Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Nie taka żmija straszna

Żmija
 
 


Grzybiarze poszli w las. Często razem ze swoimi ukochanymi psami. Pewnie niejednemu zdarzy się niecodzienne spotkanie – ze żmiją wygrzewającą się na kamieniu w ostatnich promieniach słońca.

W tym starciu stratna może być tylko jedna strona – gad. Zabijanie to ludzka specjalność. Niektórzy z dumą prezentują zatłuczonego kijem węża i czują się bohaterami ratującymi życie rodziny. Wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd. W Polsce żyje niewiele gatunków gadów. Wszystkie są pod ścisłą ochroną i wszystkie są zagrożone. Spośród nich tylko jeden należy do jadowitych – żmija zygzakowata. To najpiękniejszy z naszych węży. Połyskliwy, brązowy, srebrzysty lub czarny, z wyraźnym ciemnym zygzakiem na plecach. Ma duże oczy z pionową źrenicą. Nie dajmy się jednak zmylić, źrenica robi się okrągła, gdy dociera do niej za mało światła (zupełnie jak u kota). Niestety, mało kto zdąży się jej przyjrzeć. Żmija jest bardzo płochliwa i słusznie obawia się człowieka. Te, które nie uciekają dostatecznie szybko, kończą tragicznie. Zwłaszcza teraz, tuż przed zimowym okresem odrętwienia, mogą być bardzo ospałe i powolne. To łagodny, spokojny gad, nasz sprzymierzeniec w walce z myszami czy nornicami. Unika miejsc uczęszczanych przez ludzi. Nigdy nie atakuje pierwszy. Ani człowieka, ani psa. Jadu używa wyłącznie podczas polowania na gryzonie i inne małe zwierzęta. Obezwładnia nim ofiarę, dzięki czemu może ją złapać i zjeść. Poza tym jad pełni rolę soków trawiennych.

reklama

Żmija połyka ofiarę w całości, człowieka nie zjadłaby w żadnym razie. Jest niewielka – do 80 centymetrów długości – i już samo ukąszenie tak dużego przeciwnika byłoby dla niej ogromną stratą. Musiałaby potem głodować do czasu, aż wyprodukuje wystarczającą do polowania ilość jadu. Kąsa więc tylko wtedy, gdy grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo. Jeśli się na nią usiądzie, mocno nadepnie lub złapie. Czy ktokolwiek z nas nie ukąsiłby łapiącego nas lwa, gdybyśmy dysponowali zębami jadowymi? Ale przecież żmija zygzakowata nigdy na nas nie poluje. Ucieka, gdzie pieprz rośnie. Czasem przyśnie gdzieś w słońcu, a nieostrożny grzybiarz siądzie na nią jak słoń na mrówkę. Ukąszenie żmii nie jest bezwarunkowym zagrożeniem życia. Owszem, powoduje zatrzymanie akcji serca, ale u małej myszki. Zdrowy, dorosły człowiek nie powinien ponieść uszczerbku na zdrowiu. Poza tym medycyna dysponuje surowicą przeciwżmijową. A co z psem buszującym w trawie? Z reguły psy nie atakują węży. Odziedziczyły po swoich przodkach lęk, może ten sam, który pozostał u niektórych ludzi. Jednak zdarza się, że pies zapoluje na beznożną istotę. Jeżeli trafi na żmiję, może skończyć się ukąszeniem. W końcu pies też atakuje zębami. Większość psów dobrze znosi wstrzykniętą przez gada dawkę jadu. Mimo to należy unikać takich sytuacji, a jeśli już dojdzie do pokąsania, jak najszybciej znaleźć lekarza weterynarii.
 

Weranda Country nr 6/2009