Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Po co psu ogon?

Ogon beagle’a z charakterystyczną białą końcówką dodaje mu uroku.
 
 

Do mówienia: lubię cię, boję się, zobacz, jaki jestem groźny. Bo machania ogonem nie zastąpi strzyżenie uszami.

Ogon to barometr stanu emocjonalnego psa. Wiemy o tym i od dawna studiujemy jego ruchy, by znaleźć rządzące nimi reguły. Powszechnie uważa się, że machanie ogonem to oznaka zadowolenia. Przyjrzyjmy się więc psu, który broni swojego terenu, oszczekując zza płotu przechodniów. Jego ogon pracuje w zawrotnym tempie. Jest wysoko uniesiony, a ruchy przypominają pracę śmigła. To ogon grożący. Nagle na horyzoncie pojawia się opiekun psa. Ogon zmienia się w wachlarz rytmicznie poruszany delikatnym wiatrem. Jest rozluźniony i radosny.

Ten sam pies odwiedza gabinet weterynaryjny. Zna i lubi lekarza, ale nie przepada za jego metodami działania. Wchodzi niepewnie, z nisko opuszczonym ogonem i tylko koniuszek lekko podryguje na boki, mówiąc: chciałbym, ale boję się. Podobnie zachowuje się szczeniaczy ogonek, gdy „wstydzi się” za zasiusiany dywan. Czuje niechęć swojego opiekuna, zresztą nieuzasadnioną, bo gdy szczeniak staje się członkiem rodziny, trzeba zwijać dywany.

reklama

Ruchy psiego ogona trochę przypominają gestykulację naszych rąk. Gwałtowne, twarde gesty nie wróżą nic dobrego, ale taneczne, luźne wymachy to już zupełnie inna sprawa. Spójrzmy na ogon psa podrywacza. Uniesiony wysoko jak samotny żagiel wpada w rezonans. Drży jak struna wirtuoza grającego serenadę. Towarzyszy mu cały pies, a szczególnie uszy. Ściągnięte na sam czubek głowy, nadają psiej twarzy wyraz podobny do męskiego oblicza puszczającego oko do jakiejś ślicznotki.

Psy nieśmiałe rzadko unoszą ogon wysoko. Najczęściej zamiatają nim prawą lub lewą stronę zadu. I tu napotykamy spór między badaczami psiego języka. Jedni twierdzą, że jak ogon skręca w prawo, oznacza to radość, a w lewo – strach. Inni uważają odwrotnie. A ja myślę, że wszystko zależy od psa i kształtu ogona. Jeśli jest zakręcony i wygięty w prawo, nigdy nie sięgnie lewej strony.

Według mnie trzeba trzymać się jednej zasady: ogon wysoko podniesiony oznacza pewność siebie, a opuszczony – wręcz przeciwnie. Przyklejony do brzucha to już przerażenie i nigdy, przenigdy nie należy dopuszczać do tego, aby się tam znalazł!

Najważniejsze jednak, żeby nie traktować ogona jak odrębnej istoty. Każdy, nawet najkrótszy, należy do psa, a ten mówi całym ciałem. Oczyma, mimiką i postawą. Zresztą tylko tyle zostaje psom, którym głupi ludzie obcięli ogon lub drogą selekcji zrobili z niego węzeł jak u buldoga angielskiego. Ten radosny pies wyraża zadowolenie, zamiatając całym kuperkiem.

Ktoś, kto dobrze zna psy, nie musi patrzeć na ogon, aby się dowiedzieć, o czym myślą. Mnie wystarcza wyraz oczu i mina. Dzięki temu dogaduję się nawet z psami zupełnie pozbawionymi ogona. Co ciekawe, one też nie mają kłopotu z komunikacją w psim towarzystwie. Nie znaczy to wcale, że wolno pozbawiać jakiegokolwiek psa możliwości pełnego „wysławiania się”. Tym bardziej że to nam ogon może przydać się do rozumienia pupila.

A język dźwięków? Przecież jest nieodłączną częścią psiej mowy, choć może najtrudniejszą dla człowieka. Tu obowiązuje podobna do ogonowej zasada – ostre, gwałtowne dźwięki są zazwyczaj groźbą. Miękkie, radosne szczekanie to przyjaźń. Nie można jednak trzymać się tego kurczowo, bo każdy pies ma inne możliwości wokalne. To samo dotyczy warczenia. Zazwyczaj jest ostrzeżeniem – jestem wkurzony. Ale zabawowe powarkiwania z groźbą nie mają nic wspólnego. Wycie bywa nostalgicznym wspomnieniem wilczej przeszłości, ale może być też rozpaczliwym wołaniem o pomoc. Tak samo jak skowyt i pisk, którego nigdy nie chciałabym słyszeć.
 
Tekst: Dorota Sumińska doktor weterynarii, pisze książki, prowadzi audycje telewizyjne i radiowe o zwierzętach.
Zdjęcia: East News, Forum, Shutterstock