Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Kocie balety

Koty Gdy koty włażą na terytorium innych samców wrzeszczą przy tym ostrzegawczo, by odstraszyć potencjalnych intruzów.
 
 


Gdy usłyszysz za oknem dziwne zawodzenie – jakby kwilenie dziecka albo żałosne pojękiwanie wiatru – to zapewne one. Czasem masz wrażenie, że w twoim ogródku szaleją furie lub jakaś szatańska banda buszuje po grządkach – to też one. Zakochane koty.

Zimą na apetyt nie narzekają. Niby jedzą niewiele, ale miski wciąż świecą dnem. Nasi przyjaciele natomiast rosną w siłę – boki i grzbiety mają tłuściutkie, że nie wymacasz ani kręgosłupa, ani żeber, na piersiach puszyste kryzy, na brzuchach – grube portki z futra. Wreszcie jednak nadchodzi czas, gdy zaczynają tracić apetyt. Pomiaukują, spoglądają tęsknym wzrokiem za okno, turlają się po podłodze, prężą grzbiet, drapią fotele i kanapy. To znak, że z zimowego snu budzą się zmysły. Nadchodzi czas marcowania!

Kotka znacznie wcześniej niż my wyczuwa, że zima odpuszcza i za kilka tygodni zrobi się ciepło. W czasie mrozów nigdy nie zdecydowałaby się na amory, bo nie mogłaby wykarmić dzieci, które niechybnie przyjdą na świat po dziewięciu tygodniach. Kiedy jednak uzna, że nadeszła pora na miłość, jej wybryki mogą nieźle dać się we znaki opiekunom. Niezależnie od tego, czy wychodzi na dwór czy siedzi w domu.

reklama

Sygnał do szaleństw daje zawsze kociczka. Gdy dopadnie ją amok, zaczyna nęcić wszystkie okoliczne kocury. Jęczy, grucha, czołga się, mizdrzy, lubieżnie przeciąga, ociera, wywija ogonem i wokół roztacza woń rui. Znaczy też teren, podobnie jak samczyk, choć zapach jest na szczęście mniej intensywny niż ten przesycony „męskimi” hormonami.

Kocury wyczuwają roznamiętnioną samiczkę nawet z kilku kilometrów i lgną do niej jak pszczoły do miodu. Każdy ma nadzieję, że kicia wybierze właśnie jego. Niepomne na nic włażą więc na terytorium innych samców, wrzeszcząc przy tym ostrzegawczo, by odstraszyć potencjalnych intruzów. To, co wściekli i niewyspani ludzie nazywają kocią muzyką, zwykle nie oznacza seksualnych harców, tylko gotowość do bijatyki o damę serca. Takie weselisko może trwać i trwać.

Nocne okrzyki, miaukoty, kotłowaniny i jęki obudzą nawet największych śpiochów. I nic nie odstraszy futrzastych kochanków, w każdym razie na pewno nie trywialne polewanie wodą. Musisz się więc trochę nabiedzić, zanim wymyślisz sposób na kocie weselisko. Jest szansa, że ominie twój ogród, jeśli wkopiesz w ziemię odstraszacz na krety, który wysyła nieprzyjemne dla wrażliwego ucha impulsy. Zakochane towarzystwo nie ma zwyczaju chować się w zacisznym kącie. Wprost przeciwnie. Grasuje pod oknami, przetacza po trawniku, kotłuje na rabatach.
 

Weranda Country nr 2/2009