Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Prawie pluszowy

Jak zostać idealnym opiekunem?
 
 


Współczesny pies ma być doskonały, czyli wygodny dla opiekuna. OK, ale pod jednym warunkiem – opiekun też musi być doskonały.  Nie szarpać za smycz, nie krzyczeć, nie zabraniać zabaw z kumplami.

Rodzina likaonów – afrykańskich, dzikich kuzynów psa domowego – zazwyczaj jest duża. Może się składać z kilkunastu dorosłych i szczeniąt. Często spędzają razem całe życie. Śpią, bawią się, polują, jedzą i obdarzają czułościami w każdej wolnej chwili. Do niesnasek dochodzi rzadko. Nawet dorosłe psy lubią szaleńcze gonitwy i skoki. Nie tylko trenują łowieckie umiejętności. Bawią się, bo to rozładowuje stres. Dusza psa domowego niewiele różni się od tej likaona.

Tak samo potrzebuje rodziny i źle znosi samotność. Lubi nawiązywać nowe znajomości i bawić się z kumplami. Nie chcemy o tym pamiętać. Zamykamy pupila w mieszkaniu i idziemy do pracy. Jakoś przeżyje te osiem godzin… A jak wygląda spacer? Wymagamy, aby pies szedł przy nodze. Przerwy w marszu dozwolone są tylko „na siusiu”. W ogóle przyjęło się, że psi spacer to odpowiednik wizyty w toalecie. To tak, jakbyśmy poszli do w.c. zamiast do kina czy na urodziny kolegi.

Proszę się nie oburzać, tylko wejść w skórę psa. Dla niego spacer to jedyna okazja do kontaktu z tym wszystkim, czym my karmimy zmysły cały dzień. Mamy pracę, książki, filmy, komputery i całą masę wrażeń dostarczanych przez rodzinę, znajomych. Tymczasem pies ma tylko nas.

reklama

I choć kocha swojego człowieka bardziej niż samego siebie, nasz świat nie jest jego światem. Bo ten inaczej pachnie i smakuje. Pies musi sprawdzić, co się kryje pod ogonem nowo poznanego kolegi. „Przeczytać” wiadomości na okolicznych drzewach i słupach.  Wywęszyć ślad suczej piękności z sąsiedztwa i poganiać z kolegami.

W równie złej sytuacji jak więzień krótkiej smyczy jest samotny pies w ogrodzie. Ludzka rodzina wychodzi z założenia, że jak ma ogród, to sprawa spacerów załatwiona. Mogłabym się na to zgodzić, gdyby ten dom i ogród dzieliło kilka psów. Nawet dwa to już miniwataha. Wtedy zawsze znajdzie się coś do roboty. Jak wasi podopieczni się postarają, to wykopią doły pod nowy fundament. Najsmutniejsze, że tu też psi porządek nijak się ma do ludzkiego.

Potrafimy mieć pretensje o zniszczony trawnik nawet do jamnika. Najpierw przez tysiąclecia wymagaliśmy od niego, by tropił mieszkańców nor, a teraz co? Już nie wolno? To co ma robić jamnik? Chodzić przy nodze, nie zadawać się z obcymi, nie ciągnąć na smyczy, nie zbierać „śmieci”, nie szczekać, nie, nie, nie…

Zresztą nie tylko jamnik ma być „prawie pluszowy”. Współczesny pies powinien być doskonały, czyli wygodny dla swojego opiekuna. Znów zgodzę się tylko pod jednym warunkiem. Opiekun też ma być doskonały: chodzić na długie spacery, tulić, chwalić, dawać pyszne jedzenie, a najlepiej przyjąć do rodziny drugiego psa. Zapewniam, że dwa to prawie to samo co jeden. To samo dla nas, bo pupilowi zaczarujemy cały świat. Damy mu namiastkę watahy, bez której nie przeżyje żaden likaon.

Pies domowy jest z człowiekiem od tysięcy lat, ale nie przestał być psem. Jakoś nauczył się żyć jako więzień naszej „miłości”. Co gorsza, wykorzystujemy to na każdym kroku. Nie każdy, kto przeczyta ten tekst, spuści psa ze smyczy. Jeśli jednak choć część z Państwa zdecyduje się poświęcić psim spacerom trochę więcej czasu, proszę pamiętać o bezpieczeństwie. Zagrożeniem są ruchliwe ulice – ale można choć wydłużyć smycz i pozwolić psu na „czytanie prasy”.

Warto znaleźć miejsce, gdzie nawiąże przyjaźnie. Spacer z psem i zakupy nie idą w parze. Pies przywiązany przed sklepem jest dowodem na niedoskonałość opiekuna.

Dobrze wiedzieć
Marzy ci się energiczny marsz, a pies ciągle przystaje i węszy? Dobry kompromis to bieg. Oczywiście zanim ruszycie galopem, daj się psu wysiusiać.
Jeśli niewygodnie ci ze smyczą w garści, możesz kupić specjalną uprząż do biegania (mocuje się ją do pasa na biodrach, a linka ma amortyzator; kupisz np. na www.karusek.com.pl).
Inny pomysł na atrakcyjny spacer to marsz z aportowaniem – tylko nie zamęczaj psa przynoszeniem patyka w nieskończoność.

Tekst: Dorota Sumińska doktor weterynarii, pisze książki, prowadzi audycje telewizyjne i radiowe o zwierzętach
Zdjęcia: Forum, Shutterstock

Weranda Country nr 4/2014