Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Pomóż psom przetrwać zimę

Pomóż psom przetrwać zimę
 
 


Są takie psie rasy, którym zima niestraszna, lecz to wyjątki. Większość potrzebuje w tym czasie domu lub choćby porządnie ogaconej budy i ciepłej miski.

Nie znoszę zimy. Nawet piękny, biały śnieg nie jest w stanie zrekompensować chłodu i ciemności długich nocy. Ja mogę się chociaż schronić pod dachem, napalić w kominku, przytulić ciepłego psa. A zwierzę? Moje psy też nie kochają zimy. Wybiegają tylko na szybkie siusiu, i do domu. Najlepiej im pod kołdrą albo na kanapie przy piecu. Tylko najmłodszy Bubek ryje w śniegu tunele. Jest mieszańcem z husky i ma „eskimoskie” futro. Psy jemu podobne dobrze znoszą zimowe chłody.

Mimo to nie jestem zwolenniczką trzymania psa w budzie. To prawda, są rasy, które na zimę sobie gwiżdżą (tzn. szczekają), jednak nie ma ich za wiele. Zupełnie niedopuszczalne, aby psy z gładką sierścią były zmuszane do spędzania mrozów w budzie. Do tego potrzeba sierści z bujnym podszerstkiem, takiej, jaką mają husky, nowofundlandy czy bernardyny. Poza tym nawet bujnie owłosione, lecz małe psy też nie bardzo nadają się do zimnego chowu. Duże ciało łatwiej zatrzymuje ciepło.

reklama

Również stare i chore psy powinny być przeniesione do ciepłego pomieszczenia – na zewnątrz mogą nie przetrwać. Polskie prawo dopuszcza trzymanie psów na łańcuchach. Cóż, nie mam na to wpływu. Sadzę, że ludzie, którzy tak właśnie traktują swoich podopiecznych, nie przeczytają tego artykułu. A może? Po pierwsze, jeśli już pies „musi” zostać na dworze, zróbmy dobre ogrodzenie i spuśćmy go z łańcucha – niech się rusza, żeby było mu cieplej. Zastąpmy też kolczatki i metalowe kagańce skórzanymi, bo mogą odmrażać. Po drugie sprawmy mu porządną budę zamiast starej beczki lub szałasu z eternitu.

Wreszcie zadbajmy o odpowiednią „miskę” – nie tylko wysokokaloryczną, ale też pełną „po brzegi”, bo zimą psy instynktownie zaczynają więcej jeść, by ogrzać organizm (tu ruch też jest ważny, by pies nie tył). Jedzenie nie musi być bardzo ciepłe, ale nie zmarznięte. W trudnej sytuacji są zwierzęta zabierane na noc do ciepła, a zostawiane na zewnątrz przez cały dzień. Muszą jak maszyna regulować swoją temperaturę, a maszyną nie są. Jednym się udaje, innym nie. Efekt – przeziębienie. Zbytnie schłodzenie organizmu powoduje spadek odporności. I nie ma znaczenia, czy to człowiek, pies, kot albo mysz. Wszyscy jesteśmy narażeni na zimowe konsekwencje mrozu, a przede wszystkim wiatru i wilgoci. Nawet tęgi mróz nie jest tak groźny jak wietrzna chlapa. Przed przeziębieniem można uchronić zwierzę wcześniej – zapobiegając i karmiąc witaminami.