Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Berneński pies pasterski

Berneńczyk Berneńczyk uwielbia przestrzeń ogrodu, ale najlepiej czuje się wtedy, kiedy może zerkać na swojego właściciela. Zdjęcia: Joanna Włodarska  
 
 


Nic w tym dziwnego, że dnia siódmego Pan stworzył berneńskiego psa pasterskiego...

Co zwykle bywa jednym z najważniejszych nabytków po przeprowadzce na wymarzoną wieś? Meble ogrodowe? Grill? A może rośliny do powstającego właśnie najpiękniejszego na świecie ogrodu? Nic z tych rzeczy.

To wszystko jest ważne, ale najważniejszy jest PIES, który będzie naszym towarzyszem, obrońcą i stróżem. Rasą, która sprosta tym niełatwym zadaniom, a jednocześnie zawsze cieszyć będzie nasze oczy, jest berneński pies pasterski. Jej wielbiciele twierdzą, że berneńczyk to 60 kilogramów miłości. Coś w tym jest, ponieważ te psy przywiązują się do właścicieli na całe życie, darząc ich bezgraniczną i absolutną miłością. Mimo ogromnej masy mają niezwykle delikatną psychikę i łagodne usposobienie.

Berneński pies pasterski wywodzi się z górzystych rejonów Szwajcarii, a jego historia sięga drugiej połowy XIX wieku, kiedy to kynolodzy zainteresowali się charakterystycznie ubarwionymi wiejskimi psami szwajcarskimi, które z entuzjazmem pasły i przepędzały owce, pilnowały gospodarstw i szałasów pasterzy oraz radośnie służyły jako psy... pociągowe, ciągnąc na targ wózki wyładowane mlekiem i serami. Połączenie urody, mądrości i pracowitości zafascynowało znanego sędziego kynologicznego z Zurychu, profesora Alberta Heima. Po raz pierwszy rasę (jeszcze pod nazwą durrbacherów) zgłoszono na wystawę w 1902 roku, a nazwę berneński pies pasterski przyjęto dopiero w 1913 roku.

reklama

W Polsce berneńczyki są coraz bardziej popularne. Nic w tym dziwnego, bo wyróżniają się nie tylko pięknym wyglądem, ale również łagodnością, cierpliwością wobec dzieci i inteligencją. Berneńczyk nie jest psem, który bezmyślnie wykonuje polecenia. Nic z tych rzeczy. On musi dostrzec ich sens, zastanowić się chwilę nad celowością zadania i dopiero wtedy z iskrą w oku weźmie się do roboty. Nic dziwnego, że miłośnicy rasy udzielający się na internetowym Portalu Miłośników Ras Szwajcarskich (www.szwajcary.com) zapadają na „ciężką i zakaźną chorobę”, a mianowicie bernoholizm. Objawy są niezwykle charakterystyczne. Człowiek kupuje berneńskiego psa pasterskiego. Zakochuje się w nim bez pamięci, szuka ludzi podobnie jak on zakochanych, znajduje forum. Ogląda galerie, zachwyca się innymi psami, cmoka z rozanielonym wyrazem twarzy nad zdjęciami szczeniąt. I powoli dopada go myśl: a właściwie dlaczego mamy mieć tylko jednego psa?

Mieszkanie z jednym bernusiem to przyjemność, a z dwoma... W ten sposób do rodziny dołącza maleńka puszysta kuleczka, która niepostrzeżenie rośnie i zamienia się w pięknego i potężnego psa, który raz-dwa wespół z kumplem anektuje ulubioną kanapę gospodarza. Forumowi rekordziści doszli do (bagatelka) 6-7 psów. Do towarzystwa berneńczykom niekiedy dodają husky, terriery rosyjskie, owczarki niemieckie, kundelki wszelkiego autoramentu i liczne koty ras wszelakich. Jak widać, właścicieli berneńczyków łączy też ogólna miłość do zwierząt. Bo i bern jest psem ogromnie towarzyskim. Z łatwością zaakceptuje psiego towarzysza (no, chyba że trafi nam się macho, który innego psiego faceta na swój teren nie wpuści), pokocha plączące się pod nogami koty, świnki morskie, kozy i całą resztę domowej fauny. Z jednym wyjątkiem... Znamy sporą liczbę berneńczyków, które wykazują ogromną ochotę do polowania na kury. Na widok pospolitej kokoszki grzebiącej w ziemi w bernach (nie wszystkich, rzecz jasna) budzi się prawdziwy lew! Nie polecamy zatem berneńczyków w charakterze psów pilnujących hodowli drobiu.