Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Psie pogotowie

W razie wypadku z udziałem naszego psa musimy szybko reagować. Znajomość podstaw pierwszej pomocy zwierzętom może się wtedy bardzo przydać. Zdjęcia: Shutterstock  
 
 

Latem o wypadek czy zatrucie nietrudno. Także u psa. Co wtedy robić? - radzi Dorota Sumińska, doktor weterynarii, pisze książki, prowadzi audycje telewizyjne i radiowe o zwierzętach.

Psie pogotowie
Niestety, nie ma jeszcze w Polsce systemu ratownictwa weterynaryjnego. W całym kraju można zliczyć zaledwie kilka karetek pogotowia dla zwierząt. W razie wypadku nasz pupil jest zatem skazany na ratunek ludzi dobrej woli i oczywiście ukochanego człowieka.

Nie bójmy się tego, pierwsza pomoc psia nie różni się niemal niczym od ludzkiej. No, może jedynie tym, że zdenerwowane, cierpiące zwierzę może ugryźć ratownika. Dlatego przed udzieleniem pomocy dobrze jest włożyć mu kaganiec. A co potem?

Gdy nie ma tętna i pies nie oddycha
Należy wykonać masaż serca. Tak samo jak u człowieka. Trzydzieści uciśnięć klatki piersiowej i jeden wymuszony wdech w psi nos. Po przywróceniu akcji serca i oddechu należy zwierzę jak najszybciej zawieźć do lecznicy weterynaryjnej. Na szczęście większość gabinetów ma odpowiednie wyposażenie diagnostyczne, ale zanim pojedziemy do najbliższego, lepiej się upewnić, że potrzebne urządzenia są na miejscu.

Co robić, gdy nie mamy pod ręką samochodu? W takim przypadku warto wiedzieć, że policja ma obowiązek udzielić nam, a raczej zwierzęciu pomocy. Domagajmy się tego! Warto też pamiętać, że po wypadkach samochodowych psie kości są zazwyczaj połamane. Dlatego najlepiej przewozić czworonoga jak najostrożniej, na desce lub rozpostartym kocu.  

Jak dezynfekować rany u psa?
Wypadki samochodowe zdarzają się na szczęście dużo rzadziej niż psie kłótnie. Ich konsekwencją są zazwyczaj większe lub mniejsze zranienia szarpane i kłute. Pomimo że te pierwsze wyglądają groźniej, to często lekceważone dziury po kłach mogą być bardziej niebezpieczne. Rozwijają się w nich bakterie beztlenowe, a z nimi nie ma żartów. Nigdy NIE ZALEWAJMY UGRYZIEŃ SPIRYTUSEM! W ogóle nie stosujemy go do żadnego typu psich skaleczeń. Najlepsza jest woda utleniona.

Po zdezynfekowaniu na ranę kładziemy jak najszybciej okład z sody oczyszczonej – jedna łyżeczka sody na szklankę chłodnej, przegotowanej wody. Okład ma wyschnąć, nie przykrywamy go ceratką. I jedziemy pokazać psa weterynarzowi. Jeżeli trzeba szyć, liczy się każda godzina. Rany nadają się do zamknięcia szwem tylko do sześciu godzin po ich zadaniu, a najlepiej jest to zrobić dwie godziny po urazie. Potem, z każdą chwilą, rośnie prawdopodobieństwo infekcji po zabiegu.

Jeśli podczas psiej kłótni czy innego zdarzenia zostały uszkodzone duże naczynia krwionośne, musimy zatamować krwotok. Nie zawsze miejsce uszkodzenia ciała pozwala na założenie opaski uciskowej. Należy wówczas ucisnąć ranę opatrunkiem, ręcznikiem lub koszulą i gnać do lekarza weterynarii. Zresztą, co zawsze powtarzam, powinien on obejrzeć każdą psią ranę. Nawet poważniejsze uszkodzenia opuszek. To częste wakacyjne urazy. Zazwyczaj goją się same, ale trzeba oczyścić obtarcia i na czas gojenia włożyć psu skarpetę. NIE WOLNO MOCOWAĆ GUMKĄ SKARPETKI NA PSIEJ ŁAPIE! Recepturka może zgubić się w sierści, mocno zacisnąć i spowodować martwicę kończyny.

Wakacyjne problemy z żołądkiem i alergią
Od razu szukajmy gabinetu weterynaryjnego. Oczywiście na urlopie może być z tym kłopot, dlatego pamiętajmy o kilku złotych zasadach dotyczących psiego zdrowia. W razie biegunki lub wymiotów NIE KARMIMY PSA. Podajemy jedynie wodę, a w razie rozwolnienia marchwiankę, czyli wodę, w której gotowała się marchew. Jeśli zwierzę ma podwyższoną temperaturę ciała (psia norma to 38,5 stopnia Celsjusza), NIE PODAJEMY ludzkich leków przeciwzapalnych. Można nimi zabić psa, a kota już z pewnością. Najpierw trzeba stwierdzić, co jest powodem podwyższonej ciepłoty, a to powinien zrobić lekarz. W razie wystąpienia uczulenia, na przykład wysypki, jedynie możemy podać wapno kupione w aptece, musujące lub w formie słodkiego syropu. To pierwsze rozpuszczamy w łyżce wody. Czekamy, aż przestanie się pienić, i wlewamy do psiej paszczy. Zawsze z boku, w kieszonkę fafli, i przy zamkniętym pysku. Inaczej pies może się zachłysnąć.

Zdjęcia: Shutterstock
Tekst: Dorota Sumińska

reklama
Weranda Country nr 7/2015