Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Psiak sam w domu

Psiak sam w domu
 
 


Pogryzione nogi od stołu, rozszarpane kapcie, bałagan – tego wszystkiego można uniknąć. Trzeba tylko umiejętnie zabrać się do pracy już pierwszego dnia.

Jeśli od początku będziemy uczyć psiaka odpowiednich zachowań, ryzyko, że pojawią się te niepożądane, jest o wiele mniejsze. Trening – część pierwsza. Psy najczęściej załatwiają potrzeby po zabawie, posiłku albo drzemce. Wtedy przynajmniej na kilka minut wyprowadzamy szczeniaka na spacer. Jeśli nie minął czas kwarantanny po szczepieniach, sytuacja jest trudniejsza. Dlatego gdy bierzemy psa z hodowli, zawsze pytajmy, kiedy szczenięta były szczepione po raz pierwszy. Im wcześniej, tym lepiej – przymusowe „uwięzienie” w domu będzie krótsze.

Na okres kwarantanny przygotujmy „psią ubikację". Najlepiej wyłożyć fragment mieszkania ligninowymi podkładami (kupimy je w aptece) i w odpowiednim czasie wynosić tam malucha. Jeśli nasiusia na podkład, nagradzamy go słowem i przysmakiem.

A co, jeżeli zdarzy się wpadka? Nic. Sprzątamy i ignorujemy wydarzenie. W żadnym wypadku nie można wsadzać psiego nosa w odchody! To metoda barbarzyńska, która wywoła jedynie strach przed właścicielem. Stopniowo zmniejszamy liczbę podkładów. Kiedy szczeniak może już wychodzić, wynosimy je na dwór i stawiamy na nich malucha – gdy się tam załatwi, nagradzamy.

reklama

Czas nauki higieny zależy od psa. Bywa, że koło czwartego miesiąca mamy problem z głowy, ale na ogół dopiero sześcio-, siedmiomiesięczne psy zaczynają rozumieć, gdzie trzeba siusiać. Najważniejsza zasada to budowanie więzi. Ta nigdy nie może być oparta na strachu. Nie karcimy, nie krzyczymy, pożądane zachowania nagradzamy. Często zdarza się, że świeżo upieczony właściciel wpada w „pułapkę urlopową”. Pełen dobrych chęci bierze wolne, by ułatwić szczeniakowi zaaklimatyzowanie się w nowym domu i... cały swój czas tylko jemu poświęca. Psiak dowiaduje się więc, że pan jest na każde skinienie. Tymczasem przez te parę dni powinniśmy nauczyć malucha zupełnie czegoś innego – tego, że będzie musiał zostawać sam.

Przygotowujemy psiakowi ogrodzony kącik („zagródkę” możemy kupić w sklepie meblowym czy z zabawkami). Wstawiamy tam miskę z wodą i otwarty kontenerk. Bawimy się z psem, a potem zostawiamy go samego. Na pociechę dajemy mu kilka przysmaków, najlepiej do żucia albo wylizywania (do zabawki typu „kong” upychamy jedzenie o mazistej konsystencji) – to go zajmie i uspokoi. Wychodzimy do sąsiedniego pokoju. Wracamy, kiedy jest spokojny. Stopniowo wydłużamy czas nieobecności – od kilku do kilkudziesięciu minut. W ten sposób maluch odbiera „lekcję samotności" – kiedy pójdziemy do pracy, nie będzie szalał, bo zna już tę sytuację. Na początku niech psi kącik będzie niewielki, z czasem może obejmować coraz większy fragment mieszkania. Jeśli po powrocie z pracy zauważymy, że pies narozrabiał, znów na jakiś czas ograniczamy mu przestrzeń.
 

Weranda Country nr 1/2012