Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Przyjaciele po przejściach

Przyjaciele po przejściach
 
 


Lusia udawała, że jest głucha, Bodek unikał towarzystwa, a Cecylka nie pozwalała się dotknąć. Na wszystko pomogła miłość.

Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością – wiemy przecież, co to znaczy, a jednak nie unikamy takich ludzi. Tymczasem zwierzę, które miało pod górkę, budzi niepokój. Nie wiem, dlaczego, bo ja sama przygarniam tylko mocno doświadczone przez życie zwierzęta. Tworzą duże, jak na prywatny dom, stado. Zgodne stado. Dziewięć psów i jedenaście, a za chwilę, dwanaście kotów. Wszystkie mają za sobą trudny czas. Można je porównać do porzuconych dzieci. Tak samo jak one łakną poczucia bezpieczeństwa i miłości. Pies pod względem emocji to dwu-, trzyletnie dziecko.

I tego samego co małe dziecko oczekuje od świata. Skrzywdzony kot to także dziecko, ale z autyzmem. Terapia? Jest tylko jedna: wyjątkowa cierpliwość opiekuna. Zresztą bez niej nie wychowamy ani dziecka, ani psa, ani kota.

Zwierzęta zazwyczaj trafiają do schronisk, bo zawiódł je człowiek. Różne mogą być tego konsekwencje. Bywa, że wpadają w depresję, czemu sprzyja schroniskowa atmosfera. Inne boją się kontaktu z ludźmi. Jeszcze inne stają się agresywne. Albo ze strachu, albo dlatego, że wyuczono je takich zachowań. Tak naprawdę to jedyne zwierzęta, które mogą sprawiać kłopot. Pozostałe szybko odnajdują się w normalnym domowym życiu. Powiem więcej – doskonale dopasowują się do jego rytmu. Oczywiście każdy pies i kot jest inny i każdemu musimy dać czas.

reklama

Prawdziwa miłość rodzicielska oznacza brak oczekiwań z wyjątkiem jednego – niech będzie szczęśliwe. Ale jak to osiągnąć, gdy znajdujemy na ulicy psa i nic o nim nie wiemy? To nieprawda, że zupełnie nic. Przede wszystkim od razu zorientujemy się, czy zwierzak szuka z nami kontaktu, czy raczej się boi i go unika. Przerażony pies ucieknie, gdy podejdziemy. Wówczas mamy dwie możliwości. Pierwsza: poszukać pomocy w fundacji zajmującej się zwierzętami lub w schronisku, ale pod warunkiem, że jest dobrze prowadzone. Druga: spróbujmy oswajać psa poprzez codzienne karmienie. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy żyje w parku, lesie czy ogrodzie, czyli bezpiecznym otoczeniu. Na ruchliwej ulicy jest zbyt przerażony.

Często słyszę pytania: kiedy go pogłaskać? To proste: gdy widzimy, że tego chce. Pies w wyrażaniu uczuć jest naprawdę „plastyczny”. Łatwo poznać, że oczekuje czułości. Choć nie lubię dawać „instrukcji obsługi psa”, teraz to zrobię. Jak głaskać? Nigdy nie kierujmy dłoni nad jego głowę. Pokażmy psu jej wewnętrzną stronę tak, jakbyśmy chcieli podać mu jakiś smakołyk. Zawsze od dołu.

Czasem się zdarza, że pies tak dobrze poczuje się w naszym towarzystwie, że po którymś posiłku czy spotkaniu po prostu wskoczy nam do samochodu. Co wtedy zrobić? Można by napisać: nic. Zamknąć drzwi i jechać do domu. Ja przynajmniej tak robię. Bo taki dowód zaufania z jego strony oznacza, że chce z nami być i kłopoty raczej się nie pojawią.

Weranda Country nr 5/2013