Pies jak najszybciej stara się pozbyć drażniącej substancji. Jak już napisałam – nic mu nie grozi. To tylko nauczka na przyszłość. Człowiek bez najmniejszych obaw może dotykać każdą z ropuch.
 

Weranda Country nr 5/2009