Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Zimny spacer z pupilem

Psy Im pies jest mniejszy i gorzej owłosiony, tym łatwiej traci ciepło.
 
 

Nie lubię zimy, ale muszę przyznać, że nawet wtedy zdarzają się piękne dni. Tyle że za krótkie. Słońce mieni się na śnieżnym dywanie i razi bielą oczy. Niektórzy wkładają ciemne okulary, ale wiele tracą. Nie widać przez nie tęczowych iskierek na soplach i oszronionych gałązkach.

Jesteśmy okutani w ciepłe szale, czapki i rękawice, a obok nas malutki „goły” ratler trzęsie się jak barani ogon. Moje słowa nie są zachętą do ubierania psów w fikuśne paletka, ale do kierowania się zdrowym rozsądkiem, który pomaga nie tylko w tym przypadku.

Im pies jest mniejszy i gorzej owłosiony, tym łatwiej traci ciepło. Dlatego zimowe spacery z takim pupilem powinny być krótkie i ruchliwe. Najbardziej niebezpieczne dla zdrowia są dni wietrzne i wilgotne. Sami wiemy, że nawet przy dużym mrozie, ale w słońcu i bez wiatru, nie odczuwamy zimna tak mocno jak w wyższej temperaturze, której towarzyszy wiatr i wilgoć. Nasze domowe zwierzęta reagują na zmiany temperatury tak samo jak my, tyle że większość z nich jest na to lepiej przygotowana.

reklama

Matka Natura wyposażyła psy i koty w stosowną „odzież” wymienianą dwa razy w roku. To człowiek zaburzył rytm selekcji naturalnej i stworzył rasy bezbronne wobec niskich temperatur. Mam tu na myśli nagich przedstawicieli gatunków pies i kot. Poza nimi są jeszcze minipsy z marnym włosem, takie jak ratlerki czy jamniki królicze, i jeszcze wiele innych, łącznie z malutkimi kundelkami. Z takimi zwierzętami nie wybierajmy się na długie spacery. No chyba że będą siedziały u nas za pazuchą. „Normalny” pies może hasać po śniegu do woli, pod warunkiem że nie płoszy dzikich zwierząt zmagających się z trudami zimy.

A trudów jest co niemiara. Nie tylko chłód doskwiera. Pod śniegiem trudno znaleźć coś do jedzenia. Skoro wyprowadziliśmy się na wieś i możemy podziwiać uroki krajobrazu, to na nas spoczywa odpowiedzialność za ów krajobraz. Jakże byłby ubogi bez ptasiej czeredy krzątającej się na gałęziach jarzębiny. Dokarmianie ptaków to temat oklepany, a mimo to aktualny co roku. Nie zapominajmy o nich, gdy siadamy do stołu w ciepłym domu. Naprawdę niewiele trzeba zachodu, żeby powiesić kawał słoniny i rozsypać ziarno.

Trzeba jednak pamiętać, by nie robić tego w miejscach uczęszczanych przez koty. Jeżeli mamy własne, nie instalujmy karmnika w ogrodzie, lecz poza nim, choćby sto metrów dalej, aby nie było go widać. Pamiętajmy, że jeśli zaczniemy dokarmiać dzikie zwierzęta, nie wolno nam przerwać aż do ustąpienia śniegów i mrozu!